Blog
Układ Warszawski - rekonstrukcja
Free Your Mind
Free Your Mind podziemne tunele
618 obserwujących 1598 notek 9227066 odsłon
Free Your Mind, 23 grudnia 2016 r.

Kolejne wspomnienie z 10-04

Książka “Teatr wojenny” Marka Czunkiewicza, mimo że na okładce informuje, iż zawiera reportaże związane z Gruzją, ukraińskim Majdanem i “Smoleńskiem”, sprawie 10-go Kwietnia poświęca najmniej miejsca, tzn. najwięcej wspomnień dotyczy czasu już „po katastrofie”, a zwłaszcza godzin wieczornych, inne chwile uwiecznione są wyrywkowymi, pamięciowymi „migawkami”. Czunkiewicz w kwietniu 2010 stanowił ze strony TVP głównego decydenta na miejscu w Katyniu i Smoleńsku, to od jego też zdania zależało to, co i jak w newralgicznych momentach rejestrowali reporterzy (s. 300-301):

 

- Radku  [chodzi o R. Sępa – przyp. F.Y.M.]. To są unikalne zdjęcia. Od razu pójdą na świat. Bez przeglądu. Bez montażu. Zakazuję Ci  [tak w oryg. – przyp. F.Y.M.] robić ujęć ciał i fragmentów zwłok. Nie po to tu jesteśmy. Nie możemy naruszać godności tych ludzi. Jeżeli nawet coś Ci wejdzie przypadkiem. Skasuj od razu. To moja osobista prośba i polecenie służbowe w jednym. Rozumiesz?

- Bez pytań.

Zostawiamy Radka wśród szczątków samolotu. Po drodze patrzymy jak strażacy taszczą kolejne trumny. Takie sowieckie. Obite purpurowym aksamitem lub pluszem. Widać, że zebrane ze wszystkich miejscowych firm pogrzebowych. Różnią się materiałem, falbankami, wykonaniem. Leżą wprost na ziemi. Czekają na karawan. Ale jakiż to karawan. Podjeżdża wywrotka, znowu wiekowy ZIŁ. Wysoki. Taką trumnę trzeba dobrze rozbujać, by zarzucić na pakę. Tak, więc strażacy bujają i zarzucają. W Polsce część żałobników pewnie na ten widok by zemdlała. Tu nikt nie mdleje. Idzie sprawnie. Nie ma widzów, a ten towar jest ciężki. Mam zupełnie inną wrażliwość. Nie chcę na to patrzeć. Dla mnie to ciągle ludzie. Szepczę Zdrowaśkę. Tyle mogę.

cz

Czunkiewicz był też jednym z tych, którym pozwolono wejść na pobojowisko (o której godzinie, w swej książce wspomnieniowej nie podaje) (s. 242-243):

 

Idziemy we czterech. Ja dwóch milicjantów i operator. Widziałem go w biurze prasowym gubernatora, ale wcale to nie znaczy, że tam pracuje. Nikt nas nie zatrzymuje. Brniemy po zeszłorocznej, nigdy niekoszonej trawie podtopionej odwilżą. Co rusz noga się gdzieś zapada? Mam wodę w butach. Odwracam się. Jestem chyba na prostej linii od uciętych drzew do wraku. Tu padał. Tu zgasło tyle dusz. Dreszcz. Coraz bliżej. Dużo ludzi. Coś robi niewielu. Większość patrzy. Mundury mieszają się z cywilnymi kurtkami. Trawa, a właściwie już błotnisko zasłane papierami, jakimiś dziwnymi częściami, odzieżą. Niemal wszystko szare, w jednym kolorze. Polane jakąś dziwną substancją. Pewnie podczas gaszenia. Ciała. Wynoszone zza ocalałego kawałka kokpitu. Fragmenty ciał. Odarte ze człowieczeństwa, upodlone. Leżą tu jak na scenie. Oglądane przez dziesiątki obcych, dokładnie fotografowane. Dziwny zapach wkręca się w mózg, oczy suche. Łzy uciekły ze strachu. Mam dość. Dla mnie wystarczy. To prawda. Zginęli. Nie mam kamery. Nic tu po mnie. W głowie czuję pustkę. Totalną pustkę. Wracamy. Najważniejsze teraz to pracować, pracować. (…)

 

I tu ciekawostka zarejestrowana przez Czunkiewicza właśnie w trakcie pracy:

 

(s. 250) Było już popołudnie. Nad nami krążyły śmigłowce rosyjskiego Ministerstwa do spraw Wydarzeń Nadzwyczajnych. Niektóre symulowały tor lotu prezydenckiego TU-154M. Nadlatywały nisko wśród drzew i zawisały nad miejscem katastrofy. Pewnie coś badano. Lądowały rosyjskie samoloty specjalne. Na płytę postojową dawnych zakładów lotniczych zwożono dziwny sprzęt.

 

Ale cofnijmy się w czasie do godzin porannych owego dnia (s. 26-27), choć, niestety, zbyt dokładny, jeśli chodzi o podawanie czasu poszczególnych wydarzeń, Czunkiewicz nie jest:   

 

Katyń pod Smoleńskiem. 10 kwietnia 2010 roku. Przed chwilą przywiozłem na plan prowadzących Joannę Lichocką i Jana Pospieszalskiego. Jechaliśmy jako ostatni, bo nie było sensu by wcześniej marznąć na planie. (…) Prezydent miał wylądować o 10:30 (08:30 czasu polskiego) (…) ja chciałem dotrzeć na plan przed kolumną prezydencką. Wiedziałem, że 15 minut przed przejazdem, czyli około 10:35, zostanie zamknięta trasa na Katyń. Na Polski Cmentarz Wojenny dotarliśmy mniej więcej około 10:30. Sprawdziłem plan zdjęciowy, wozy, gotowość emisyjną. (…) Warszawa pyta o gotowość. My jesteśmy gotowi, ale nie wiem jak prezydent. Idę do dowódcy BOR. Jest zajęty. Rozmawia. Mówi, że mgła nad lotniskiem, że może wylądują gdzie indziej. Przekazuję do wozu. Ale BOR dziwnie się zachowuje. Nieprofesjonalnie. Nagle wszyscy schodzą ze stanowisk. Są w grupie. Idą.

- Co jest?

- Nic.

Rzucają. Pytam znajomego z ochrony Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Nerwowo się rozgląda. Patrzy w niebo. I cedzi.

- Goni na „Siewiernyj”! (Pędź na Siewiernyj”)

Siewiernyj to nazwa lotniska. Podchodzę do kierownika produkcji Krzyśka Woźniaka. Mówię, że coś jest nie tak. By wszystko ogarnął. Ja biorę pierwszą ekipę, którą spotkam i jadę na lotnisko. Jakaś dziwna sytuacja. Po drodze spotykam Basię Włodarczyk, korespondentkę Telewizji Polskiej w Moskwie. Jest poruszona. Mówi mi z wyrzutem.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image fymreport.polis2008.pl image 65,2 MB image 88 MB FYM blog Polis2008

legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych
w Irlandii 2


yurigagarin@op.pl


(before you read me you gotta learn how to see me)
free your mind
and the rest will follow,
be colorblind,
don't be so shallow


"bot, który się postom nie kłania"
[Docent Stopczyk]


"FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant]


"Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik]


"Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230]
"Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski]
"Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła]
"FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych.
Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael]
"Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski]
kwestia archiwów IPN-u
Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?"
Komorowski: Co to znaczy otwarcie?"

"Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) "
[tzw. listy czytelników do "Trybuny"]

"Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia"
[Tusk]

"Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa."
[ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja]

"Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) "
[tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale