Jak ten czas leci, zaledwie dni parę minęło, a premier "niepodległego Kosowa" widzi swój kraj w strukturach unijnych i Pakcie Północnoatlantyckim. Nic tylko przyklasnąć takiej koncepcji.
Sam H. Thaci to w ogóle ciekawa postać, gdyż rzadko zdarza się, by ktoś po prostu po studiach podyplomowych w Zurychu (a wcześniej studiach z filozofii i historii w Pristinie) brał się za organizowanie partyzanckiej armii (http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/7133515.stm). Istnieje chyba jakieś brakujące ogniwo w życiorysie Thaciego, na które światło rzuca całkiem świeża informacja, jakoby w Kosowie już od 1999 r. znajdowały się jakieś bazy amerykańskie. Jeśli to okazałoby się prawdą, to niebywałe wprost zaufanie polityczne, jakim na Zachodzie i w USA obdarzono obecnego premiera Kosowa dałoby się w dość prosty sposób wyjaśnić. Po prostu jest to agent. Epizody historyczne, w których agenci odgrywali jakieś znaczące role w rozmaitych punktach zapalnych świata było wiele, by wskazać choćby na Lenina czy Bieruta. Jest to więc praktyka w polityce znana i stosowana.
To natomiast, że teraz Thaci obwinia Serbię za eskalację konfliktu na Bałkanach (http://wiadomosci.onet.pl/1697607,12,przemoc_w_belgradzie_przypomina_ere_miloszevicia,item.html) można odczytać jednocześnie jako zachętę do dalszego dociskania Serbii, jeśli nie do kolejnej interwencji w tamtym regionie, wszak nie kto inny a R. Holbrooke stwierdził, że jeśli sytuacja "wymknie się spod kontroli", to właśnie Serbia (oraz Rosja) będzie za to odpowiadać (http://wiadomosci.onet.pl/1697320,12,item.html). Co więcej, dodał, że USA za to nie będą przepraszać. Ejże, sytuacja może się wymknąć spod kontroli? Jak to możliwe? Przecież wybrano najlepszy wariant z możliwych. Jak więc coś mogłoby się nie powieść? To nic, że secesją grożą bośniaccy Serbowie - przecież wszystko miało być, więc chyba jest pod kontrolą? Zniszczenie ambasady amerykańskiej w Belgradzie to jedynie wypadek przy pracy, podejrzewam.
Z kolei dowódca sił NATO, które atakowały Serbię w 1999 r., W. Clark stwierdził:
"- Mam nadzieję, że kraje zachodnie nie stracą ducha z powodu wystąpień paru tysięcy ludzi rzucających koktajle Mołotowa. To nie jest pora do ustępstw. To także okazja dla Serbii, żeby porzucić nacjonalistyczną przeszłość i zwrócić się ku lepszej przyszłości, którą zapewni integracja z Zachodem."
Może, choć o integracji myśli na razie premier Kosowa, które być może już zostało zintegrowane, tylko my się dowiadujemy o tym z pewnym opóźnieniem. D. Rogozin, który ostatnio powiedział wiele ciekawych rzeczy także pod adresem Polski, w wersji po dementi, miał oznajmić m.in. tak:
"świat w przyszłości będzie funkcjonował nie zgodnie z prawem międzynarodowym, ale opierając się na siłach zbrojnych"
(http://wiadomosci.onet.pl/1697611,,,,,1247024,8778,moskwa_tlumaczy_rogozina,itemspec.html)
Co nie wydaje się chyba stwierdzeniem dalekim od prawdy. Oczywiście sama Rosja przez długie lata w ten właśnie sposób kształtowała porządek międzynarodowy nie tylko w Europie, ale teraz niewykluczone, że ten sposób działania ulega upowszechnieniu.
Jedyne zastrzeżenie, jakie można w takim kontekście zgłosić, jest takie, że nie należy tu mówić o jakichś prawach do samostanowienia i innych dydrymałach, tylko o planach militarnych związanych z takim czy innym celem politycznym. Ale jednocześnie nikt się nie ma prawa oburzać, że wojując mieczem, może od miecza zginąć. Jeśli się więc zasiało wiatr, teraz trzeba zbierać burzę, która piękną karierę 40-letniego Thaciego może dość szybko zniweczyć.




