Komentarze autora Free Your Mind

  • 15.09.2014 15:19

    @ARCHIZ (errata)

    ...ogólnie nie wiadomo za wiele w kwestii tego, co się działo na polance samosiejek właśnie...

  • 15.09.2014 15:17

    @ARCHIZ

    widzę, że Pan nie ustępuje :) Moja odpowiedź zaś nie miała charakteru wymijającego, ale zgodny z tym, co "ogólnie wiadomo", a ogólnie nie wiadomo za wiele właśnie w kwestii tego, co się działo na polance samosiejek właśnie. Nie chcę już zanudzać cytowaniem posiedzenia z Wierzchowskim, którego przecież o szczegóły tego, co widział na pobojowisku prawie nikt z ZP nie pyta. Tym razem więc może przypomnę relację J. Opary:

    "Po jakimś czasie, nie wiem, ile tam, ile czasu spędziliśmy w tym miejscu, ale pojawił się Jacek Sasin, który jakby był na terenie lotniska Siewiernyj w stosunku do nas myślę, że 40 minut wcześniej. Wyjechał zza tego szlabanu i powiedział, że on musi wracać do Polski. Natomiast w tzw. międzyczasie okazało się, że ma zostać powołany, ma zostać powołane coś na kształt sztabu kryzysowego i (…) ten sztab ma funkcjonować na terenie siedziby gubernatora obwodu smoleńskiego i że on przekazał mi taką informację, że on wraca do Polski, będzie mu towarzyszył Darek Gwizdała, a ja z grupą współpracowników mam zostać na miejscu i pojechać do tego sztabu, tak? No tak też się stało, do tego sztabu udaliśmy się, nie wiem, w czterech, pięciu pracowników kancelarii plus praktycznie cała obsada, cała obsada ambasady polskiej w Moskwie."
    link

    Tu relacja wideo, warta odświeżenia, nawet jeśli Pan miał okazję ją widzieć (Opara trzęsie się ze zdenerwowania jak student na egzaminie komisyjnym):
    link

    Otóż dlaczego przywołuję Oparę. Dlatego że do dziś nie wiadomo, w których godzinach i na jak długo polscy przedstawiciele opuścili "miejsce katastrofy", by dopiero po ponownym na nie przybyciu ze Smoleńska, właśnie ze "sztabu kryzysowego" - podczas prac którego m.in. wykreślano nazwiska osób żyjących, które "nie poleciały tupolewem", a były na liście - wziąć udział w "identyfikacji" ciał. Nie mam bladego pojęcia, czy sporządzano jakąkolwiek dokumentację (zdjęciową, pisaną, filmową) całej tej procedury. Z książki Krzymowskiego i Dzierżanowskiego ("Smoleńsk. Zapis śmierci"), na którą powoływałem się w "Czerwonej stronie Księżyca", dowiedzieć się można, że jakieś 10 ciał zidentyfikowano. I nie wiadomo, czy to wszystkie identyfikacje na 10 Kwietnia na polance samosiejek - czy autorzy coś pokręcili, powołując się na akta, do których mieli mieć dostęp.

    Ale warto przypomnieć, że nawet "raport MAK" powiada o znalezieniu raptem 25 ciał (s. 104): "16:20 – na miejscu AP odnaleziono 25 ciał ofiar." Jest to rzecz podwójnie ciekawa. Nie tylko dlatego, że "raport" ów nic nie wspomina o pozostałych ciałach "znalezionych", lecz też i... polskie "Uwagi" do (projektu) "raportu MAK" opublikowane online w grudniu 2010 NIC na ten temat nie wspominają, choć autorzy "Uwag" starają się sygnalizować wiele spraw, co do których coś jest nie tak w ruskim opracowaniu.

    Pisze Pan:
    "Nigdzie nie znalazłem wiarygodnej i umiejscowionej w czasie relacji z takiej identyfikacji."

    Nie ma takiej relacji. Nikogo w tym względzie nie przesłuchał ZP. Nie wiadomo, jak wyglądały przesłuchania prowadzone przez NPW. Niemniej jednak E. Klich, idąc wieczorem na pobojowisko, miał widzieć coś takiego:

    "Tam było straszne bagienko i do tego tego widok, wyjątkowo przygnębiający: rząd trumien, porozrzucane mundury, niektóre w dobrym stanie. Pamiętam, że widziałem jeden porucznikowski, prawdopodobnie nawigatora Artura Ziętka. Idąc, musiałem patrzeć pod nogi, bo bałem się nie nadepnąć na jakieś ciało. Wreszcie dochodzimy do rumowiska, Morozow pokazuje nam ogon samolotu i dwa rejestratory."
    ("Moja czarna skrzynka", s. 23).

    Widział Pan czyjekolwiek mundury na filmie Wiśniewskiego? Słyszał Pan, by ktokolwiek widział mundury z osób będących blisko "wraku" w ciągu dnia? Widział Pan mundury na filmie z e-ostrołęki? Wydaje się więc pewne, że wiele (z tego, co miało być na pokładzie) się "odnalazło" długo po "katastrofie" - pytanie jednak, jak wiele się "odnalazło" i kiedy, pozostaje otwarte. Jest też pytanie, jak wyglądało dokumentowanie "składania ciał do trumien" oraz czy podczas transportowania ciał w trumnach uczestniczyli w tym transporcie polscy przedstawiciele, np. wojskowi lub z ambasady. Jest mnóstwo zagadek w tej materii.

    Co do załogi jaka-40, to proszę pamiętać, że prowadzono przeciwko niej postępowanie dot. złamania przepisów w związku z podchodzeniem do lądowania na XUBS (szerzej opowiada o tym por. Wosztyl dopiero w filmie "Anatomia upadku 2"), więc była też okazja do pewnych rozmów "uświadamiających".

  • 15.09.2014 11:02

    @ARCHIZ

    Pan pyta o wiele poważnych spraw naraz, niech Pan zauważy. Proszę natomiast pamiętać, że poruszamy się z jednej strony po ruchomych piaskach "zapisów" takich czy innych i po grząskim gruncie rozmaitych domysłów. Jak jednak pisałem wielokrotnie, najbliższy ze Smoleńska był Witebsk (jego główne lotnisko położone jest za miastem jakieś ca. 10 km
    image
    link
    i w odległości jakichś 100 km od Smoleńska). Jak podawano w filmie "Syndrom katyński", szosą jechałoby się jakąś godzinę drogi (w kolumnie prezydenckiej).

    Przed trzema laty w notce Witebsk, Mińsk zwracałem uwagę na to, jak skądinąd znajomy nam gubernator Antufjew wita ruskiego patriarchę Cyryla właśnie w Witebsku, a nie w Smoleńsku, gdy ten przybywa odwiedzić smoleńską ziemię na początku czerwca 2010.
    image

    Wracając jednak do Pańskich pytań: "Chwilę po tej decyzji załoga musiała chyba przekazać ten fakt ośrodkowi monitorującemu lot po polskiej stronie - jakie jest Pańskie zdanie na ten temat ? tzn. z kim i w jaki sposób się kontaktowano?"

    Podstawowe pytanie, to jest to: ile ośrodków i w jaki sposób kontaktowało się z polską załogą? Zaraz też pojawiają się następne pytania: która komunikacja była prawdziwa, a która maskująca? Która została upubliczniona? Która została utajniona? Gdzie w takim razie wylądowały zapisy tej komunikacji?

    Wydaje się, że pojawienie się PLF 101 w strefie lotniska Siewiernyj było poniekąd "nieuniknione". [Stąd moje "wyrywanie" kotwicy narracyjnej w postaci "mińskiego zawiadomienia o niepogodzie" (tego niby z 6:14 UTC) (link)]. Gdyby załoga PLF 101 takie zawiadomienie faktycznie dostała, to mogłaby skierować się natychmiast na mińskie lub witebskie lotnisko. W takiej sytuacji trudno byłoby wyjaśnić potem opinii publicznej, jak to się stało, że samolot "spadł" w Smoleńsku. Nie mówiąc o tym, że nikt by na Sewiernym na delegację nie czekał. Pojawienie się w strefie XUBS było potrzebne do nawiązania dialogu z załogą, który potem dałby się "przykroić" do legendy o katastrofie.

    Nie zmienia to jednak faktu, że jakaś dodatkowa komunikacja - poza tą szympansów z XUBS - musiała zachodzić. Czy była to komunikacja z drugiej wieży na XUBS (tej zachodniej (link), niebadanej, rzecz jasna, przez katastrofologów) czy jeszcze skądinąd, trudno powiedzieć. Należy jednak mieć świadomość, że mnóstwo rozgrywało się właśnie na poziomie KOMUNIKACJI radiowej (może i telefonicznej).

    Proszę pamiętać, że najlepszym sposobem dokonywania zbrodni jest całkowite zaskoczenie ofiary. Możliwe więc, że w tej alternatywnej komunikacji zaproponowano Witebsk jako "najlepsze rozwiązanie" z powodu "nielotnych warunków na XUBS". Zrazu nic nie musiało niepokoić załogi. Może też zapewniono, iż tam będzie czekać ił-76 oraz cała prezydencka kolumna z autokarami. W tej materii wiele na pewno by wyjaśniły gruntowne przesłuchania świadków z prezydenckiej kancelarii i parlamentarzystów z Katynia. Nie wiem, czy Pan pamięta z filmu J. Kruczkowskiego, jak się pojawia taka migawka z Cmentarza, jak grupka posłów idzie i mówi coś w tym stylu, że są kłopoty z lądowaniem i przesuwa się godzina przylotu (i posłowie idą sobie zwiedzać). To tak właśnie mogło wyglądać. Przekazano by oczekującym np., że samolot po krążeniu nad XUBS w oczekiwaniu na zmianę warunków meteo, zostaje skierowany na zapasowe lotnisko i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego. Także dla załogi.

    "(...) I dalej, jeżeli aż do lądowania wszystko miało wyglądać normalnie to tupolewa musiała przejąć nowa wieża? - Podstawowe pytanie : jaki czas dzieli właściwy zamach od czasu "katastrofy"?"

    A skąd Pan wie, że zamach miał charakter "punktowego zdarzenia"? Proszę prześledzić przedziwne reakcje oczekujących i na Siewiernym, i w Katyniu.

    Pozdr

  • 15.09.2014 09:40

    @AE911TRUTHORG

    pamiętam historię z TAWS-em i znakiem. Może A-Tem wyjaśni sprawę?

  • 15.09.2014 07:50

    @VIZARDQ

    "amerykanie nieoficjalnie maja dowody na to ze samolot zostal zestrzelony jakimis rakietami"

    - samolot został zestrzelony, tylko na początku ciał nie widać było na pobojowisku. Zaś jedna z pracownic ambasady, po dotarciu na "miejsce katastrofy" miała pytać "co to za manekiny?"

    "- Obok mnie była pani Emilia Jasiuk - drugi sekretarz ambasady i pani Wioletta Sobierańska - konsul. Nagle pani Jasiuk powiedziała: "Co to za manekiny?" Ja wtedy spojrzałem i zauważyłem, że to są części ciał ludzkich. Ona chciała to filmować, na co powiedziałem jej, by przerwała to filmowanie, bo to jest nieetyczne. To są drastyczne obrazy."
    link

    Samo słowo "manekin" powinno postawić na baczność każdego, kto wie, z jakimi tu możemy mieć okolicznościami do czynienia. Oczywiście nie chodzi o takie manekiny, jak ze sklepu odzieżowego.

    Pozdr

  • 15.09.2014 07:46

    @JOANNA MIESZKO-WIÓRKIEWICZ 22:14

    można powiedzieć: życiowa rola - na czele ZP.

  • 15.09.2014 07:45

    @JOANNA MIESZKO-WIÓRKIEWICZ 21:56

    a ja, wie Pani, ciekaw jestem, co zostanie ustalone podczas III KS, skoro "wszystko już wiemy".

  • 15.09.2014 07:45

    @A-TEM

    tak to jest - człowiek pisze opracowanie na ca. 280 stron, a potem i tak trzeba wszystko wyjaśniać w paru zdaniach :) Nie mogę się z Tobą zgodzić, co do konieczności wzięcia długiego oddechu w przypadku 10-04 - osobiście byłbym w stanie poprowadzić zespołem naukowców, którzy chcieliby się wziąć za sprawę, naukowców, rzecz jasna z różnych specjalności - jeśli bowiem analiza dokumentacji prowadzona przeze mnie i innych blogerów prowadzi do takich odkryć (jak nasze), to co dopiero, gdyby zabrali się do tego ludzie wyspecjalizowani w poszczególnych dziedzinach, by opracować fachowe ekspertyzy: jak działa KBWLLP, a po niej "komisja Laska", jak działa ZP, jak działa NPW, jak działają media ws. 10-04, jak działa parlament, instytucje rządowe i opozycyjne itd. Byleby były na to pieniądze, rzecz jasna, bo to i w peerelu, i w III RP rządzący utrwalili wprowadzoną przez siebie tradycję "pracy za darmo" w różnych dziedzinach - także naukowej (chyba że pracujesz dla "właściwych ludzi", a więc związanych z tą czy inną partią władzy; wtedy otwierają się przed Tobą "nowe horyzonty"). Ale mniejsza z tym. Wracam do HWW.

    To, że PLF 101 nie tylko mógł, ale miał wylecieć wcześniej, potwierdza wiele odmiennych źródeł. Mówi o tym claris z 18 marca 2010 zgłaszający płk. B. Stroińskiego jako dowódcę "prezydenckiego tupolewa":
    image,
    mówić miał o tym (nieopublikowany z jakichś względów) raport gen. K. Załęskiego, mówić o tym miały media zrazu 10-04: J. Kuźniar twierdzi na antenie rządowej telewizji, że delegacja wyleciała o 6:50, analogiczną informację (tę dot. 6:50) podaje V. Madej na antenie Polsatu:
    image
    (co we wspomnieniowym programie po 4 latach wyszło, może przypadkiem, a może nie - na jaw). Ponadto masz relacje dziennikarzy, którzy sądzili, iż wczesnym rankiem 10 Kwietnia wylatują z Prezydentem.

    To jeden trop (jak najwięcej starałem się zmieścić w "Suplemencie", wszystkich tu nie będę w komentarzu wymieniał). Drugi ważny trop, to zeznania por. Wosztyla, który 10 Kwietnia po powrocie do Polski mówi prokuratorom wojskowym, że to kpt. Ziętek prowadził korespondencję ze smoleńską wieżą (link). Nie muszę Ci przypominać, że o ile "Ziętas" komunikuje się z "Mińskiem" i "Moskwą", to - wg ofic. danych - akurat już nie ze "Smoleńskiem". Jeśli jednak pod tym kątem, że zrazu właśnie "Ziętas" prowadziłby komunikację z wieżą/wieżami na Siewiernym, by się przeanalizowało "stenogramy" (co starałem się zrobić w moim opracowaniu), to znajdują się ślady - czy to w rozmowach pilotów, czy to w wypowiedziach Plusnina - że taka korespondencja była. Musiałem wykorzystać narzędzia pragmatyki językowej, czyli teorii konwersacji, by to wszystko wydobyć, ale to JEST. Po szczegóły odsyłam do opracowania :)

    Oczywiście, jeśli "Ziętas" prowadziłby korespondencję, to cały ofic. scenariusz jest do wyrzucenia. I jest, rzecz jasna, ale należałoby znaleźć wyjaśnienie, dlaczego by wycięto komunikację z "Ziętasem", która zresztą pasowałaby do skarżenia się Plusnina, że "on po rosyjsku praktycznie nic nie rozumie" (kontrastującego z późniejszym) "Polak mówi dobrze po rosyjsku" (kiedy zapewne do korespondencji włącza się poirytowany sytuacją mjr Protasiuk). Jaka to mogłaby być sytuacja? Taka, w której PLF 101 wyleciawszy z dużym zapasem czasu nie dostaje żadnego ostrzeżenia od "mińskiej kontroli" (ani tym bardziej z "Moskwy"), o niepogodzie, mgle etc. na smoleńskim lotnisku - tylko wieści te otrzymuje od "kontroli smoleńskiej" właśnie, niedługo po minięciu punktu ASKIL. Wtedy też zdumienie pilotów takimi warunkami podanymi im w ostatniej chwili i niezgoda "kontroli" na dalsze zniżanie, byłoby zupełnie zrozumiałe. I niedowierzanie "kontrolerom" także. PLF 101 wykonywałby więc holding nad chmurami, a załoga usiłowałaby się dowiedzieć od pilotów z PLF 031, co jest grane, że Ruscy tak się zachowują, nie inaczej. Potem jedynie dla świętego spokoju dokonano by (po uzyskaniu zgody Plusnina) kontrolnego zajścia (od zachodu najpewniej) do oceny sytuacji (Protasiuk mówi w CVR-3 "się chyba nie świeci" - jakby nie działały światła podejścia ani APM-y) i odleciano by na "zapasowe" (być może po drodze dostając "asystę"). Z tych zaś rozmów sklecono by gros "zapisów", przeklejając, przestawiając, wycinając itd.

    Tropem zewnętrznym są relacje np. M. Pyzy (link) o tym, że słyszano krążącego tupolewa nad lotniskiem - dużo wcześniej przed "katastrofą". Jak pamiętasz z relacji medialnych zrazu opowiadano, że przyleciał on właśnie ze sporym zapasem czasu, po czym wykonywał kilka okrążeń i parę zajść (z których ostatnie, rzecz jasna, miało być "katastrofalne").

    Jest jeszcze trochę śladów (potwierdzających wcześniejszy przylot PLF 101, potem wykasowany, naturalnie, z narracji) w samych "zapisach z XUBS", ale już nie chcę przeciążać komentarza detalami. No i w piśmie E. Klicha do D. Tuska (z 15-04-2010) ten pierwszy pisze, że ustalono na podstawie przesłuchań kogoś z "meteo" Siewiernego, że po dwukrotnych odejściach iła "kierownik lotów" nie pozwolił na lądowanie jakiejś załodze, która zgłaszała się wieży (prosząc o zgodę na lądowanie). Jak wiesz, we wczesnych medialnych przekazach PLF 101 miał "się rozbić" 10-15 minut po odejściu "Frołowa".

    Pozdr

    P.S. Dzięki za pozdrowienia dla "tamtej osoby".

  • 14.09.2014 21:50

    @PIKO

    no wiesz, nie zapominaj, jakie my mamy możliwości. Po prostu blogujemy. Nie mamy radia, telewizji, prasy etc. Nie robimy spotkań po klubokawiarniach czy salach kinowych. A mimo to... :)

  • 14.09.2014 21:21

    @PIKO (PS)

    image

  • 14.09.2014 21:17

    @PIKO 19:51

    i znowu się nie zgodzę. Tego nie da się przeczekać, ponieważ czas nie działa tu na korzyść tych kręgów, które "trzymają depozyty", że się tak wyrażę. Z perspektywy czasu może należałoby postawić pytanie, czy przypadkiem nie przeliczono się (znów - wbrew temu, co piszesz), polegając WYŁĄCZNIE na medialnej osłonie i na osłonie "eksperckiej". Niedawno rozmawiałem z pewną osobą i mówiłem, że maskowanie prawdziwej tragedii za pomocą fikcyjnej lotniczej katastrofy, to poważna akcja, ponieważ od razu "odsuwa się" laików od sprawy. Odsuwa na zasadzie: eksperci wyjaśnią, jak było, tylko "dajmy im spokojnie pracować, dajmy im czas".

    No więc, może się przeliczono, sądząc, że media i eksperci zamiotą sprawę jak należy. Pytanie jednak, dlaczego nie udało się tak spreparować materiałów "dowodowych", by "mucha nie siadała" (a co dopiero wredni blogerzy, którzy czepią się nawet literówek w dokumentacji). Zresztą nie tylko blogerzy, jak wiesz:

    image

    Dziś rzuciłem okiem na ten materiał ze śp. D. Szpinetą i zastanawia w nim to, dlaczego dziennikarz nie dopytuje, czy w takim razie ten plan lotu, który przekazano do mediów, to nie jest jakiś "brudnopis" - a więc, czy autentyczny plan lotu PLF 101 nie wyglądał inaczej? No ale takich pytań się nie zadaje w przypadku 10-04.

    No więc, jeśli się nie udało spreparować materiałów "dowodowych" tak, by z marszu ucinały jakiekolwiek spekulacje - to po prostu nie ma szans na to, by sprawę dało się przeczekać. Można próbować i się próbuje, ale się nie da.

  • 14.09.2014 21:01

    @PIKO 19:57

    pozwolę się nie zgodzić. I to w dwóch zasadniczych kwestiach - grupa blogerów na s24, która na przestrzeni ostatnich 4,5 lat prowadziła i prowadzi analizę dokumentacji związanej z 10-04 to nie byle co - w przeciwnym razie szkoła Macierewicza nie uruchamiałaby takich trąb jerychońskich, by zwykłych ludzi straszyć "maskirowczykami". To jest zarazem odpowiedź na Twoje pytanie o wynik naszej pracy. Ten wynik zresztą jest o wiele większy niż tylko histeria po stronie szkoły Macierewicza, która jest przykładem góry, co urodziła mysz. Przy tej ilości ludzi i możliwości - przy takich pieniądzach i możliwościach autopromocji - przy takim wsparciu politycznym - tak mizerne rezultaty. Ani licznych przesłuchań świadków (dziennikarze, załoga jaka-40, ludzie z Okęcia z KP, parlamentarzyści z Katynia, ludzie z 36 SPLT itd.), ani żadnej skompletowanej dokumentacji (z KP, z innych instytucji), ani nawet pełnych stenogramów z posiedzeń ZP, ani wyjaśnienia sytuacji na Okęciu, ani dokładnego odtworzenia sytuacji z 7-04-2010 itd. itd. Głowa się robi mała, na myśl o tym, JAK WIELU obszarów szkoła Macierewicza nawet nie tknęła. Natomiast nie brakowało jej czasu, sił i ochoty na zwalczanie hipotezy maskirowki. Prawda?

    Po owocach się poznaje. To z kolei moje pocieszenie :) I jeszcze może takie, że robimy to, czego NIE robią ludzie mediów (dziennikarze, reporterzy, dziennikarze śledczy etc.), którzy trzymają się od 10-04 na taką odległość jak cywil od pola minowego. To też sądzę nie byle co. I po trzecie. Pewna osoba znająca się na rzeczy (jeśli chodzi o sprawy lotnicze) [niestety, taką ezopową mową i ja muszę się posługiwać, by na nikogo nie wskazywać] stwierdziła, iż HWW jest bardzo prawdopodobną hipotezą. A nawet więcej. Ale pozostańmy na poziomie ezopowym w tym miejscu.

    Moje dwa eseje, które opublikowałem w "Bibule", niejako przypominają, w jakim świecie nad Wisłą żyjemy. Biorąc więc ten kontekst pod uwagę, możesz też sobie wyobrazić, jak spotęgowane mogą być obawy przed ujawnieniem prawdy. Obawy środowisk politycznych, rzecz jasna. Na razie więc sprawa brana jest na przeczekanie. Jak za peerelu. Choć za peerelu radzono sobie jeszcze w taki sposób, że o pewnych tragediach w ogóle nie informowano w mediach. Klauzulą "tajne spec. znaczenia" opatrywano jakieś "zdarzenie" i zwyczajnie ono "nie istniało". W 2009 Krzysztof M. Kaźmierczak wydał książkę pt. "Tajne spec. znaczenia" o tego rodzaju sprawach, pisząc m.in. o zatajonej katastrofie bombowca Pe-2FT w Poznaniu w 1952 r. (dopiero w 2007 r. był pierwszy tekst na jej temat). Dwa lata później Przemysław Semczuk wydał książkę "Zatajone katastrofy PRL".

    W przypadku 10-04 nie dało się niestety całkowicie utajnić, zataić tego, co się stało. I to już jest jakiś punkt wyjścia.

  • 14.09.2014 19:40

    @PIKO

    widzę właśnie, że kawał notki napisałeś. Zacytuję z niej:

    "Raport Millera ma zadowolić większość, dla bardziej zbuntowanych mamy raport Zespołu Parlamentarnego Antoniego Macierewicza. Z tym, że ani jeden ani drugi nie wyjaśnia co tam się stało..."

    Dodałbym jednak, że w przypadku 10-04 sprawa wcale nie jest zamknięta. O tym, że nie jest zamknięta, wspominał nawet E.Klich w wywiadzie-rzece dla M. Krzymowskiego:

    "Ta sprawa nie jest jeszcze zakończona. Prędzej czy później do jej zbadania Sejm powoła komisję śledczą, jestem tego pewien."
    (s. 8, "Moja czarna skrzynka")

    Co więcej, śledztwa nie zakończyła jeszcze wcale NPW, a wersja CVR-3 sporządzona przez IES, różni się od CVR-2 (CLK, KBWLLP), jak też CVR-1 (niby "MAK", w rzeczywistości też KBWLLP z pomocą 36 SPLT). Nic na razie nie wskazuje na to, by NPW miała zakończyć rychło śledztwo. Jak wiesz, z lutowych (2014) doniesień nt. dalszych planów NPW:

    "– Wniosek o udzielenie międzynarodowej pomocy prawnej obejmuje postulat uzupełniających oględzin nośnika magnetycznego oraz ponownego skopiowania jego zapisu, przy użyciu zaproponowanej nowej metodologii oraz sprzętu, przy udziale polskiego prokuratora oraz grupy biegłych – członków zespołu powołanego postanowieniem z dnia 3 sierpnia 2011 r. – tłumaczy prok. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej."
    link

    Tak więc pojawia się kwestia jeszcze nowszej wersji "zapisów CVR" - tym razem CVR-4. Tak to wygląda na poziomie jednego "materiału dowodowego", a cóż dopiero mówić o innych tego typu materiałach. Oczywiście może być tak, że śledztwo to będzie się ciągnąć przez następnych kilka lat i sprowadzać do "monitowania strony rosyjskiej" o "pomoc prawną". Albowiem kwestia tego, CO i kiedy ujawnić, jeśli chodzi o 10-04, pozostaje w kręgu decyzji politycznych, po prostu. Obie zaś strony - i rządowa, i opozycyjna najbardziej obawiają się reakcji samych Polaków.

  • 14.09.2014 18:28

    @MESZEK

    to prawda, o czym zresztą warto osobno napisać, bo na stronie NPW jest otwarcie jest ogłoszone:

    "W pierwszych dniach po katastrofie przebywający na miejscu zdarzenia polscy prokuratorzy wojskowi nie prowadzili samodzielnie żadnych czynności procesowych, bowiem Europejska Konwencja o pomocy prawnej w sprawach karnych z dnia 20 kwietnia 1959 r., na podstawie której opiera się współpraca pomiędzy prowadzącą śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej Wojskową Prokuraturą Okręgową w Warszawie oraz Komitetem Śledczym Federacji Rosyjskiej, nie przewiduje takiej możliwości. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w pierwszym wniosku o pomoc prawną z dnia 10 kwietnia 2010 r., skierowanym do prokuratury Federacji Rosyjskiej, postulowała m.in. o dopuszczenie do udziału w czynnościach procesowych na miejscu zdarzenia przedstawicieli polskich jednostek organizacyjnych prokuratury wojskowej. Należy jednakże podkreślić, iż wniosek ten dotarł do Strony Rosyjskiej faxem w dniu 11 kwietnia 2010 r. (...)"
    link

    Trudno też powiedzieć, że jednodniowe "badania terenowe" (w przypadku "komisji Klicha-Grochowskiego") mają cokolwiek wspólnego z jakimś rzetelnym analizowaniem "miejsca powypadkowego" - pomijam już to, w jaki sposób od pierwszych godzin po "katastrofie" zwyczajnie niszczono całą scenerię, wycinając drzewa, potem zwożąc ziemię pod "przewóz trumien"

    image

    itd. Mimo to jest sprawą niezwykle ciekawą, że"badania" prowadzone przez KBWLLP (a w związku z tym i możliwość przesłuchiwania członków "komisji Millera") zabezpieczono za pomocą wojskowego sądu. Z kolei NPW gromadzi też (oprócz jawnych) akta tajne, do których nie mieli i nie mają dostępu nawet pełnomocnicy prawni rodzin.

  • 12.09.2014 18:39

    @MOMOTORO 18:35

    to zarazem przykład różnicy między II RP a III RP.

  • 12.09.2014 18:38

    @PIKO

    odpisałem :)

  • 12.09.2014 18:37

    @E.B

    cieszę się, że mój esej się Tobie podoba. Jak pisałem wyżej, piko zamierza go przedrukować,

    pozdr

  • 12.09.2014 18:36

    @JOANNA MIESZKO-WIÓRKIEWICZ

    "dlaczego taki pan dr Bienieda, konsultant rządowy, występuje jako ekspert w grupie posła Macierewicza. On także widział tylko: brzoza kontra wybuch, a tego, że samolotu nie było nie widział. Zabawnie słucha się jego opisów doświadczeń z aluminium. Widać wyraźnie, że ma te same zadania do wypełnienia co gen. Anodina. Zamazać „sprawę Smoleńską”. Przecież każdy może sam sprawdzić, że tzw. częśći samolotu są zardzewiałe. To kiedy mogły ulec korozji?"

    Pytania do Biniendy :)

  • 12.09.2014 18:35

    @JOANNA MIESZKO-WIÓRKIEWICZ 06:07

    Pani Joanno, tekst napisany specjalnie dla "Bibuły" - i niech tak pozostanie. Mój blog obecnie traktuję jako pole do dyskusji wokół 10-04. Z tego natomiast, co wiem, to piko ma zamiar dokonać "przedruku". W międzyczasie wysłałem do redakcji "Bibuły" kolejny mój esej pt. "Dyskretny urok zamordyzmu".

    Pozdr

  • 08.09.2014 23:18

    @POLACZOK

    kto by miał głowę do tego wszystkiego :)

O mnie

image fymreport.polis2008.pl image 65,2 MB image 88 MB FYM blog Polis2008

legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych
w Irlandii 2


yurigagarin@op.pl


(before you read me you gotta learn how to see me)
free your mind
and the rest will follow,
be colorblind,
don't be so shallow


"bot, który się postom nie kłania"
[Docent Stopczyk]


"FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant]


"Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik]


"Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230]
"Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski]
"Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła]
"FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych.
Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael]
"Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski]
kwestia archiwów IPN-u
Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?"
Komorowski: Co to znaczy otwarcie?"

"Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) "
[tzw. listy czytelników do "Trybuny"]

"Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia"
[Tusk]

"Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa."
[ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja]

"Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) "
[tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Ostatnie notki

Moje ostatnie komentarze

  • Kwestia techniczna

    Czy z komórki można pisać notki? Czy tylko komentarze? Jeśli ktoś zna odpowiedź, poproszę...

    26.11 21:26422 Komentuj
  • @KISIEL (errata)

    ...wiadoma... - oczywiście :) (nie ma jak komórkowa korekta pisowni)

    26.11 21:09422 Komentuj
  • @KISIEL

    No to świadoma Ci osoba powinna Ci przekazać namiary na mnie :), pozdr

    26.11 21:07422 Komentuj
  • @ALBATROS ... Z LOTU PTAKA 18:40

    Dzięki za rady. Wpadlem na najprostszy pomysł, wykorzystam chwilowo komórkę (mam nadzieję,...

    26.11 21:05422 Komentuj
  • @KORMORAN321 17:52

    Cieszę się także. Wprawdzie to praca tylko do Świąt, ale to już nie fabryka :). No i zawsze...

    26.11 21:01422 Komentuj

Aktywne dyskusje

Piszę w lubczasopismach

Archiwum postów

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Moje tagi

Ulubione