Na ubiegłorocznym grudniowym posiedzeniu Zespołu smoleńskiego, kiedy p. M. Wassermann powiedziała słynne, wielokrotnie cytowane i komentowane, słowa: „Nigdy się prawdopodobnie nie dowiecie, czy oni przeżyli tę katastrofę i ile minut lub godzin żyli po tej katastrofie i czy w związku z tym udzielana im była jakakolwiek pomoc” (http://polska.newsweek.pl/nigdy-sie-nie-dowiecie—czy-przezyli-katastrofe--corka-wassermanna-przed-zespolem-macierewicza,86195,1,1.html), powróciła po raz kolejny kwestia telefonów należących do ofiar tragedii oraz problemów z ustaleniem podstawowych danych z tymi telefonami związanych. M. Wassermann powiedziała wtedy, oprócz cytowanych wyżej słów, także: „Praca ABW jeżeli chodzi o katastrofę smoleńską jest taka, że opinia odnośnie telefonów jest kolejny raz odesłana jako nie do przyjęcia i dalej nie istnieje opinia odnośnie telefonów osób, które tam zmarły, co za tym idzie, dalej nie wiemy, o której się zalogowali lub nie” (www.youtube.com/watch?v=5XCA2xZyTq4 (11' materiału sejmowego)).
Zagadnienie telefonów prywatnych i służbowych, należących do członków delegacji prezydenckiej od samego początku „śledztwa” prowadzonego oficjalnie, było niesamowicie skomplikowane, podczas gdy sprawa powinna być arcyboleśnie prosta, skoro „wsie pogibli” o 8.41, tj. w „godzinie Morozowa”. Jeśliby bowiem wszyscy członkowie delegacji prezydenckiej zginęli właśnie wtedy, to rzecz jasna, nikt z użytkowników telefonów nie mógł ani telefonować, ani sms-ować, wszystko to zaś powinno być czytelne na bilingach oraz łatwe do wykrycia po kryminalistycznych oględzinach tychże telefonów. Co zatem mogłoby stać na przeszkodzie, by po upublicznieniu informacji o tychże bilingach i po zbadaniu tychże telefonów, oddać je rodzinom zabitych? Tymczasem, jak można było choćby usłyszeć na posiedzeniu podsumowującym 4-miesięczne prace Zespołu (październik 2010), min. A. Macierewicz za min. A. Seremetem, powtarzał, iż prokuratura nie ma jeszcze bilingów, o które wystąpiła do ABW. Jak sytuacja wygląda dziś z tymi bilingami? Ja osobiście nie wiem, ale nie zdziwiłbym się, gdyby wyglądała podobnie jak 4 m-ce po „katastrofie”.
Na tymże dawnym posiedzeniu Zespołu (październik 2010) sprawa telefonów, a zwłaszcza jednego z nich, który, jak się po opublikowaniu informacji o nim, okazało, miał być jedynie faktem medialnym, czyli dezą, jaką podpuszczono dziennikarzom „GP” - została kapitalnie skomentowana przez p. M. Mertę, której wywód pozwolę sobie we fragmencie przytoczyć poniżej. Zdaniem bowiem p. Merty, owe nieprawdziwe informacje (związane z rzekomym połączeniem śp. J. Surówki i przekazaniem przez niego dramatycznej opowieści) „to nie są zwykłe pomyłki”, tzn. „ten fałsz w nich zawarty jest po coś”(38'42'' materiału sejmowego):
„Mamy informację, która do nas wróci. W którymś momencie takie rewelacje znowu się pojawią. I teraz, co się będzie działo. Jeżeli tę informację uznajemy za kaczkę dziennikarską, za totalną nieprawdę, to każdą następną z tego gatunku też zakwestionujemy. Jeśli nie my, to zakwestionuje ją społeczeństwo (...). W którymś momencie może wyjść coś na jaw i wtedy powiemy: aha, już to słyszeliśmy, już to miał być Surówka i nie był, więc każdy kolejny też będzie, ten na pewno jest wymyślony. I ja myślę, że cała ta sprawa z „Gazetą Polską” miała właśnie to na celu, że to nie była taka sobie... taki sobie wymysł czyjś, takie sobie przekłamanie, że to było w mojej intuicji zrobione po to, żeby z góry zdezawuować takie ewentualne późniejsze doniesienia (...)”
Jednym z takich późniejszych (w stosunku do historii z telefonem śp. J. Surówki) doniesień było to, które przekazał choćby J. Sasin podczas swego pierwszego wystąpienia przed Zespołem (wrzesień 2010) przy okazji dyskutowania sprawy informacji o trzech osobach, które „przeżyły katastrofę”:
„Minister Jacek Sasin:
To ja może bardzo króciutko. Ja bardzo króciutko, jeśli pan przewodniczący pozwoli. Też jakby może tak bardzo ogólnie, do tego co pan powiedział, bo ja myślę, że no wokół całej tej sprawy, tej tragedii, rzeczywiście jest bardzo wiele takich informacji, też i plotek, i takich informacji nieścisłych, które w bardzo wielu przypadkach mogą zaciemniać właściwy obraz. Ja też słyszałem, też będąc na cmentarzu, potwierdzam to, słyszałem taką informację o tych, o trzech osobach, które przeżyły, i też nie potrafię powiedzieć, skąd tą informację słyszałem, znaczy ona gdzieś po prostu się pojawiła. Ona się gdzieś pojawiła po prostu i no ja jakby uczepiłem się też tej informacji, no bo jak jest informacja, że ktoś przeżył prawda, no to...
Przewodniczący Antoni Macierewicz:
Każdy z nas.
Minister Jacek Sasin:
Ale proszę państwa..
Przewodniczący Antoni Macierewicz:
Ale skądś do tych mediów dotarło.
Minister Jacek Sasin:
Proszę państwa, nawet ja to do mediów powiedziałem, bo podszedł do mnie dziennikarz i pyta się coś, a ja mówię: - Nie mamy informacji w tej chwili.
Minister Jacek Sasin:
... mamy i mówię, usłyszałem, gdzieś tu informację taką, że ktoś przeżył, że kilka osób przeżyło, ale nie potrafię tego potwierdzić. Więc ta informacja funkcjonowała.
Natomiast też jest proszę państwa, ja też różnego rodzaju informacje mniej lub bardziej fantastyczne też do mnie docierały, również w późniejszym okresie. Między innymi miałem taką, dostałem taką informację, no która mnie trochę zmroziła, powiem szczerze, a mianowicie, że jeden z pracowników Kancelarii tuż przed śmiercią wysłał sms-a do swojej rodziny, mówiącego o tym, prawda, że: - Giniemy! Ratujcie nas! No takie bardzo dramatycznego prawda. No było to coś mrożącego krew w żyłach. Ja wstrząśnięty tą informacją podjąłem próbę ustalenia z rodziną tego człowieka, gdzie miałem kontakt, czy to jest prawda. Okazało się, że nikt z rodziny nie potwierdził, aby taki sms dotarł. Więc, znaczy to też pokazuje, że tutaj mogą różnego rodzaju po prostu plotki się pojawiać. Ja myślę, że każdą taką plotkę trzeba sprawdzić oczywiście, bo to jest tak, że wśród takiego szumu informacyjnego może być ileś bardzo prawdziwych informacji, które zmienią może czasami nawet obraz tego co, jaki mamy tego, co się wydarzyło. Natomiast myślę, że to po prostu wymaga sprawdzenia, każda sprawa.
Natomiast zgadzam się oczywiście z tym, co pan mówił, dotyczące tego, że można naprawdę pewnie jeszcze wiele źródeł takich informacji, gdzie wiele spraw w tej chwili zaciemnionych mogłoby się wydać, chociażby te kwestie satelitarnego oglądu, to myślę, że jest coś, co rzeczywiście wiele spraw być może by nam wyjaśniło” (http://freeyourmind.salon24.pl/382860,samolot-zjechal-z-pasa#comment_5603420 cytuję za stenogramem).
P. Merta, którą cytowałem wyżej, dodawała jeszcze w swoim wywodzie a propos historii z telefonem śp. J. Surówki: „Dobrze byłoby sprawdzić, jak dochodzi do takich dezinformacji i skąd one się biorą, bo myślę, że to dużo powie o samej sprawie śledztw i tego, co przewiduje się, że wyjdzie na jaw”. Podejrzewam, że historia z tym nieistniejącym telefonowaniem była podobna jak z przesłuchaniem A. Miendiereja i słynną notatką „oficera AW”, o czym pisali i K. Galimski z P. Nisztorem w swej książce, i autorzy „Zbrodni smoleńskiej”. Ci pierwsi stwierdzili, że notatka jest fałszywką sporządzoną przez specsłużby, zaś ci ostatni, wprost przeciwnie, potraktowali ją jako wiarygodny dokument (http://fymreport.polis2008.pl/wp-content/uploads/2011/12/Zbrodnia-smole%C5%84ska-recenzja-Free-Your-Mind.pdf). L. Szymowski, jak pamiętamy, do tego stopnia dał się wkręcić „ludziom cienia”, że opublikował nawet dziwne zdjęcie z „Bilda” (jest ono cały czas do obejrzenia tu http://el.ohido.siluro.salon24.pl/231970,dwie-trajektorie-zakopywanie-samolotu) jako... materiał przekazany naszym służbom przez amerykańską NSA i podpisał: „Tupolew awaryjnie wylądował w lesie. Potem doszło do wybuchu” (http://freeyourmind.salon24.pl/304267,zamach-tak-ale-czy-na-siewiernym).
Sam jednak fakt, że „ludzie cienia” tak wiele zadają sobie już od długiego czasu fatygi, by „zdynamizować” śledztwo smoleńskie (szczególnie, gdy zajmują się nim zwolennicy zamachu na Siewiernym), dowodzi, iż muszą mieć w tym swój żywotny interes. Po co bowiem konstruowaliby fałszywe notatki czy podsuwali autorom książek/artykułów śledczych dotyczących tragedii, błędne tropy (które, jak w przypadku sprawy śp. J. Surówki, omal nie skończyły się dla redakcji „GP” procesem wytoczonym przez p. K. Łuczak-Surówkę (o całej sprawie raz jeszcze wspomina ona w książce J. Racewicz „12 rozmów o miłości. Rok po katastrofie”, s. 220-221))? Po to, by ukryć prawdziwe. Jeśli więc po dwóch latach nadal tak niewiele wiemy o telefonach ofiar tragedii, to tam, w tychże telefonach, na pewno tkwi jakaś część prawdy o tym, co się 10-go Kwietnia stało. Zamiast więc czekać następne dwa lata na wrak, może czas zajrzeć do tego, co się zachowało w telefonach? No, chyba że do ich zbadania wymagana jest zgoda Kremla – to wtedy faktycznie, także z tym badaniem trzeba będzie nieco poczekać.
W dzisiejszym „Uważam Rze” (4/2012, s. 16) p. E. Błasik po raz kolejny potwierdza to, iż Dowódcy mieli 10-go lecieć odrębnym samolotem: „Pierwotnie cała generalicja miała lecieć na pokładzie jaka. Decyzja, że polecą tupolewem, zapadła w piątek, dzień przed wylotem.” Czy faktycznie umieszczono Dowódców w „prezydenckim tupolewie”, tak by dwóch z nich mogło się potem „znaleźć” nawet w jego kokpicie, tego wciąż nie wiemy, warto by jednak ustalić, kto w piątek wieczorem taką decyzję chciał podjąć – B. Klich? J. Sasin przed Zespołem smoleńskim z naciskiem powtarzał, iż na żadnym etapie przygotowań osobny statek powietrzny dla generalicji nie był przewidywany (http://freeyourmind.salon24.pl/313310,podzial-delegacji), ale przecież to nie w gestii Sasina leżało ewentualne decydowanie o tym, jakim samolotem polecą Dowódcy, sądzę zaś, że relacja p. Błasik nie pozostawia tu cienia wątpliwości (podobnie zresztą, jak słynna rozmowa w COP z 10-go Kwietnia (http://freeyourmind.salon24.pl/294090,czas-na-nowa-narracje: „Wcześniej było planowane, że Dowódcy będą lecieć Jakiem”)). Chyba że rację ma intheclouds twierdząca już od dłuższego czasu (http://clouds.salon24.pl/306662,tajemnice-okecia-dwa-tu-154-7-kwietnia), że na 10-go przygotowano, tak jak na 7-go, specjalnie 2 tupolewy (ale o numerze bocznym 101, tzn. 102-ka użyta byłaby jako druga 101-ka), i do jednego z nich zaproszono by pierwszą część delegacji, a do drugiego – drugą. No to wtedy faktycznie, nie tylko ABW miałaby problem z telefonami.
http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/02/telefony.html
Telefony (2)
-
@FYM
-
@marektomasz
zdjęcia złomiarzy powinny być przynajmniej w tabloidach na okładkach - oczywiście wraz z radioboją na złomowisku, z powodu której kanadyjskie i ruskie satelity się tak ożywiły. Swoją drogą, z jakiego to samolotu ta działająca radioboja?
pozdr
-
@All brothers and sisters
osobom, które jeszcze nie czytały tego materiału, przybliżę, o co chodzi za pomocą poniższych cytatów:
"Kontrolerzy satelitów w Kanadzie i Rosji odebrali sygnał o katastrofie lotniczej w Polsce. Do akcji wkroczył śmigłowiec! Okazało się, że alarm wysłali zbieracze złomu, którzy rozbierali radionadajnik.
Tego nie pamiętają najstarsi wojskowi! Złomiarze z Lęborka postawili na równe nogi służby ratownicze nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Jak to możliwe? Rozmontowywali używany w samolotach i na statkach radionadajnik, który wysyła alarm w momencie katastrofy. A sprowadzili sobie na głowy śmigłowiec Marynarki Wojennej!
Był piątek. Kontrolerzy satelitów w Kanadzie i w Rosji obserwowali nadajniki odbierające sygnał o zagrożeniu. Nagle na jednym z urządzeń zapaliła się czerwona lampka. Było jasne, że wydarzyło się coś niedobrego i potrzebna jest pomoc. Okazało się, że sygnał pochodzi z Polski, a dokładniej z okolic Lęborka. Dobiegał z lądu, więc alarm dotyczył samolotu. Wojskowi od razu pomyśleli, że musiało dojść do katastrofy. Zaalarmowany został Ośrodek Koordynacji Poszukiwań i Ratownictwa Lotniczego. Ten na równe nogi postawił policję i Marynarkę Wojenną. Sprawa wyglądała bardzo poważnie.
– O 14.27 z lotniska w Gdyni Babich Dołach wystartował śmigłowiec marynarki Wojennej „Anakonda" – mówi kmdr ppor. Czesław Cichy, rzecznik Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. – Załoga rozpoczęła poszukiwanie źródła emisji sygnału. Około godziny 15 sygnał został zlokalizowany pod Lęborkiem.
Ratownicy zdębieli. Alarm nie dobiegał z wraku rozbitego samolotu, ale ze... złomowiska. Złomiarze byli w szoku. Nie mieli pojęcia, że rozmontowywując nadajnik zaalarmowali służby ratownicze na całym świecie.
– Ani ja, ani żaden ze starszych kolegów nie pamiętamy takiego zdarzenia – nie ukrywa kmdr ppor Cichy.
Jak działa radioboja? Takie nadajniki to standardowe wyposażenie statków albo samolotów. Włączają się automatycznie pod wpływem zalania wodą albo silnego uderzenia. Kiedy urządzenie zaczyna nadawać, sygnał przechwytują satelity. To one lokalizują nadajnik i przekazują informację na ziemię. Jak radioboja znalazła się na podlęborskim złomowisku? Tego na razie nie wiadomo. Sprawę bada policja i Urząd Lotnictwa Cywilnego."
tu
* *
To kolejna zdumiewająca historia z ostatnich dni.
-
@marektomasz
może Pan wklei sam komentarz do informacji, bo niepotrzebnie się teksty zdublowały :)
-
@Free Your Mind
Wystarczy porównać informacje zawarte w powyższej notce z wydarzeniami z 10.04.2010.
O której godzinie wystartowała - 10.04.2010 roku - polska Anakonda? W jakim kierunku się udała? Jakie informacje otrzymały systemy satelitarne Rosji, albo Kanady, tego dnia?
-
@marektomasz
albo: o której (10-go Kwietnia) zaalarmowany został Ośrodek Koordynacji Poszukiwań i Ratownictwa Lotniczego?
-
@radioboja
Jeżeli to nie wrzuta, to przecież powinien w jej sygnale być identyfikator jednostki na której była zainstalowana.
To jest podstawowa informacja której brak!
-
@Free Your Mind
A ja zastanawiam się, kiedy M.Wassermann oddała telefon ojca do ABW? Nie mogła sama sprawdzić ostatnich połączeń? Przecież zaraz po zalogowaniu się do innej sieci dostaje się conajmniej kilka sms-ów "witajacych". Wysłuchałam raz jeszcze odpowiedzi M.Wassermann na Twoje pytania na pomniksmolensk, i oprócz tej kwestii z telefonem, który odebrała w moskwie cały czas intryguje mnie kwestia "biletów lotu", które miał przy sobie Z.Wasserman. Może chodzi tu nie o bilety lotnicze, tylko bilety "LOT-u"? Poza tym, czy na przelot samolotem rządowym dostaje się bilety? Chyba wystarczyłyby karty pokładowe?
Pozdr
-
@gchl
są chyba dwie możliwości, co do tych biletów: 10-go doszło do jakiegoś czarterowania samolotu dla części delegacji albo śp. Z. Wassermann miał jakieś bilety na inne loty (np. niewykorzystane, zaplanowane etc.).
Pozdr
-
@FYM, ALL
http://gdynia-babie-doly.mojeosiedle.pl/viewtopic.php?t=11765&start=45 - przedostatni post na stronie usera KAPIJA.
Są tam zdjęcia z przelotów samolotów w BabichDołach w czerwcu 2010r.
Widać tam rządowego Jaka czy TU ?
http://ii.forum.mojeosiedle.pl/db/20/img_4213_155.jpg
-
uważam rze
http://wiadomosci.wp.pl/title,Dlaczego-az-tak-klamia-w-sprawie-Smolenska,wid,14189577,wiadomosc.html?ticaid=1dca5&_ticrsn=3
-
@Malvina (12:04) - to jest jakowlew-40

Link:
http://ii.forum.mojeosiedle.pl/db/20/img_4213_155.jpg
-
@Free Your Mind
Wiesz moze czy zaproszenia do poszczegolnych czlonkow zostaly wyslane tego samego dnia co do sp.A.B
zaproszenie dla sp.A.Blasik
http://i.iplsc.com/-/0000RVAC0DWECILF-C303.jpg
Wiesz dlaczego pytam.
W filmie pt"W milczeniu" corka sp.Gilarskie mowi
"Tata mial jechac tam samochodem, tydzien wczesniej"
zona Maria Gilarska
"Ale okazalo sie, ze dostal zaproszenie od Prezydenta wiec zrezygnowal. Zrezygnowal i polecial z Prezydentem.
od 02.45
http://chomikuj.pl/Apokalipsa_/*7e+TU+154/W+Milczeniu+(Katastrofa+Smole*c5*84ska).TVrip.2011,1254401545.avi
-
102 - moze się przyda jeszcze.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/ca/Tu154_-_016_by_Joymaster.JPG
a tu całkiem ładne zdjęcie 102 z 2007 roku (lipiec) z Babich Dołów własnie.
-
@Free Your Mind & gchl
Pani Małgorzata Wassermann wyjaśniła mi mailowo tę kwestię tak:
"Bilety lotu - tzn. książeczka na loty na przyszłość, nie wiem jak to określić być może zwrot blankiety lotów byłby odpowiedni. Nie dotyczyło to lotu na 10 kwietnia. pozdrawiam serdecznie i bardzo Wam dziękuje. m.w".
-
@marektomasz
"10.04.2010 wszystkie urządzenia alarmowe milczały, systemy ratunkowe przestały działać, aparaty fotograficzne i kamery wysiadły, bądź zostały zabrane, wszystkie monitoringi powysiadały, radary również, także komórki ... itd.'
ja się im wcale nie dziwię,ze w obliczu takiej katastrofy zamilkły bądź wyłączyły się.
Podobnie jak funkcja "myślenie" wielu moim rodakom, niestety...
-
@MMariola
różnie mogło być z tymi zaproszeniami. Trzeba by znowu popytać rodzin.
-
@intheclouds
o widzisz, dzięki za uzupełnienie.
-
@Anna M.
świetny komentarz :)
-
@Malvina
dzięki za linki. A-Tem już wyjaśnił kwestię samolotu na zdjęciu.
-
@Free Your Mind
Dzięki!
-
@All
Pod notką Rossonero napisałem kilka rzeczy nt. telefonów:
rossonero.salon24.pl/377893,telefony-10-04-2010-celina-bezdzietny-patriota
Spróbuję złożyć je w całość:
Maksymalna prędkość, z jaką w systemie GSM jest w stanie funkcjonować terminal - to 250km/h (efekt Dopplera, czyli czysta fizyka i matematyka). A Tupolew leciał szybciej. Oczywiście, żeby nie było zbyt łatwo - to limit dotyczy prędkości podczas podążania w kierunku do/od stacji bazowej.
Teoretycznie można więc uzyskać taki efekt poprzez "szeroki korytarz" (powiedzmy: nie mniej niż 1km po każdej ze stron samolotu) - pozbawiony stacji bazowych na kilku kilometrach podejścia do lądowania. Dzięki takiemu zabiegowi składowa prędkości Tupolewa w kierunku stacji nie przekraczałaby nieprzekraczalnego limitu. Ale Smoleńsk to miasto, więc teren należy traktować jako raczej zurbanizowany. Więc taka osobliwa sytuacja jest bardzo mało prawdopodobna.
Dystans ostatnich 5km pokonany został w czasie ok. 1 minuty. A to właśnie IMO byłby minimalny czas na: włączenie telefonu, zalogowanie do sieci (na roamingu), wybranie numeru, zestawienie połączenia, (odsłuchanie kilku sygnałów dzwonienia - o ile telefon odbiorcy był włączony), odsłuchanie komunikatu-zapowiedzi poczty głosowej, aż wreszcie pozostawienie kilku sekund nagrania.
Szansa, że terminal pędzący w powietrzu 270 km/h na odcinku co najmniej 5km utrzymał takie połączenie - z przyczyn poruszonych powyżej - jest na poziomie pomiędzy "czwórką" a "piątką" w totolotka.
Szansa, że moment nagrania kilkusekundowego komunikatu przez posła Deptułę - zsynchronizował się akurat z momentem katastrofy - jest moim zdaniem pomiędzy "piątką" a "szóstką".
Zapewne część osób podróżuje od czasu do czasu samolotem...
Niech każdy spróbuje sobie wyobrazić, co musiałoby się przydarzyć na pokładzie niemal już przyziemiającego samolotu, że na sto pasażerów (i to nie krnąbrnych nastolatków, ale statecznych, raczej słuchających poleceń stewardess osób) - co najmniej piędziesiątce z nich - udało się uruchomić swój telefon (i to mimo zapiętych pasów)
I w efekcie, w momencie przyziemienia - co najmniej co druga osoba miałaby już aktywny telefon.
Spróbujmy wyobrazić sobie taką sytuację, gdy będziemy kolejny raz siedzieć w zapiętych pasach, w samolocie, podczas lądowania...
Konrad Piasecki: Mówił pan dziś w "Rzeczpospolitej": Większość telefonów ofiar była aktywna. Co to znaczy?
Przypomnę jeszcze, że opublikowany zapis CVR oraz i wynikające z niego zachowanie pilotów - wykluczyły jednoznacznie zaistnienie na chwilę przed lądowaniem jakiegoś niepokojącego zachowania maszyny.
Gdyby założyć, że "coś" stało się w okolicach Pancernej Brzozy lub nawet BNDB - to raczej nikt w tak krótkim czasie (i w tak niesprzyjających okolicznościach!) nie zdążyłby już włączyć swojego telefonu.
I dlatego właśnie nie mogło to być Nic (jeśli poważnie traktować CVR). I jeśli kierować się zdrowym rozsądkiem, czyli założyć, iż niemożliwa jest sytuacja olimpijskiego spokoju w kabinie pilotów podczas niemal całej ostatniej minuty lotu, a jednocześnie sytuacja przerażającego popłochu w przedziale pasażerskim tego samego samolotu.
Jest to IMHO klasyczny dowód nie wprost. Dowód na to, że telefony były włączane jednak po przyziemieniu, niestety...
Ze wszelkimi tego faktu konsekwencjami...
Pozdrawiam
O.R.K.S.
P.S.
Podczas odsłuchiwania poczty głosowej u każdego operatora jest chyba podawana godzina pozostawienia wiadomości. Pani Deptuła musiała ją usłyszeć i zapamiętać - skoro w takich szczegółach zapamiętała samo nagranie.
Zaraz więc zgłosiła tę sprawę bodajże do ABW, celem wyjaśnienia.
W dobrej wierze - wtedy z pewnością myślała, że ONI zajmują się wyjaśnianiem, a nie zaciemnianiem i zamiataniem pod dywan.
Zniecierpliwiona, po pół roku opowiedziała wszystko mediom.
Więc nie pozostało IM nic innego, niż najpierw w mediach zrobić z niej wariatkę, a potem bodajże nawet na piśmie przedłożyć oficjalne "wyjaśnienie" ABW powtarzające to raz jeszcze.
-
@edek972
dzięki za ten komentarz. Nie mam wątpliwości, że cyrk, jaki "ludzie cienia" urządzili z telefonami ofiar, związany jest z tym, że telefony "nie są czyste", tzn. zawierają ślady tego, co się działo 10-go (i później). Niewykluczone, że spece od majstrowania przy elektronice, zajęli się czyszczeniem danych, ale to także pozostawia ślad (i tym bardziej takiego aparatu wtedy nie można oddać rodzinie, która mogłaby zlecić badanie kryminalistyczne takiej komórki) - niewykluczone też, że klasycznie, biorą wszystkich na przeczekanie. Jak Ruscy.
Niedługo po tragedii mówiono, żeby się z niczym nie spieszyć, że trzeba dać popracować śledczym, prokuratorom, ekspertom etc. Minie parę lat i będzie się mówić, że nie ma już do czego wracać, bo sprawa już wyjaśniona, przedawniona, a zmarłym życia i tak się nie wróci (już zresztą takie głosy się pojawiały).
Wspomniałem w poście o wypowiedzi p. Merty (z października 2010), ponieważ ona nie wprost dodaje, iż rodziny mają dostęp do pewnych danych (poprzez analizowanie akt śledztwa), które właśnie dotyczą kwestii telefonów, ale prokuratura nie pozwala tego upubliczniać. Zastanawiam się jednak, czy pracownicy kancelarii Prezydenta (ci w Katyniu i na Siewiernym) nie mogli dostać jakichś sygnałów (właśnie telefonicznie) od osób należących do prezydenckiej delegacji. Taki sygnałów przykładowo: "W Smoleńsku mgła, lecimy przeczekać do Witebska".
-
@edek972
"Jest to klasyczny dowód nie wprost. Dowód na to, że telefony były włączane jednak po przyziemieniu, niestety..."
Mamy kolejny dowód. Dodałbym do tego tajemnicze aresztowania Zarządu jednej z sieci komórkowych tuż po 10.04. Aresztowania pozbawione jakichkolwiek dalszych wyjaśnień w mediach. Co to było? Na jak długo ci ludzie wylądowali w aresztach? Z jakiego powodu?
Dodałbym kolejny kłopot zamachowców. Zalogowane komórki umożliwiają natychmiastowe ustalenie miejsce owego przyziemienia. Problem wszystkich śledzczych, związany z ustaleniem miejsca lądowania (skoro juz wiemy, że to nie było lotnisko Siewiernyj), mógłby zostać od ręki rozwiązany.
Możnaby zatem zapytać przełożonych niezwykle błyskotliwego prokuratora płk Przybyła, jak wygląda dokumentacja z sieci komórkowych, zwłaszcza z polskich sieci komórkowych, w sprawie telefonów lecących (rzekomo) 10.04.2010 roku samolotem Tu-154M nr boczny 101?
Czy ustalono już wszystkie numery telefonów, jakie powinny znajdować się na pokładzie? Gdzie ta dokumentacja się znajduje?
Ponad 20 miesięcy minęło. Jedynym efektem śledztwa, jak do tej pory, prowadzonego przez gen. Parulskiego, największego śledztwa w polskiej historii, okazuje się umieszczenie jego podwładnego i przyjaciela (płk Przybyła) w zakładzie psychiatrycznym.
pozdr.
-
@Free Your Mind 13:44
"Zastanawiam się jednak, czy pracownicy kancelarii Prezydenta (ci w Katyniu i na Siewiernym) nie mogli dostać jakichś sygnałów (właśnie telefonicznie) od osób należących do prezydenckiej delegacji. Taki sygnałów przykładowo: "W Smoleńsku mgła, lecimy przeczekać do Witebska"."
Mogli dostać sygnały dużo bardziej jednoznaczne. Już po przyziemieniu (na jakimś lotnisku). Numery telefonów wszystkich tych osób - krewnych, znajomych, współpracowników Ofiar - również powinny zostać ustalone przez Prokuraturę.
Pytania, kierowane do polskich prokuratorów, kiedyś padną. Czy ustalali? Czy zabepieczali dokumentację dotyczącą wszystkich tych numerów telefonicznych? A jeżeli nie, to dlaczego?
-
@marektomasz - aresztowany zarząd
http://media2.pl/media/63651-Po-aresztowaniach-zmiany-w-zarzadzie-Ery.html
W środę (21 kwietnia 2010 roku) zatrzymano dwóch członków zarządu Polskiej Telefonii Cyfrowej - Klausa T. (dyrektora do spraw Strategii, Marketingu i Sprzedaży) oraz Tomasza H. (dyrektora ds. administracyjnych). Wobec członków zarządu sąd zastosował trzymiesięczny areszt. Po aresztowaniu członków zarządu spółka PTC dokonała zmian w zarządzie. Ze strony internetowej operatora wynika, że obecnie funkcję dyrektora do spraw Strategii, Marketingu i Sprzedaży pełni Michael Wilkens, z kolei dyrektorem do spraw administracyjnych PTC został Dariusz Łukasiewicz.
http://www.parkiet.com/artykul/920810.html
http://wyborcza.biz/biznes/1,101301,7817323,Sledztwo_w_sprawie_PTC__Moga_byc_kolejne_zatrzymania.html
-
@marektomasz re; aresztowany zarząd
http://media2.pl/media/63651-Po-aresztowaniach-zmiany-w-zarzadzie-Ery.html
W środę (21 kwietnia 2010 roku) zatrzymano dwóch członków zarządu Polskiej Telefonii Cyfrowej - Klausa T. (dyrektora do spraw Strategii, Marketingu i Sprzedaży) oraz Tomasza H. (dyrektora ds. administracyjnych). Wobec członków zarządu sąd zastosował trzymiesięczny areszt. Po aresztowaniu członków zarządu spółka PTC dokonała zmian w zarządzie. Ze strony internetowej operatora wynika, że obecnie funkcję dyrektora do spraw Strategii, Marketingu i Sprzedaży pełni Michael Wilkens, z kolei dyrektorem do spraw administracyjnych PTC został Dariusz Łukasiewicz.
http://www.parkiet.com/artykul/920810.html
http://wyborcza.biz/biznes/1,101301,7817323,Sledztwo_w_sprawie_PTC__Moga_byc_kolejne_zatrzymania.html
-
@Free Your Mind
słuszne spostrzeżenia, zresztą o tym też napisałem, tym razem u Martynki:
martynka78.salon24.pl/378419,zaufanie-czyli-klopot-bezdzietnych-patriotow
W sytuacji mgły (a może i: domglenia...), czyli przy braku kontaktu wzrokowego w układzie: 'oczekujący na lotnisku - samolot'
- telefony komórkowe to był jedyny ich punkt styku ze światem zewnętrznym...
I ten punkt styku [pasażerowie Tupolewa] postanowili wykorzystać, niestety nie domyślali się...
a czekiści z kolei wiedzieli, że ruch na tym punkcie styku należy zweryfikować w pierwszej kolejności - i dlatego zapewne Szojgu opowiadał bajki o zniknięciu z radarów o 8:50
bo co by mu szkodziło już wtedy powiedzieć: 8:41
skoro po dwóch tygodniach i tak to powiedzianio i nikt specjalnie się z tego powodu nie zbulwersował
Zastanawiam się jednak, czy pracownicy kancelarii Prezydenta (ci w Katyniu i na Siewiernym) nie mogli dostać jakichś sygnałów (właśnie telefonicznie) od osób należących do prezydenckiej delegacji. Taki sygnałów przykładowo: "W Smoleńsku mgła, lecimy przeczekać do Witebska".
Na wyższym pułapie, przy prędkości znacznie powyżej maksymalnej nawet dla GSM - jedynie wchodziłoby w grę "upolowanie" kilku "przejezdnych" sekund - na kanale sygnalizacyjnym odległej stacji z boku Tupolewa (na tym kanale, na którym w tej sytuacji mogłyby "biegać" SMS'y)
Natomiast na możliwość zestawienia połączenia głosowego, w takich warunkach - nie postawiłbym złamanego grosza. IMHO - praktycznie bez szans.
Pozdrawiam
O.R.K.S.
-
@marektomasz
Dodałbym kolejny kłopot zamachowców. Zalogowane komórki umożliwiają natychmiastowe ustalenie miejsce owego przyziemienia. Problem wszystkich śledzczych, związany z ustaleniem miejsca lądowania
Pisałem już o tym ponad rok temu, dlatego warto to przypomnieć:
orks.nowyekran.pl/post/4850,warunek-sine-qua-non-wyjasnienia-smolenska
Pozdrawiam
-
@ps
Poprawiam odruchowy błąd:
"Problem wszystkich śledczych, związany z ustaleniem miejsca lądowania (skoro juz wiemy, że to .... nie musiało być lotnisko Siewiernyj), mógłby zostać od ręki rozwiązany."
Tak powinno brzmieć to zdanie.
Być może lądowanie odbyło się na lotnisku Siewiernyj. Ale niekoniecznie tam, albo ... nie tylko tam. To trzeba jeszcze ustalić.
-
@piko
moim zdaniem, wrzuta.
Kolejna fałszywka, czyli podrzucony "trop imaginacyjny", aby zaczac spekulacje, tym razem z radiobojami w roli głównej.
Występuje zadziająca zbieżnosc czasowa tego rodzaju znalezisk, a to z wciąz nowymi wersjami odczytów stenogramów, a to jakichs urzadzeń w złomowiskach, z postępami śledztwa obywatelskiego.
Wrzuta wrzutę pogania.
Podobnie oceniam zablokowanie "przez hakerów" stron instytucji i agend państwowych i rzadowych.
Może sami sie "włamali", aby dać pretekst, ze trzeba wziąc w cugle łącza internetowe.
-
@Opara i telefony
P. Opara, jak wspomina, nie odbierał w pewnym momencie telefonów będąc na cmentarzu. Może tak tylko mówi, bo odbierał telefony o których nie może/nie chce/boi się mówić. Dobrze by było znać jego bilingi z tego okresu (jeżeli jeszcze są).
-
@Free Your Mind - Zapraszam na chwilę (bardzo króciutko) do siebie!
http://niemcy.salon24.pl/384124,katastrofa-tu154m-gdzie-sa-oskarzyciele-posilkowi
pozdr.
-
@unukalhai
Sprawa radioboi śmierdzi. Jest też coś takiego jak radiolokalizator osobisty, którego działanie jest podobne jak tych ze statków czy samolotów. Może ktoś zgubił lub go uradziono? Aby powiadomienie wywołało reakcję służb musi być zgłoszony, zarejestrowany z aktywnym kodem rozpoznawczym.
Właściciel (osoba prywatna, instytucja posiadająca statek powietrzny lub nawodny) nie wyrejestrowała ustrojstwa oddając go na złom? Jak ktoś zgubił to na pewno wyrejestrował. Jak z Tu154 tym bardziej.
Co do ataku DDoS to bym polemizował. Zdarzenie jest tak kompromitujące, że skutek propagandowy jest odwrotny. A kaganiec na internet jako jedyne wolne medium czekał od bardzo dawna i pewnie niedługo zostanie nałożony. Powód TE łobuzy zawsze znajdą.
-
@unukalhai vs @piko
Nie łączmy sprawy odkrycia złomiarzy spod Lęborka, z blokowaniem stron internetowych rządu.
"Występuje zadziająca zbieżnosc czasowa tego rodzaju znalezisk, a to z wciąz nowymi wersjami odczytów stenogramów, a to jakichs urzadzeń w złomowiskach, z postępami śledztwa obywatelskiego."
Znalezisko złomiarzy i przypadkowe uruchomienie satelitarnego systemu alarmowego bierze w nawias "nowe wersje stenogramów" (czyli kolejne typowe ruskie wrzuty), po drugie wspiera śledztwo obywatelskie. Wspiera w dobitny, zaskakujący sposób.
W tym szystkie dotychczasowe ustalenia tego śledztwa. Z najważniejszym na czele - nie było żadnej katastrofy lotniczej na lotnisku Siewiernyj. Dlatego nic, ani jedno urządzenie alarmowe, tego dnia się nie uruchomiło.
Znalezisko złomiarzy może wynikać z czystej gry przypadków. Przy okazji zadziałał w piątek - na sygnał złomiarzy - system ratownictwa, który 10.04 milczał, był martwy, na nic nie reagował.
Dlatego znalezisko złomiarzy spod Lęborka żadną wrzutą nie jest (nie ma motywu). Wynika najprawdopodobniej z przypadku. Stanowi kolejny kłopot dla chłopców Tuska.
-
zamiast kłapać o bzdurach zajmijcie się tą jednostką
Babie doły, jednostka ratownictwa, tupolew i złomowisko nieopodal.
To rutynowa procedura - wyrzucanie działających nadajników?
http://wikimapia.org/4130267/pl/Lotnisko-Siemirowice-Cewice
Nadajnik nie pochodził z kutra drogi Watsonie - zwróć na mapę błękit swych ócz.
-
No tak...
Minister Jacek Sasin: "... mamy i mówię, usłyszałem, gdzieś tu informację taką, że ktoś przeżył, że kilka osób przeżyło, ale nie potrafię tego potwierdzić. Więc ta informacja funkcjonowała"
Z drugiej strony mamy zeznania Jakuba Opary.
"Twierdzi on, że krótko po katastrofie Tomasz Turowski z polskiej ambasady w Moskwie powiedział mu, że prawdopodobnie trzy osoby ją przeżyły.Taką relację Opara przedstawił wcześniej w mediach. Powtórzył ją na spotkaniu z posłami.Jak mówił, informację o tym, iż prawdopodobnie trzy osoby katastrofę samolotu Tu-154M przeżyły i zostały odwiezione karetkami, przekazał mu Tomasz Turowski z polskiej ambasady w Moskwie"
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/328654,B-urzednik-prezydenta-Turowski-mowil-ze-trzy-osoby-przezyly-katastrofe
Co do L. Szymowskiego i jego rewelacji z Bilda o awaryjnym lądowaniu w lesie-to na lotnisku Domodiedowo wygląda ono mniej więcej tak:
http://www.youtube.com/watch?v=AkrHnbWoNn0
Pzdr.
-
@marektomasz 14:02
oczywiście cudów bym się nie spodziewał - jeśli bowiem pracowników KP przesłuchiwano dopiero kilka miesięcy po tragedii, a nie jeszcze 10-go Kwietnia, zaś przesłuchania trwały raptem godzinę czy dwie (ponoć Wierzchowskiego przesłuchiwano ciut dłużej - wspomina o tym pod namiotem Solidarnych), to daję sobie rękę uciąć, że prokuratura WCALE nie poddała żadnym badaniom ich służbowe i prywatne komórki.
-
@Stary Wiarus
otóż to.
-
@edek972 14:22
był telefon śp. I. Tomaszewskiej o 8.19. Moim zdaniem mógł być podczas międzylądowania.
-
@piko
zgadzam się. Od dawna telefony pracowników KP powinny były zostać zbadane. Ale nie przez ABW :)
-
@Joanna Mieszko-Wiórkiewicz
dziękuję za linka, przeczytałem Pani tekst i idea jest jak najbardziej słuszna, choć obawiam się, że prokuratura, nawet, gdyby ją zasypać takimi pismami od oskarżycieli posiłkowych, przeszłaby nad tym do porządku dziennego. Nie znaczy to, że nie warto próbować - co więcej, możliwe, że takie dokumenty są już przygotowywane, odkąd sprawa obecności śp. gen. A. Błasika w "kokpicie prezydenckiego tupolewa" okazała się kłamstwem i zarazem powodem do niewyobrażalnej kampanii oszczerstw pod adresem byłego szefa Sił Powietrznych. Część osób jednak, podejrzewam, sądzi (błędnie), iż skoro od wielu miesięcy działają pełnomocnicy prawni rodzin, to już oskarżyciele posiłkowi nie są potrzebni.
Pozdr
-
@zezorro
taż ja pytałem w komentarzu u góry - z jakiegoż to samolotu ta radioboja (no nie powiem, wypadła, co się ostała pośród złomu)?
-
@kubawara
Opara był w nieco innym czasie na Siewiernym aniżeli Sasin (potem Opara był w budynku gubernatora, zaś Sasin po mszy wylądował w jaku na parę godzin).
Pozdr
-
@marektomasz (errata)
nie poddała żadnym badaniom ich służbowych i prywatnych komórek.
-
@Free Your Mind o oglądałeś miejsce, które wskazałem?
Lotnisko wojskowe Cewice (inna funkcjonujące nazwa: Siemirowice, dawniej również Łebunia)
kod ICAO: EPCE
Na lotnisku stacjonuje część sił 44 Bazy Lotnictwa Morskiego ze składu Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej.
Obecnie bazuje tu Grupa Lotnicza Siemirowice 44 BLMor wyposażona w samoloty PZL M28 Bryza:
- 7 egz. patrolowo-rozpoznawczych PZL M28R Bryza 1R
- 1 egz. patrolowo rozpoznawczych i ZOP PZL M28RM Bryza 1RM bis
- 2 egz. monitoringu ekologicznego PZL M28E Bryza 1E
Jesliby marynarka rozpoznawała cokolwiek w Lęborku na złomowisku, to nie wysyłałaby smigłowca z Gdyni, tylko patrolowo rozpoznawczy do poszukiwania rozbitków stąd. Do lęborskiego wysypiska jest 15 km.
Jeszcze jedno - skoro mogą ratować na morzu, to muszą umieć taką boję usłyszeć, nieprawdaż? No to jak słyszeli, to chyba przejechali te 15 km nawet na rowerze.
-
@zezorro
oglądałem, jasne. Może informacja szła okrężną drogą - tj. najpierw dostała ją Marynarka (od tych instytucji, które wykryły sygnał satelitarnie), potem wysłano śmigłowiec i zaczęto szukać dokładnego miejsca:
"O 14.27 z lotniska w Gdyni Babich Dołach wystartował śmigłowiec marynarki Wojennej „Anakonda" (...). Załoga rozpoczęła poszukiwanie źródła emisji sygnału. Około godziny 15 sygnał został zlokalizowany pod Lęborkiem."
Może GL Siemirowice zwyczajnie nie złapała tego sygnału, choć oczywiście najprościej byłoby ją wysłać na rekonesans, jeśli chodziło o Lębork.
-
@Free Your Mind +all
a czy po 2 latch nie "znikną" bilingi, SMSy etc poprzez wykasowanie w bazach sieci?. chyba taki czas operator musi przechowywać dane z połączeń?
-
@Free Your Mind
a nie dziwi nikogo że boja od kutra leży 100 km w głąb lądu?
nie dziwi, przecież wiadomo, że złom rutynowo jeździ po kraju... a w Lęborku jest huta ... żartuję, w Lęborku jest największa fabryka frytek, to pewnie z niej złom, nie? no to musiał być z jakiegoś samolotu... paczpan jest tam obok lotnisko, kurde! sortowanie złomu (i rozbiórka) odbywa się w miejscu pozyskania, jakby byly wątpliwości. ta boja jest z lotniska EPCE.
-
@tales myśliciel
na wniosek prokuratury może przechowywać dłużej, sądzę.
-
@zezorro
jeśli jest stamtąd, to nic dziwnego, że jej oni nie szukali :)
-
gdzie jest teczka JS?
w zbiorze zastrzeżonym? A może nie jest jeszcze zdeponowana bo w użyciu ludzi-cieni tj. Ciągle under construction...?
-
@zezorro
Ta boja jest z lotniska EPCE, ale również ... ta boja może być związana z czymś, jakąś operacją, z którą lotnisko EPCE i stacjonująca tam załoga nie powinny się w żaden sposób stykać.
Na przykład: przemyt drogą lotniczą; istnienie samolotów, których nie ma w żadnej ewidencji; jakaś operacja, która nie powinna nigdy ujrzeć światła dziennego; zezłomowanie tajne samolotu, który formalnie nie istniał.
Dla mnie odkrycie złomiarzy z Lęborka staje się z definicji zdarzeniem niezwykle interesującym. Z byle powodu nie uruchamia się światowego systemu satelitarnego, a po nim - nie uruchamia się Anakondy z centrali w Gdyni.
Zobaczymy, jak media będą relacjonowały ciąg dalszy. Ciekawe, o co zapytają za kilka dni dociekliwi polscy dziennikarze.
-
Unukalhai, 14,29
"Podobnie oceniam zablokowanie "przez hakerów" stron instytucji i agend państwowych i rzadowych.
Może sami sie "włamali", aby dać pretekst, ze trzeba wziąc w cugle łącza internetowe."
U Aspiryny juz to napisałam ale wrzucę i tu.
"Baska", która ogłasza na stronie premiera stan wojenny w polskim internecie, to postać chyba aż nadto wyrazista.
Tu, rzeczona Baska u siebie w blogu:
http://www.youtube.com/watch?v=KmDjh47T2QU
A tu już u Szymona Majewskiego, który - jako gwiazdę internetu - ściągnał ją był do swojego programu w TVN:
http://www.youtube.com/watch?v=PrOHkiCmjxQ
Więc taka to osoba.
Prawdę mówiąc, wstyd te linki dawać, takie to wulgarne i chamskie. Podobne słownictwo i styl mozna było usłyszec jak tarasowcy opanowali Krakowskie.
Pocieszjące: nawet w komentarzach w GW ktos juz zauwazyl, że to marna prowokacja rządu, mająca uzasadnić wprowadzenie ograniczeń w internecie. (Bo generał Koziej bąknał dzis mimochodem, że jak to bedzie destabilizowało prace państwa, to trzeba będzie ten stan wyjątkowy...)
Poziom tych prowokacji jest niewiarygodny - tak jakby wyłaziło spod ziemi to, co naprawdę najgorsze.
-
@edek972 (14:22) - SMS wysłany z/do lecącego na pułapie samolotu
Da się.
Potwierdzam. Jeśli chciano utrzymać stałą łączność z kimkolwiek na pokładzie lecącego nawet na pułapie 10km (FL 330) samolotu, to dało się to bez żadnego problemu wykonać przy pomocy zwykłego aparatu komórowego logującego się do komercyjnej sieci telekomunikacyjnej. Wówczas można by wydawać rozkazy posiadaczowi załączonej komórki wysyłając (ewentualnie zaszyfrowane) sms-y do niego. Odwrotna droga (samolot do centrali naziemnej) również funkcjonuje - a nawet szybciej.
Jest absolutnie niemożliwe, że służby specjalne (ss) nie wiedziały tego. Oczywiście, że wiedziały. Z pokładem tupolewa była więc stała łączność radiowa utrzymywana między obecnymi tam agentami ss, a ich centralą na ziemi. Do utrzymania tej łączności pokładowe środki nie były potrzebne.
Wystarczyła popelinowa komórka za dychę z Różyca, plus karta-zdrapka.
SMS to ekwiwalent telegramu. Na pokładzie był więc całkowicie autonomiczny kanał telegraficznego komunikowania się z centralą dowodzenia, która mogła wysyłać personalnie przyporządkowanie do odbiorcy rozkazy (wiadomo kto ma jaką komórkę), lub rozkazy grupowe (jeden SMS osiąga jednocześnie wielu odbiorców).
-
@Free Your Mind
Zapewne poszukiwacze znają temat COSPAS-SARSAT. Lecz dla zrozumienia istoty tematu pozwalam sobie na wklejenie pewnego matyeriału.
COSPAS-SARSAT is an international, humanitarian satellite-based search and rescue system that has helped save over 20,000 lives worldwide since its inception in 1982 (total as of June 2005).
SARSAT is an acronym for Search and Rescue Satellite-Aided Tracking. COSPAS is an acronym for the Russian words "Cosmicheskaya Sistyema Poiska Avariynich Sudov," which mean "Space System for the Search of Vessels in Distress," indicative of the maritime origins of this distress alerting system.
The system, which operates 24 hours a day, 365 days a year, detects and locates transmissions from emergency beacons carried by ships, aircraft, and individuals. Use of the COSPAS-SARSAT system is FREE to the beacon operator.
Sponsored by Canada, France, Russia, and the United States, the system aims to reduce the time required to alert rescue authorities whenever a distress situation occurs. The rapid detection and location of a downed aircraft, a ship, or an individual in distress are of paramount importance to survivors and to rescue personnel.
The COSPAS-SARSAT system consists of emergency radio beacons (distress beacons), equipment on satellites in low-Earth polar or in geosynchronous orbits, ground receiving stations also called Local User Terminals (LUTs), Mission Control Centers (MCCs), and Rescue Coordination Centers (RCCs).
There are three types of emergency beacons: 1) Emergency Position Indicating Radio Beacons (EPIRBs) for maritime applications, 2) Emergency Locator Transmitters (ELTs) for aviation applications, and 3) Personal Locator Beacons (PLBs) for individuals in distress. Emergency beacons may transmit on 121.5, 243.0 (military) and 406 MHz. Satellite notification of 121.5 MHz alerts are being phased out in the near future 406 MHz has become the international standard providing far better accuracy and fewer false alert search initiations.
Beacons that transmit on 406 MHz send digitally encoded information which includes a beacon I.D. for accessing a user registration database. This database can supply the beacon type, its country of origin, and the registration number of the maritime vessel or aircraft and can also include location data derived from the Global Positioning System (GPS). Encoded location is of great value when using a geostationary (GEO) satellite for relaying beacon signals because a GEO satellite provides immediate alerting.
Emergency contacts provided in the registration allow the RCC to confirm the validity of the alert and may also improive emergency forces response.
The system uses two different types of satellites: polar-orbiting satellites in low-Earth orbit (LEO) and satellites in geosynchronous orbit. Russia and the United States provide the LEO satellite platforms. Canada, France, Russia, and the United States contribute components. The Russian NADEZHDA navigation satellites carry the COSPAS repeater packages, and NOAA weather satellites carry Sarsat packages. The NOAA LEO satellites orbit the Earth every 100 minutes. COSPAS satellites complete an orbit every 105 minutes.
GEO satellites continually view large areas of the Earth from approximately 70 degrees North to 70 degrees South latitudes and can provide immediate alerting and identification of 406 MHz beacons. GEO satellites are operated by the United States, India and the European Union
Even though GEO satellites cannot determine a beacon's location using Doppler processing, the near instantaneous alerting (3 - 5 minutes) with the user I.D., and detective work by the RCC often yield the location of the distress call. Based on this information alone, search planning can begin. Ideally, a SARSAT or COSPAS LEO satellite will overfly the beacon within the next hour and confim with a Doppler-determined location.
Doppler via the LEO satellites provides a location within 2 miles. If the beacon is equipped with GPS or receives a location from onboard navigation equipment, this encoded location is tranmitted to the GEO satellite, providing immediate location information accurate to within 100 meters.
The COSPAS-SARSAT LEO system uses two modes of operation. In the Bent-Pipe or repeater mode, the Search and Rescue Repeater, or SARR, immediately retransmits received beacon signals to any LUT in the satellite's footprint. This mode is possible when the spacecraft is visible to both the beacon and the ground station simultaneously, an area approximately 2,500 miles (4,000 km) in diameter. In the store and forward mode, the on-board processor, or SARP, receives and records search and rescue beacon transmissions and repeatedly retransmits them to LUTs as the satellite orbits the Earth. This mode is possible only with 406 MHz beacons. It provides true global coverage.
The signals received by LEO satellites are relayed to a network of LUTs that locate the beacon by measuring the Doppler shift caused by the motion of the satellite with respect to the beacon. This process can locate beacons within an accuracy of approximately 12.4 miles (20 km) for 121.5 MHz beacons and of approximately 3 miles (5 km) for 406 MHz beacons. (A low-power 121.5 MHz homing signal included in all U.S. 406 MHz beacons helps rescuers determine the final location as they approach, when necessary.)
The location data is then relayed to an MCC that alerts the appropriate RCC or an MCC in another country. If the alert is in an area covered by a foreign MCC, that MCC is alerted, and in turn, notifies its own RCC. The RCC then begins the actual search and rescue operation.
NOAA, the U.S. Coast Guard, and the U.S. Air Force operate the COSPAS-SARSAT system in the United States. NASA provides technical support by investigating system problems and developing technological improvements.
More information may be found at: http://www.sarsat.noaa.gov/ and http://poes.gsfc.nasa.gov/sar/sar.htm.
Dla zachowania równowagi coż z naszeg ogródka z 2007 roku.
Sejmowa Komisja Infrastruktury z udziałem ministra Wiecheckiego obradowała nad nowym programem rozwoju SAR Opublikowano: 26 stycznia, 2007
W dniu 25 stycznia br. minister Wiechecki wziął udział w posiedzeniu Sejmowej Komisji Infrastruktury. Tematem obrad był program rozwoju Służb Ratownictwa Morskiego na lata 2007-2009.
Obszar działania Służby SAR obejmuje polską strefę odpowiedzialności za poszukiwanie i ratowanie oraz polską wyłączną strefę ekonomiczną na Morzu Bałtyckim. Dla wykonywania nałożonych zadań, Służba SAR dysponuje następującymi siłami:
1. Jednostkami pływającymi (11 specjalistycznych statków przeznaczonych do prowadzenia akcji ratowniczych na morzu z zakresu poszukiwania i ratowania oraz 2 statki służące do zwalczania zanieczyszczeń);
2. Jednostkami lądowymi (8 brzegowych stacji ratowniczych) przeznaczonymi do działań w strefie brzegowej wyposażonymi w środki transportu lądowego oraz środki pływające;
3. Morskim Ratowniczym Centrum Koordynacyjnym w Gdyni, które wraz z Pomocniczym Centrum Koordynacyjnym w Świnoujściu przeznaczone jest do organizowania i koordynowania działań ratowniczych na morzu.
Dodatkowo Służba SAR administruje Platformą Informatyczną Administracji Morskiej (zbiór informacji z zakresu STCW, PSC, przewozów ładunków niebezpiecznych) oraz utrzymuje punkt odbioru alertu zgodnie z ISPS (odbioru informacji o zagrożeniu bezpieczeństwa statków na morzu). Zatrudnienie Służby SAR to 287 osób oraz około 100 ochotników współpracujących ze stacjami brzegowymi.
„Program Rozwoju Służb Ratownictwa Morskiego w latach 2007-2009”
Program ten stanowi kontynuację działań podjętych przez Służbę SAR w latach 2005-2006 opartych o program poprzedni (Program rozwoju służb ratownictwa morskiego na lata 2002-2006) i w swoim założeniu nie zwiększa obciążeń budżetu państwa w stosunku do pierwotnej wersji. W ramach tego programu przewidywane są następujące przedsięwzięcia:
• budowa 2 statków ratowniczych I kategorii,
• zakup jednostki ratowniczej na Zalew Wiślany,
• budowa morskiej stacji ratowniczej w Darłowie,
• budowa morskiej stacji ratowniczej w Ustce,
• budowa bazy zwalczania zanieczyszczeń w Świnoujściu.
Łączny koszt programu to 81 571 000 PLN, przy czym kwota ta nie obejmuje wydatków poniesionych w latach 2005-2006 na rozpoczęcie budowy statków oraz baz w Świnoujściu i w Darłowie.
W najbliższym czasie zostaną rozpisane postępowania o udzielenie zamówień publicznych na budowę bazy w Darłowie oraz zakup jednostki ratowniczej na Zalew Wiślany.
„Program rozwoju służb ratownictwa morskiego” realizowany jest zgodnie z przyjętym harmonogramem i w chwili obecnej nie występują zagrożenia dla jego wykonania. Realizacja opisanych wyżej przedsięwzięć pozwoli na znaczne zwiększenie efektywności działań Służby SAR, ale nie zaspokoi wszystkich jej potrzeb wynikających m.in. z potrzeby wypełniania zobowiązań międzynarodowych nakładanych przez konwencje.
Aby tak się stało, konieczne jest pozyskanie jeszcze jednego statku ratowniczego I kategorii, wielozadaniowego statku przeznaczonego do zwalczania zanieczyszczeń środowiska morskiego oraz wyposażenia Służby SAR w nowoczesny system łączności operacyjnej. Realizacja powyższych projektów jest możliwa w ramach współfinansowania z funduszy UE. W związku z czym na liście projektów proponowanych znalazły się:
• Budowa statku ratowniczego I kat. Typu SAR-3000 (w Ramach Działania 7.2 - Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko),
• Budowa specjalistycznego statku do zwalczania zanieczyszczeń na morzu (w Ramach Działania 3.2. - Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko).
Konieczność budowy drugiego pełnomorskiego statku do zwalczania zagrożeń i zanieczyszczeń na morzu wynika z Konwencji Helsińskiej. W sprawach dotyczących gotowości do zwalczania zanieczyszczeń na morzu zastosowanie mają następujące regulacje prawne: Rekomendacja 11/13 wraz z wytycznymi – o rozwoju narodowych systemów przeciwdziałania zanieczyszczeniom morza substancjami olejowymi i innymi substancjami szkodliwymi, Deklaracja Kopenhaska (HELCOM Copenhagen Declaration), Bałtycki Plan Działania (BSAP - Baltic Sea Action Plan) oraz Porozumienie państw Stron Konwencji Helsińskiej ETOW (Emergency Towing). www.mgm.gov.pl
National Aeronautics and Space Administration Goddard Space Flight Center
oraz
National Oceanic and Atmospheric Administration National Invironmental Satellite, Data, and Information Service
Sarsat is an acronym for Search and Rescue Satellite-Aided
Tracking. Cospas is an acronym for the Russian words
“Cosmicheskaya Sistyema Poiska Avariynich Sudov,” which mean
“Space System for the Search of Vessels in Distress.”
Polska nie posiada swego satelity SAR żeby wiedzieć co gdzie spadło lub utonęło lub się rozbiło. Polska otrzymuje siecią dalekopisaową informacje (np z Francji), że w rejonie (tu dane geograficzne miejsca skąd dochodzi sygnał) odbieranmy jest sygnał boii ratowniczej. Na tej podstawie uruchamiana jest akcja poszukiwawcza i trwa do skutku. Sygnał jest monitorowany przez satelitę do skutku, aż do jego wyłączenia. Personalnie Polska boii ratowniczych nie odbiera do momentu podania koordynatów i uruchomienia urządzeń poszukiwawczych (odbiornika).
To co jest w sposób ciagły monitorowane to częstotliwość radiowa, na której pilot, żeglarz, każdy kto posiada nadajnik radiowy może wysłać sygnał foniczny np MAYDAY.
Przepraszam za zbyt długi komentarz, ale mnie świerzbiło.
-
@unukalhai (14:29)
Masz, jak myślę, całkowitą słuszność.
Akcja z rzekomym blokowaniem stron internetowych to dziecinada w wykonaniu dorosłych. Ludzie czytają o tym się cieszą, albo być może oburzają, a ja nie widzę żadnej przesłanki przemawiającej za tym, że taką akcję społecznie przeprowadzono.
To reżymowcy testowali, czy potrafią obsługiwać Low Orbit Cannon. Specsłużby same sobie bombardują adresy, i to jeszcze nieudolnie na dodatek. To jest przecież kpina. Płatna z podatków państwowa gangsterka już nie gazuje i pałuje jak w 1982, za to udaje że poradzi sobie z rozpylaniem gazu dezinformacji w Internecie.
Wczoraj nie uaktywnili się żadni "hackerzy". Sprawa śmierdzi na kilometr prymitywną prowokacją ss.
-
KRZYSZTOF P. 23.01.2012 17:55 - komentarz u Albatrosa
Jeżeli
PLF/031-YAK40-045-EPWA-UMII
wystartował o godzinie 5:29 z dziennikarzami i jak wiemy z relacji wylądował w Smoleńsku,stał tam cały czas aż do wylotu z Jackiem Sasinem w godzinach popołudniowych,czyli
PLF/031-YAK40-045-UMII-EPWA w polskiej przestrzeni zarejestrowany od godziny 14:51 do godziny 15:21,jest tym samolotem pilotowanym przez Wosztyla.
Ale o godzinie 13:59 z lotniska w Warszawie startuje
PLF102, typ Y40, znaki 045, start z EPWA do UMII, w czasie 13:59 do 14:35, wylot przez RUDKA
Jak można to wytłumaczyć?
Pomyłką?
-
@A-Tem
PW
-
ALL
Kolejny dokument, tak dla rozjasnienia problemu SAR.
Powód dla którego dokonano zmiany częstotliwości.
"Oficjalny dokument powiadamiający"
NOAA 00-R321
CONTACT: Patricia Viets, NOAA
(301) 457-5005
FOR IMMEDIATE RELEASE
November 3, 2000
SATELLITE PROCESSING OF 121.5/243 MHz EMERGENCY BEACONS
TO BE TERMINATED ON FEB. 1, 2009
The International Cospas-Sarsat Program, a program that uses a satellite constellation to relay distress alerts to search and rescue authorities, announced at its 25th Council Session that it plans to terminate satellite processing of distress signals from 121.5/243 MHz emergency beacons on Feb. 1, 2009. Mariners, aviators, and individuals using emergency beacons will need to switch to those operating at 406 MHz if they want to be detected by satellites.
The termination of 121.5/243 MHz processing is planned far enough into the future to allow users adequate time for the transition to the 406 MHz beacon. The Cospas-Sarsat Program has approved a plan for the phasing out of 121.5/243 MHz satellite alerting services that address practical aspects of the phaseout. This decision is a follow-on to Cospas-Sarsat’s announcement last year that it would no longer carry 121.5/243 MHz search and rescue instruments starting in 2006 for Russian satellites and 2009 for the U.S. satellites, operated by the Commerce Department’s National Oceanic and Atmospheric Administration.
The Cospas-Sarsat Program made the decision to terminate 121.5/243 MHz satellite alerting services, in part, in response to guidance from the International Maritime Organization and the International Civil Aviation Organization. These two agencies of the United Nations are responsible for regulating the safety on international transits of ships and aircraft, respectively, and handling international standards and plans for maritime and aviation search and rescue. More than 180 nations are members of IMO and ICAO.
- more -
Another major factor in the decision to stop satellite processing of 121.5/243 MHz signals is due to problems in this frequency band which inundate search and rescue authorities with false alerts, adversely impacting the effectiveness of lifesaving services. Although the 406 MHz beacons cost more, they provide search and rescue agencies with more reliable and complete information to do their job more efficiently and effectively.
NOAA, along with the U.S. Coast Guard, U.S. Air Force and the National Aeronautics and Space Administration, is responsible for implementing the Cospas-Sarsat Program at the national level in the United States. The implication of this Cospas-Sarsat decision is that users of beacons that send distress alerts on 121.5 /243 MHz should eventually begin using beacons operating on 406 MHz if the alerts are to be detected and relayed via satellites. Meanwhile, anyone planning to buy a new distress beacon may wish to take the Cospas-Sarsat decision into account. The three types of beacons in use are: emergency locator transmitters (ELTs), used on airplanes; emergency position-indicating radio beacons (EPIRBs), used on boats; and personal locator beacons (PLBs) used by land-based persons such as hikers.
FYM jeśli jest coś nie tak lub nie na temat, nadaj otwartym tekstem a się wyłączę.
-
@A-Tem
"Wczoraj nie uaktywnili się żadni "hackerzy". Sprawa śmierdzi na kilometr prymitywną prowokacją ss."
Pierwszy ruch należał prawdopodobnie do ss (choć niekoniecznie). Mogli do tego dołączyć spontanicznie internauci. Prowokacja reżimowcom się uda, o ile bunt internautów będzie miał ograniczony zasięg. O ile uda się reżimowi Tuska wprowadzić ograniczenia do internetu, być może ograniczenia swobód obywatelskich, podnieść represyjność systemu.
Prowokacja jednak się nie uda, gdy bunt internautów rozleje się zbyt szeroko, gdy nastąpi niezwykła mobilizacja obywateli, gdy rozpoczną się demonstracje uliczne trudne do opanowania.
Jeszcze łatwiej mamy ze znaleziskiem na złomowisku pod Lęborkiem. Wystarczy śledzić, co to była za boja, z jakiego samolotu ... jest szansa, że czegoś ciekawego o ss przy okazji się dowiemy.
Jeżeli i w tym drugim przypadku mieliśmy do czynienia z prowokacją, to wymierzoną przeciwko ss. Albo przeciwko jakiemuś fragmentowi tych służb.
Każda prowokacja ss może się zatem skończyć zarówno ich sukcesem, jak i ich sromotną porażką. Od nas obywateli w dużym stopniu zależy wynik.
-
@edek972
"Konrad Piasecki: Mówił pan dziś w "Rzeczpospolitej": Większość telefonów ofiar była aktywna. Co to znaczy?" - odpowiedzią na takie stwierdzenie może być prozaiczne wytłumaczenie, które niweluje założenie:
""coś" stało się w okolicach Pancernej Brzozy lub nawet BNDB - to raczej nikt w tak krótkim czasie (i w tak niesprzyjających okolicznościach!) nie zdążyłby już włączyć swojego telefonu."
i stojace w zgodzie z :
" opublikowany zapis CVR oraz i wynikające z niego zachowanie pilotów - wykluczyły jednoznacznie zaistnienie na chwilę przed lądowaniem jakiegoś niepokojącego zachowania maszyny."
oraz
"sytuacja olimpijskiego spokoju w kabinie pilotów podczas niemal całej ostatniej minuty lotu,"
Samolot zbliżał się do celu i gdy pasażerowie zobaczyli kiepskie warunki pogodowe - może pojawił się nawet komunikat stewardessy, uspokajajacy pasażerów i informujący,że podróż może się przedłużyć, bo być może trzeba będzie ladować na innym lotnisku - to każdy zdrowo myślący człowiek (ja chyba też bym tak zrobił) po prostu włączył komórkę, by jak juz będzie pewność to zadzwoni do najblizszych i powie np.:
chyba nie wyladujemy o czasie i w Smoleńsku , kiepska pogoda
lub
zaraz lądujemy, ale jest kiepska pogoda i chwilę to potrwa
Zawsze uwazałem, że telefony zabitych były juz dawno zalogowane w krytycznych godzinach - conajmniej od godz. 8.30
Co nie wyklucza zalogowania telefonów po godz. 8.41 lub później (vide: tawariszczi z OMONa lub inni kolekcjonerzy kart kredytowych).
Może też byc bardzo prawdopodobne, że dużej ilości telefonów ABW lub inni nie mają, a one do tej pory hulają po sieci komórkowej, ale z innymi kartami i właścicielami
Te drobiazgi mogą np. wypływać gdy zaczną sie brać czekiści za łby przed "wyborami" prezydenckimi na wschodzie. .
-
@libra 18:29
dobrze, dobrze, merytoryczne komentarze są zawsze mile widziane :)
-
@rom
libra już kiedyś na to zwracał uwagę. Moim zdaniem nie jest to niedbalstwo, tylko element jakiejś szerszej gry.
-
@libra 18:52
nie wyłączaj się, jest OK, zastanawiamy się bowiem, jak to się stało, że się nic na tupolewie nie uruchomiło, co by zaalarmowało satelity.
-
@A-Tem > edek972
zaluzmy taki przypadek, ze podczas lotu ktos z boku rozwija „parasol” i lacznosc z samolotem zostaje w obie strony odcieta. W tym czasie ktos loguje sie. Po jakims czasie „parasol” zostaje zdjety, gdy samolot wyladowal. Co wtedy? O ktorej godzinie zarejestrowane zostanie logowanie? Wydaje sie mnie, ze godzina logowania bedzie moment zdjecia „parasola”. Albo?
-
@nikus
Aby sprawdzić co zostało zapisane w treści sms-a w trybie offline/flight mode wystarczy aparat włączyć ponownie w takim trybie. By móc wysłać wiadomość trzeba się zalogować. Tylko jak się to ma do wypadku, przypadku, tragicznego w skutkach zbiegu okliczności?
Pomyłka, pośpiech, podpucha? Nie wiem, nie znam się:-)
Pozdrawiam tu piszących
-
@Free Your Mind
To jest pytanie warte życie poległych w katastrofie. A nawet może coś więcej.
-
@Free Your Mind 19:33
przed chwila zapytalem o logowanie komorki w locie przy nalozonym "parasolu".
Czy mozna w podobny sposob zablokowac sygnal o katastrofie?
-
@eXtrema2
Nie. To zamkniete urządzenie nadające tylko w jedną stronę. Pracuje dotąd dokąd funkcjonuje ma zasilanie.
-
@Free Your Mind
"zastanawiamy się bowiem, jak to się stało, że się nic na tupolewie nie uruchomiło, co by zaalarmowało satelity"
Wyłączyli nadajnik. Ciekawa sprawa bo temat "wraca".
-
@Paolus
"Aby sprawdzić co zostało zapisane w treści sms-a w trybie offline/flight mode wystarczy aparat włączyć ponownie w takim trybie"
no to chyba obecni posiadacze aparatów skorzystali z tej możliwości:)
Te telefony, logowanie mają sie nijak do wypadku lub "tragicznego w skutkach zbiegu okliczności"
no chyba żeby wszystkie telefony zostały zalogowane przez lecacą i wirującą łyżeczkę do kawy, która niczym magiczny pocisk JFK powbijała PINy i inne klawisze
Nie wiem, nie znam się:-)
-
@BGM-109
a moze jednak cos sie uruchomilo i stad powstal alarm o 8:20. Z tego co dzis mowia w merdiach, to sygnal odbierany jest satelitarnie, np sygnal ze zlomowiska najpierw zostal odebrany we Francji a nastepnie zostal przekazany do odbiornikow w Polsce.
-
@ FYM , Stary Wiarus - aresztowania w Erze 12 dni po Smolensku
Tak , pamietam te informacje, wygladalo na uciszanie niewygodnych i zacieranie sladow - 4 osoby wlacznie aresztowane - postepowanie Z URZEDU - Prokuratura Okregowa w Warszawie - prowadzacy prok. Makowski.
Udzialy w Erze(PTC) posiadal na ten czas Electrim SA, w ktorym z kolei 80% akcji nalezalo do Solorza - Zaka. Czy to uzupelnia jakos nasza ukladanke i prowadzi w strone WSI?
Wyglada, ze sprawa telefonow daje nam kolejny przyczynek do twierdzenia, spisek byl szeroko logistycznie podbudowany i kordynowany z terenu Polski. Szpion Turowski nie darmo zostal wyslany w teren.
http://www.bankier.pl/forum/temat_trud-na-de-cy-zja-wla-sci-cie-la-cy-fro-we-go-pol-sa-tu,9977600.html
-
@libra
PLF031 - YK40 – 045 – UMII-EPWA - 14:51 - 15:21 - 2010.04.10
To jest czas UTC czy PL
Jesli UTC to Sasin tym samolotem nie lecial!
-
All o/t "polskie spoleczenstwo zostalo wprowadzone w tunel psychologiczny"
wywiad z prof. Z. Krasnodebskim
http://tv.rp.pl/video/Bronislaw-Wildstein-przedstawia/Fatalne-sledztwo-Bronislaw-Wildstein-przedstawia
http://tv.rp.pl/video/Bronislaw-Wildstein-przedstawia/Chcemy-wierzyc-w-klamstawa-Bronislaw-Wildstein-przedstawia
-
@MMariola
UTC.
-
@Free Your Mind
"element jakiejś szerszej gry."
"libra już kiedyś na to zwracał uwagę"
A ja dzisiaj dostalam olsnienia
Nie czekam na odpowiedz Libry.
Wiem, ze on zawsze podaje czasy UTC.
Sasin nie mogl wracac tym samolot PLF031 - YK40 – 045 – UMII-EPWA - 14:51 - 15:21 - 2010.04.10
15.21 + 2 = 17.21 pl
Sasin przed zespolem od 45 minuty
http://www.youtube.com/watch?v=J-TwDwBepyc
Ja przylecialem do Warszawy, niestety odtwarzam te godziny.
Wtedy nie przyszlo mi do glowy zeby notowac godziny jak to godzinowo wygladalo ale poniewaz o 18.00 PL byla msza w Warszawie w katedrze sw. Jana w ktorej wzialem udzial a o 17.30 mniejwiecej bylem w Palacu Prezydenckim a jeszcze wczesniej bylem w Kancelarii okolo polgodziny . To mysle, ze w kancelarii bylem gdzies okolo 16.30 PL wyladowalem na lotnisku co oznacza, ze musialem po 15.00 czyli kilka minut po 15.00 odleciec ze Smolenska do Warszawy.
16.30 - 2 = 14.30 UTC
PLF031 - YK40 – 045 – UMII-EPWA - 14:51 - 15:21 - 2010.04.10
15.21 UTC + 2 = 17.21 PL
To po pierwsze.
Za chwile po drugie ;)
-
@All
Nie ma to jak gonić własny ogon, ale zacznijmy od początku: "Mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar smoleńskiej katastrofy nie wyklucza skierowania wniosku do prokuratury o przeprowadzenie ekspertyzy fonoskopijnej z filmu zwanym filmem „Koli” bądź „1'24”.".
A film jest przecież, i wiemy to od samego początku: "jednym z kluczowych dowodów w śledztwie."
Oczywiście była już ekspertyza o powalających wnioskach, które mógło wyciągnąć nawet dziecko albo byle leming: "Specjaliści z ABW stwierdzili również, że słychać na nim głosy w języku rosyjskim oraz dźwięki brzmiące jak strzały, których pochodzenie wyjaśnić trudno. Stwierdzono też spore szumy wynikłe z podmuchów wiatru i na tym badanie zakończono."
I na koniec uśmiech numeru: "Teraz to postępowanie nadzoruje płk Zenon Serdyński który jako prokurator wojskowy - jak ujawniła „Gazeta Polska Codziennie” oskarżał w trybie uproszczonym w stanie wojennym."
Całość tu: http://niezalezna.pl/22240-bedzie-ekspertyza-filmu-ze-smolenska
-
@libra
Tak wiem, Pan zawsze podaje czasy UTC ;)
-
@Free Your Mind
Do 08.50 jeszcze wroce, przegladam prognozy pogodowe wg.UTC ;)
-
@Free Your Mind:"jak to się stało, że się nic na tupolewie nie uruchomiło, co by zaalarmowało satelity.
Skoro nie wystarował.
-
@all
Polecam tekst z portalu Bibuła o telefonach komórkowych:
http://www.bibula.com/?p=28913
Dużo przydatnych informacji. Jeżeli tekst znany, to przepraszam.
-
@all
Jeszcze jeden tekst, o telefonie w tu-154M :
http://www.bibula.com/?p=23282
-
@ Libra 19:58
skoro zasilanie wzielo sie i „wylaczylo” 15 m nad ziemia, to urzadzenie nie wyslalo zadnych sygnalow. Zgadza sie?
PS: nie pamietam czy grono moskiewskich i polskich fachowcow podali w swoich „raportach”, ze zasialnie wylaczylo sie przed przyziemieniem. Liczac sie jednak z tym, a moze i wiedzac, ze rejestratory pojada do USA przygotowali odpowiedni zapis w nich i wlasnie p. Macierewicz to ujawnil.
I wszystko gra i buczy.
-
@Free Your Mind
był telefon śp. I. Tomaszewskiej o 8.19. Moim zdaniem mógł być podczas międzylądowania.
O ile mnie pamięć nie myli, to połączenie to było realizowane - chyba przed połączeniem braci Kaczyńskich - przez telefon satelitarny (więc to byłaby nieco inna para kaloszy)
-
ciekawe
czytam notki od roku i nie komentowałam ale jesli dobrze pamietam to w tej bazie Marynarki Wojennej zmarła osoba zwiazana z nasłuchem własnie,ta informacja była w podana w mediach,nie pamietam nazwiska tego żolnierza,pozdrawiam i trzymam za Was kciuki
-
@fanka-inka
http://freeyourmind.salon24.pl/382860,samolot-zjechal-z-pasa#comment_5614848
-
@eXtrema2
Przepraszam, że się wtrącam, ale wydaje mi się, że takie "boje ratunkowe" mają własne, niezależne zasilanie.
Pozdrawiam wszystkich.
-
@A-Tem
Hmmm... przeprowadzone doświadczenia uczą, iż... :)
Na pułapie 10 tys metrów przy prędkości 800-900 km/h - to sporadycznie udaje się niekiedy przeprowadzić poprawne logowanie do sieci, która z reguły od razu "ucieka".
Dlatego też mapisałem przecież wcześniej, że komunikacja - choć bez żadnych gwarancji - via SMS mogłaby się ewentualnie udać:
Na wyższym pułapie, przy prędkości znacznie powyżej maksymalnej nawet dla GSM - jedynie wchodziłoby w grę "upolowanie" kilku "przejezdnych" sekund - na kanale sygnalizacyjnym odległej stacji z boku Tupolewa (na tym kanale, na którym w tej sytuacji mogłyby "biegać" SMS'y)
Większa szansa na kontakt via SMS w kierunku: z samolotu na ziemię.
W kierunku ziemia-samolot - szanse powodzenia znacznie mniejsze, z przyczyn, o których długo by opowiadać. Kanał SMS "w górę" byłby moim zdaniem zbyt niestabilny i zawodny, jak na potrzeby SS. Podobny kanał na bazie telefonu satelitarnego - nie miałby tej wady.
-
@nikus
"to każdy zdrowo myślący człowiek (ja chyba też bym tak zrobił) po prostu włączył komórkę, by jak juz będzie pewność to zadzwoni do najblizszych i powie np.:"
To nie były kontestujące zasady nastolatki, ale w większości poważni ludzie, którzy stosują się do zaleceń personelu pokładowego o wyłączeniu komórek, szczególnie podczas teoretycznie bardziej newralgicznych momentów, czyli startu i lądowania.
Dlatego bardzo wątpię w nakreślony w ten sposób scenariusz.
-
@nikus
Rosjanie od awna dysponują rodzajem broni okreslanej jako EMP (Electro Magnetic Pulse). Detonacja bomby eletromagnetycznej (bomba E)wyzwala impuls o mocy miliardów wat przez milionową część sekundy.
Dane techniczne o odpowiednikach amerykańskich (bomby E użyte nad Bagdadem w 2003 roku)owia o tym,ze najsilniesze z tych bomb mogą zniszczyć wszelkie urządzenia elekroniczne w promieniu do 1 km.
Dla destrukcji urzadzeń elektroniczych samolotu wystarczyła by bomba o takich parametrach, że zmieścłaby się w małej walizce.
-
@Free Your Mind
Po drugie
Z oznaczenia tego lotu PLF102
PLF102, typ Y40, znaki 045, start z EPWA do UMII, w czasie 13:59 do 14:35, wylot przez RUDKA
wynika, ze tym samolotem powinnien poleciec premier (nie wiem, moze marszalek tez)
Jak wiemy premier polecial drugiem rzutem do Smolenska
wg. Parulskiego via Minsk
z przekazow medialnych embraerem
z wykazu Libry via Witebsk
konferencja prasowa PW
http://www.polityczni.pl/informacji_ze_smolenska_ci%C4%85g_dalszy,audio,55,4946.html
20.04.2010
od 12 minuty wg. Parulskiego
pierwszy rzut
-Szelag i Rzepa via Minsk gdzie spotkali sie z drugim rzutem (kto jeszcze polecial nie wiem)
Polecenie wylotu wydal Parluski poniewaz pozostali byli w drodze do Warszawy. Po co tam polecieli skoro i tak pozniej spotkali sie w Minsku z drugim rzutem
-drugi rzut
wg.Parulskiego
"Gdy przybylem do NPW otrzymalem tel; od ministra Kwiatkowskiego iz mam polecenie by udac sie w skladzie delegacji rzadowej czyli w tzw. drugim rzucie do Smolenska.
Faktycznie poprzez MINSK dojechalismy do Smolenska.
(...) i dalej
A szczegolnie co do przesluchania swiadkow, ktorzy mieli juz bezposrednie informacje o warunkach jakie pawnowaly w Smolensku.
Chodzi tu o czlonkow zalogi JAKa40 ktory wracal do kraju.
- trzeci rzut, Praszczyk i Wojcik z bieglymi do Moskwy
-czwarty rzut Sowa i Mackiewcz do Smolenska
wykaz lotow wg.Libry
LOT677 - B735 – SPLKE – EPWA-UUEE - 14:10 - 14:31 - 2010.04.10 MOSKWA
LOT7601 - E170 – SPLIH – EPWA-UMII - 15:31 - 15:52 - 2010.04.10
WITEBSK
LOT678 - B735 – SPLKE – UUEE-EPWA - 18:30 - 18:49 - 2010.04.10
POWROT Z MOSKWY
LOT7602 - E170 – SPLIH – UMII-EPWA - 22:40 - 23:03 - 2010.04.10
POWROT Z WITEBSKA
-
@eXtrema2 19:41
Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, co w praktyce mogłoby kryć się pod terminem: "rozwinąć parasol"
ale jeśli odcięcie łączności przez zagłuszarki - to owszem, aparaty zameldują się w sieci po "zdjęciu parasola"
tyle, że aby to zrealizować, zagłuszarki musiałyby albo lecieć równolegle/razem z Tupolewem, albo musiałoby być ich nierealnie dużo na trasie przelotu
-
@Smok Poznański 21:08
w mojej ocenie filmik Koli (najkrotszy) jest wrzuta i niczym wiecej. Upublicznienie jego mialo na celu nic innego, jak zakodowanie wszystkim, ze zlom z polanki, to wynik rozbicia sie samolotu.
Mnie by interesowalo jedno - ustalenie czy zawiesia sa orinalne czy tez wklejone.
Jesli w tym zakresie nie bylo ingerencji czyli nie zostaly wklejone, to oznacza, ze Kola byl na spacerze dzien, a moze i dwa wczesniej.
Dlaczego? Na plycie lotniska czekal (chyba od ca. 7-ej) miedzy innymi Wierzchowski, Bahr i jego kierowca (@ arturb podal, ze byli tez inni pracownicy ambasady w Moskwie w liczbie kilkunastu osob) i w prostej lini mieli do zlomowiska ca. 800 m.
http://wikimapia.org/#lat=54.8231525&lon=32.0440507&z=16&l=5&m=b&gz=0;320375490;548224355;0;0;123167;14464,
a zaden z nich trzech nie wspominal, aby czekajac na tutke slyszal odglos helikoptera.
Skoro „mgla“ wychodzila z jaru, tzn. wiatr wial od wschodu (z prawej), to nie sadze, aby z 800 metro nie bylo slychac helikoptera.
Tu jeszcze bym dodal widocznosc. Na filmie Koli taka zla nie jest (0:37 nagrania – widoczny statecznik pionowy i za nim ulozone na krzakach fragment skrzydla, a za nimi drzewa przy ulicy, do drzew ca. 200m
http://wikimapia.org/#lat=54.8240549&lon=32.0514053&z=18&l=5&m=b&gz=0;320499516;548239499;0;0;29557;4975
-
@meszek
tekst z załączonego przez Ciebie linka potwierdza to, o czym pisałem wcześniej:
Ps: jednocześnie zaznaczyć trzeba, że możliwość nawiązania połączenia z siecią GSM z pokładu samolotu spada drastycznie wraz z wysokością i prędkością rejsową. Ponadto sam samolot jest niejako klatką Faradaya, ekranującą dużą część sygnału GSM. W związku z przeprowadzonymi w tej materii badaniami, wykonanie tylu rozmów z pokładów samolotów rzekomo porwanych 11 września było technicznie i statystycznie niemożliwe.
http://www.bibula.com/?p=28913
(tekst w miarę poprawny, ma kilka bugów, ale ogólnie może być)
-
@MMariola
Szelag i Rzepa via Minsk do Moskwy
-
@edek972
tak, dobrze skojarzyles .. piszac parasol mialem na mysli zagluszarke.
Nie wiem jaka musialaby byc odleglosc od tutki, ale odpowiednik AWACS nie rozwiazalby sprawy?
-
@edek972 - co za bzdury!
Wielokrotnie telefonowałam z pokładu samolotu. Już od wielu lat jest to dozwolone. Może nie w Polsce. Nie wiem, bo polskimi liniami nie latam. Telefonowałam także z dawnych pokładowych telefonów linii amerykańskich na kartę kredytową (tych w oparciu foteli) Łączność była między USA i Polską znakomita.
-
@eXtrema2
Mnie by interesowalo jedno - ustalenie czy zawiesia sa orinalne czy tez wklejone.
Przesiedziałem nad nimi trochę podczas robienia animacji 3D. Wiele wskazuje na to, że nie są wklejone, ale prawdziwe.
-
http://www.rp.pl/artykul/459542,796731-NPW--ciala-generalow-w-dziewieciu-sektorach.html
Serdecznie pozdrawiam.
-
@Joanna Mieszko-Wiórkiewicz
en.wikipedia.org/wiki/Mobile_phones_on_aircraft
Zaręczam Pani, że z pokładu Tupolewa nie potelefonowałaby Pani, i to nawet przy użyciu karty kredytowej - inaczej niż za pomocą telefonu satelitarnego, który był na wyposażeniu Tu-154m.
Sugeruję nieco więcej pokory przy szermowaniu terminem "bzdury", gdy nie ma się pojęcia, czego tak naprawdę dyskusja dotyczy.
-
@stary mocher
Wszystkie rodzaje i typy różnych boi ratunkowych systemu GMDSS, mają włąsne zasilanie. Powinno starczyć na kilka godzin nadawania sygnału do satelity. Poniewaz satelity przechodzą nad danym terenem nie częściej niż 1- 2 godziny, należy się liczyć z takim opóźnieniem odebrania sygnału przez satelitę. W najgorszym wypadku. Sygnał ten idzie do centrum naziemnego nasłuchu satelitarnego i stamtąd do Naziemnych Centrów Dowodzenia właściwych dla miejsca akcji.
Osoban sprawa - to uruchamianie tych zabawek.
EPIRB - czyli boje w zasadzie morskie - są uruchamiane, gdy się odsprzęgną od tonącego statku, lub gdy są ręcznie obrócone anteną w górę, można je też zazwyczaj ręcznie włączyć. Są dość duże, powiinny wytrzymać kilka godzin w wodzie ( w szlupie , w tratiwe ratunkowej) - gdzie ją zabiorą rozbitkowie, zazwyczaj razem z transponderem radarowym.
ELTS - Emergency Location Transmiter - to taki EPIRB dla lotnictwa. Uruchamia się go ręcznie w razie wylądowania w terenie przygodnym.
PLB - Personal Location Buoy - , to zabawka wielkości radyjka tranzystorowego, a nawet mydelniczki. Dla piechurów , traperów itp. Jak sobie złamie nogę gdzieś w dziczy, poza zasięgiem radia VHF, może odpalić nadawanie sygnałów i po 1-2 godzinach sygnał zostanie raczej odebrany. Pozostaje czas na otrzymanie pomocy . Można sobie kupić , zapłacić abonament i nosić na wszelki wypadek.
Nie wymieniam tu innych składowych sysstemu GMDSS ( np. boi radarowych i całej sprawy wywoływania poprzez VHF - bo to tu nie ma chyba znaczenia.
Samolot taki, latający nad morzami i pustyniami, powinien mieć jakiś EPIRB lub ELTS.
Wszystkie te urządzenia mają dane włąściciela , łodzi, statku itp.
Ale takie urządenia w samolocie to chyba ktoś uruchamia w razie czego.
Pozdrawiam Krzystzof
-
@libra
Jak to jest?
To jest Twoj komentarz 26.06.2011
"10 kwietnia 2010 D.Tusk poleciał PLF102 bezpośrednio do Smoleńska a zapasowe miał Vitebsk. Wyleciał z Warszawy o 1359 UTC. Planowany był Yak048 a poleciał Yak045. Wyleciał ze Smoleńska 11 kwietnia o godz. 1211 UTC."
Dokad w koncu mial poleciec ten samolot
do Witebska UMII czy do Smolenska
i te dwa z rana (Twoj wykaz)
PLF031 - YK40 – 045 – EPWA-UMII - 03:29 - 03:59 - 2010.04.10
PLF101 - T154 – 101 – EPWA-UMII - 05:27 - 05:46 - 2010.04.10
-
Trochę nie na temat
13 kwietnia 2010 r. ukazał się fragment reportażu z gazety Kommiersant: http://gazetylokalne.pl/a/ten-przeklety-rosyjski-las
Czytając to z perspektywy czasu jakże cynicznie brzmi fragment:
"Tej nocy poszedłem jeszcze raz na miejsce katastrofy. I nie wiem dlaczego wcześniej tego nie zauważyłem. Na ogromnym kilkudziesięciometrowym wysypisku gruzów, skręconego metalu, w samym epicentrum rumowiska stała cała, bez jednej nawet rysy na korze brzoza. To ona ocalała, jedna jedyna."
WYSYPISKO GRUZÓW - ot co!
-
@marektomasz
"10.04.2010 wszystkie urządzenia alarmowe milczały"
W tym dniu były wyłączone, bo podobno zakłócały systemy łączności pokładowej, tak podali w raporcie makowcy.
-
@enigmen
Nie brzmi cynicznie, brzmi literacko. Brzoza, to symbol Rosji. Ona jedna ocalała. Wyspisko gruzów, kilkudziesięciometrowe ... to wiadomo.
Cała ta scena i cała ta symbolika została ułożona, skomponowana. Mówimy cały czas o inscenizacji na lotnisku Siewiernyj. Prawdy o 10.04.2010 jeszcze nie dotknęliśmy.
-
@35stan
Odwijam Twój komentarz:
@marektomasz
"10.04.2010 wszystkie urządzenia alarmowe milczały"
W tym dniu były wyłączone, bo podobno zakłócały systemy łączności pokładowej, tak podali w raporcie makowcy.
35STAN 119 7703 | 24.01.2012 00:21
-
@@rom18.33, FYM19.31, 17.01.12-21.26, MMARIOLA
Komentarz FYM-a z 17.01.12 o 21.26 wyjaśnia.
Dziennikarze lecieli jakiem 044 ponieważ 045
był niesprawny.
Pozdrawiam JS
-
@libra 18:29
Polska nie posiada swego satelity SAR żeby wiedzieć co gdzie spadło lub utonęło lub się rozbiło.
To co jest w sposób ciagły monitorowane to częstotliwość radiowa...
sygnał foniczny np MAYDAY.
Please provide LINK(S) to interesting claims like that.
===============================================
SARSAT
43 nations and organizations are currently associated with Cospas -Sarsat.
If a country is not formally associated as a Participant in Cospas-Sarsat, a Search and Rescue Point of Contact ( SPOCSPOC: SAR Point of Contact ) in that country is supported by a Cospas-Sarsat Mission Control Centre ( MCCMCC: Cospas-Sarsat Mission Control Centre ).
The list of SPOCs and associated supporting MCCs is available in the Contacts section. This means that 406 MHzMHz: Megahertz (Radio Frequency) distress alerts detected anywhere in the world are routed through the Cospas-Sarsat MCCMCC: Centre de contrôle de mission network to the appropriate search and rescue authorities.
The 43 countries and organisations participating in the operation and management of the System are shown on the map below.
P O L A N D
http://www.cospas-sarsat.org/about-us/participating-countries-organisations#ListOfParticipants
=====================================
Besides that, carrying of automatic emergency locator-transmitter (ELT) mandatory on flights in airspace of most developed countries.
Even if Poland didn't have mandate itself, its aircraft would not be able to enter airspace of Austria, Sweden, Cypus, Slovakia, Ireland, Lithuania, Latvia, Estonia, Croatia, Bulgaria, Italy, Spain, France, Canada, Australia, USA...
For example, France clearly states about flying in their airspace:
The provisions of the order...are also applicable to all the civil aircraft...in particular Chapter 2.11. Emergency beacon (ELT or PLB) Therefore, for any aircraft flying in the French airspace, the following provisions are applicable, regardless of aircraft nationality.
Roughly for most countries it's like this:
All aircraft, other than ultra lights, gliders, motor gliders, hot air balloons and airships, shall be equipped with emergency locator transmitter (ETL) operating on 121.5 and 406 MHz.
Poland has 2 distributors of Kannad, maker of 406MHz emergency beacons for every type of aircraft.
Kannad Aviation range of PLBs and ELTs
http://www.kannadaviation.com/sales-service
===================================
Not to forget about multitude of radars in Poland with all radar-to-radar identification recorded procedures, per ICAO norms, of which ICAO Poland is a member.
-
@JS24
przyznam szczerze, że mówienie takich rzeczy przez pełnomocnika prawnego jest dla mnie zdumiewające:
"Fakt, że szczątki generałów, którzy tak jak gen. Błasik nie byli przypięci pasami, zostały znalezione praktycznie na całym terenie, świadczy o tym, że wyciąganie wniosków na tej podstawie, gdzie kto przebywał w chwili katastrofy, jest niemożliwe – mówi "Rz" mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik Ewy Błasik, wdowy po dowódcy Sil Powietrznych."
Skąd Kownacki "wie", że generałowie nie byli przypięci pasami, jak nie z raportu komisji Burdenki 2? Dawanie wiary temu, że Dowódcy zupełnie zlekceważyliby sobie względy bezpieczeństwa nie wystawia Kownackiemu najlepszego świadectwa, mógłby więc przynajmniej nie powtarzać takich rzeczy.
Pozdr
-
@MMariola 22:35
to były połączone jakieś dwie kombinacje alpejskie - Ruscy chcieli opóźnić przybycie polskich przedstawicieli, by przypadało ono na godziny wieczorne, kiedy o wiele mniej niż za dnia było widać, a Polacy kombinowali coś po swojemu.
-
@fanka-inka 22:10
dzięki; tak ta informacja była przypomniana pod moim poprzednim postem.
-
@edek972 22:05
to nie jest wcale takie pewne.
-
@meszek
dzięki za linki.
-
@konserwatystka 21:15
albo wylądował.
-
@Smok Poznański 21:08
może zamiast filmiku Koli zaczęto by się przy okazji nieco bardziej interesować tym, co jest w telefonach ofiar?
-
@kandahar
dzięki za linki.
-
@MMariola 21:07
ale jak Sasina nie robił międzylądowania w Mińsku, nie?
-
@zoominto
myślę, że Turowski to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o nielegałów biorących udział w operacji Smoleńsk.
-
@BGM-109
nie wszystko da się po prostu wyłączyć :) Odpowiedź może być taka, że załoga do momentu wylądowania na zapasowym lotnisku nie spostrzegła niczego niepokojącego.
-
@eXtrema2 19:49
libra twierdzi, że nie.
-
@libra 19:47
szkoda, że tego pytania nie zadała sobie "komisja Millera".
-
http://niezalezna.pl/22257-wszystko-mamy-od-rosjan
Serdecznie pozdrawiam
-
@zoominto
"Udzialy w Erze(PTC) posiadal na ten czas Electrim SA, w ktorym z kolei 80% akcji nalezalo do Solorza - Zaka. Czy to uzupelnia jakos nasza ukladanke i prowadzi w strone WSI?"
Zadziwiającym zbiegiem okoliczności pół miliona kaucji za wypuszczenie aresztowanych wyłożył nie kto inny jak Solorz-Żak...
http://wyborcza.biz/biznes/1,101301,7817323,Sledztwo_w_sprawie_PTC__Moga_byc_kolejne_zatrzymania.html
Zarówno T., jak i H. wyszli już z aresztu. Sąd ustalił kaucję - 500 tys. zł. Wpłacił ją Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Polsatu. Tomasz H. jest jego znajomym, ale dlaczego wyłożył takie pieniądze także za Klausa T., reprezentanta Deutsche Telekom?
- Uważam, że ten pan nie powinien siedzieć - mówi nam Solorz-Żak.
- Czyli wierzy pan w jego uczciwość? - pytamy.
- Nie wchodzę w dyskusję z prokuraturą czy sądem - ucina.
-
@JS24
zacytuję dwa fragmenty:
"Polscy prokuratorzy nie brali udziału w pierwszych oględzinach miejsca katastrofy Tu-154M w Smoleńsku i przez to nie znają rozmieszczenia ciał ofiar tuż po tragedii. Wojskowi śledczy dysponują jedynie dokumentacją fotograficzną wykonaną przez Rosjan, ale jak przyznaje prokuratura wojskowa – część z nich to niewyraźne, czarno-białe kopie.
Mgła kłamstw i niedopowiedzeń roztoczona nad śledztwem smoleńskim powoli opada. Blisko dwa lata po 10 kwietnia 2010 r. okazało się, że polska prokuratura nie wie, jak dokładnie wyglądał teren smoleńskiego lotniska tuż po katastrofie. Do dziś nie może uzyskać od Rosjan wszystkich materiałów dokumentujących tragedię.
Polscy śledczy dysponują jedynie zdjęciami i filmami wykonanymi przez funkcjonariuszy BOR dziennikarza oraz osoby postronne.
– Dokumentację procesową wykonali jedynie funkcjonariusze odpowiednich służb Federacji Rosyjskiej – przyznał w rozmowie z „Codzienną” płk Zbigniew Rzepa, rzecznik wojskowych prokuratorów, którzy prowadzą polskie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej.
– Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie dysponuje wiedzą, czy strona rosyjska przekazała pełną, pozyskaną dla swoich potrzeb dokumentację z oględzin miejsca zdarzenia wykonaną w formie protokołów oraz fotografii – stwierdził płk Rzepa."
I to:
"Przyznał jednocześnie, że „żaden polski prokurator nie uczestniczył w pierwszych oględzinach miejsca katastrofy”."
Bogu dzięki, że takich rzeczy możemy się dowiedzieć już po blisko dwóch latach od tragedii. Równie dobrze moglibyśmy się tego dowiedzieć za 20 lat - i chyba też by nas to nie zdziwiło, choć "nie mieści się to w pale", mówiąc kolokwialnie.
Jeśli więc "dokumentację procesową" "wykonali jedynie funkcjonariusze odpowiednich służb Federacji Rosyjskiej", to pozostaje prokuraturze tylko pogratulować, że nie dysponując własną dokumentacją procesową z "miejsca wypadku", jest w stanie jakiekolwiek dochodzenie prowadzić. To chyba precedens nie tylko w obszarze badań katastrof lotniczych, ale w ogóle w dziejach kryminalistyki :)
To jest dopiero science fiction.
Pozdr
-
@Stary Wiarus
"- Uważam, że ten pan nie powinien siedzieć - mówi nam Solorz-Żak."
To mi się podoba. Myślę, że jest więcej takich osób, które nie powinny siedzieć :)
-
@edek972 za szybko nie zaręczaj się dzieciaku
bo tupolew miał centralkę GSM, czyli swoją stację bazową, powszechną dziś na wszystkich liniach, i pociągach metra także. Telefonujesz przez tę stację, a ona przez satelitę. Można dzwonić z komóry na okrągło. Pomysły, że telefony się logowały do jakichś sieci zewn. na pokładzie są od czapy. Mogły się zalogować jedynie do tej samolotowej, tak długo jak była włączona.
Odrębną sprawą jest łączność satelitarna z tą stacją i jej ewentualne blokowanie. O ile jest to trudne, jest całkowicie możliwe. Ostatni przykład praktyczny to przechwycenie amerykańskiego drona w Iranie, gdzie Irańczycy zagłuszyli skutecznie transmisję satelitarną, sterującą drona oraz jednocześnie nadawali mu błędny sygnał GPS - dron w trybie awaryjnym wylądował na pamięć wg GPS na lotnisku w Afganistanie, a naprawdę na łące 60 km w głębi Iranu. Wniosek: można zablokować zdalnie nie tylko komunikację mikrofalową, ale nawet aktywnie podłożyć błędny sygnał GPS, a to jest już sztuka.
-
@All brothers and sisters
bardzo oszczędny w słowach i dość enigmatyczny B. Stroiński w wywiadzie udzielonym "Naszemu Dziennikowi" tu:
"- Jaki był Pana udział w pracach nad przygotowaniem stenogramu rozmów z kokpitu Tu-154M, który był sporządzany na potrzeby Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego?
- Byłem tam tylko do pomocy, przez krótką chwilę."
Ta krótka chwila musiała być jednak znacząca.
Szkoda, że nie spytano Stroińskiego o sytuację na Okęciu 10-go i o to, jaki podpisywał dokument po pracach nad rozpoznawaniem głosów załogi, skoro jego podpisu nie ma na ruskich stenogramach z maja 2010.
-
@Free Your Mind 8:55
"- Uważam, że ten pan nie powinien siedzieć - mówi nam Solorz-Żak."
A mnie w tych slowach uderza co innego:
pan S-Z po prostu naprawil blad "kolegow z prokuratury". I teraz jest tak, jak on uwaza, ze ma byc.
A kaucja na pewno wroci do niego.
-
@kandahar
a propos prokuratury i zarazem telefonicznej tematyki posta, w smoleńskim specjalnym wydaniu "Nowego Państwa" (dawno temu, marzec 2011) ta kwestia też była poruszana:

-
@All brothers and sisters
i jeszcze (z "NP" 3/2011) kwestia telefonu Wierzchowskiego do Grodzkiego:

-
@Free Your Mind 10:06
mam ten numer NP.
Dziwie sie, ze taka opinia wydostala sie na zewnatrz. To jakies niedopatrzenie. Zeby ABW takie rzeczy ustalala? To chyba wtedy jeszcze nie bylo do konca posprzatane.
Pozniejsze opinie ABW o "zabezpieczonych srodkach lacznosci" juz sa poprawne (czyli skandaliczne).
-
@JS65
"Dziennikarze lecieli jakiem 044 ponieważ 045
był niesprawny."
Ja to wiem.
Ale plan lotu byl wystawiony dla 045 i nikt go pozniej nie zmienil.
O44 polecial do Smolenska jako 045.
Skoro Sasin wracal z Wolsztylem JAKiem 044 to nie mogl byc to lot
PLF031 - YK40 – 045 – UMII-EPWA - 14:51 - 15:21 - 2010.04.10
nawet gdyby ponownie nie zmienili planu lotu, z prostego powodu, Sasin nie mogl byc w dwoch miejscach jednoczesnie.
Z zeznan Sasina przed zespolem wynika, ze JAK40 nr.b 044 z Wolsztylem ladowal wczesniej na Okeciu.
I teraz sa dwie mozliwosci
JAK40 nr.b 44 ponownie startuje z Okecia jako 045
PLF102, typ Y40, znaki 045, start z EPWA do UMII, w czasie 13:59 do 14:35
zawraca nad Bialorusia i wraca jako
PLF031 - YK40 – 045 – UMII-EPWA - 14:51 - 15:21
Tylko po co, co chieli ukryc pod znakiem PLF102?
Wlasciwie dokad i z kim wylecial ten samolot, nie wiemy.
druga mozliwosc
Nie wiem kiedy i jak prawdziwy 045 opuscil przestrzen powietrzna Polski i to on jak PLF031 - YK40 – 045 – UMII-EPWA - 14:51 - 15:21
Jest jeszcze trzecia mozliwosc
-mial brata blizniaka
-
@Free Your Mind 6:53
Prawda smoleńska została rozjechana przez sowiecką machinę propagandową przy milczącej zgodzie naszych zdRADZIECKICH czynników. Co ma zrobić biedny p.Kownacki, musi się grzebać w tym śmietniku jak my, żeby udowodnić absurd sytuacji. Wszyscy tańczymy jak nam Ruscy zagrają i będziemy to robić dopóki nie przejmiemy incjatywy.
-
@kandahar
chyba, że ABW donosiła na samą siebie :)
-
@dedukcja
pewnie tak, ale wracając jeszcze do tego, co cytowałem z wystąpienia płk. Rzepy, to te kwestie już wcześniej były sygnalizowane w tzw. Uwagach (do raportu komisji Burdenki 2). To więc powinien także Kownacki uwzględniać, gdy coś mówi.

-
@Free Your Mind (09:21)
Sorry za off topic.
Jeżeli przyłapaliśmy rząd Tuska na kłamstwie, bądź rażących zaniedbaniach, przemilczeniach, unikach 1257 razy i łapiemy go po raz kolejny, to czy takie zdarzenie nabierze jeszcze jakiegokolwiek znaczenia? (poznawczego, społecznego)
Czy jeżeli setki razy stwierdzaliśmy nieprawdopodobne zaniedbania, wręcz sprzeczności - choćby 3 oryginalne wersje oryginalnych kopii zapisu CVR - w prowadzonym rzekomo śledztwie na temat 10.04., to czy wykrycie 559 zaniedbania, bądź sprzeczności, daje nam jeszcze jakąkolwiek zmianę jakościową?
Co może dać w takim razie taką zmianę? Zmianę istotną?
Na pewno zaskakujące zdarzenie, bądź układ zdarzeń, które zmienią społeczną percepcję. Chodźby takie, jak wczorajsze. Zaczynające się od dłubaniny złomiarzy po Lęborkiem, następnie uruchomienia satelitarnego systemu ratownictwa, potem skierowania Anakondy w poszukiwaniu boi ratunkowej. Gdyby takie zdarzenie miało interesujący ciąg dalszy, wystarczy je nagłaśniać. Może takie właśnie, niepozorne zdarzenie doprowadzi nas w rezultacie do całego łańcucha zdarzeń istotnych?
Inna droga, to synteza. Podsumowanie dotychczasowych dociekań. Postawienie śmiałej, zgodnej z naszą obecną wiedzą, hipotezy.
Jedyną śmiałą tezą (jedyną!) która spełnia wszystkie podane wyżej warunki, jest hipoteza podstawowa - "nie było 10.04. żadnej katastrofy lotniczej na lotnisku Siewiernyj". Miejsce pokazywane nam na filmie Wiśniewskiego, to wyłącznie miejsce teatralnej, cynicznej inscenizacji.
Hipoteza ta spełnia wszystkie warunki -
1. Jest w pełni zgodna z naszym aktualnym stanem wiedzy.
2. Jako jedyna w sposób logiczny tłumaczy wszystkie fakty, zdarzenia, wrzutki medialne, jakie znamy. Włącznie z przerwaną linią energetyczną, włącznie z filmikiem Koli, czy Wiśniewskiego.
3. Nie istnieje żadne zdarzenie, żaden fakt, który takiej hipotezie mógłby zaprzeczyć. Nikt na takie zdarzenie, fakt, dowód, nie potrafił do tej pory wskazać.
4. Postawienie tak jednoznacznie brzmiącej hipotezy przerywa chocholi taniec hipotez oficjalnych. Tych biorących za swoją podstawę raport MAK, bądź jego fragmenty. Hipotez będących ze sobą w sporze, ale też zawierających w sobie (każda z nich) ogromne niedoróbki i sprzeczności. Wskazujące ich oczywistą nieprawdziwość.
Aktualnym problemem, nie jest brak informacji na temat 10.04. Problemem jest wyłącznie ich nadmiar. Zwłaszcza ... chaos interpretacyjny. W tym nadmiar "informacji" i "analiz" ewidentnie fałszywych.
Jedyny sposób, żeby z tego się wydostać, to prostota, klarowność argumentacji. I dobry początek - czyli postawienie jasnej hipotezy. Stąd niecierpliwie czekamy na Pańską książkę. Na Pańskie podsumowanie.
serdecznie pozdrawiam
-
@dedukcja
jeszcze może taka ciekawostka z tamtego dokumentu:

I coś dla libry:

oraz dla fanów FMS-a:





-
@marektomasz
książka jest na ukończeniu - mam jednak ostatnio mnóstwo zawodowych zaległych obowiązków i jakoś muszę to godzić, a poza tym każdego niemal dnia dochodzą jakieś nowe, istotne elementy do całej układanki. Staram się jednak jak mogę, dlatego proszę cały czas o cierpliwość, nie niecierpliwość :)
pozdr
-
@MarekTomasz
Jest dużo sposobów żeby przejąć incjatywę, ale napewno nie tędy droga, żadne racje nie przebiją się przez wrzechobecną propagandę.
-
@dedukcja
"żadne racje nie przebiją się przez wrzechobecną propagandę"
Nieporozumienie. Synteza nie ma znaczenia propagandowego. Klarowna synteza czyści język, czyli podstawę, porządkuje myślenie - u nielicznych, zgoda - otwiera możliwości na przyszłość. Ma ogromne znaczenie, ale nie propagandowe, nie doraźne. (jakie znaczenie propagandowe miałyby prace Kanta?)
Dyskusja o przebijaniu się przez propagandę masową ekipy Tuska, to zupełnie inne zagadnienie. Wiemy, jak poradzili sobie z tym Węgrzy, jak Serbowie. My idziemy jakoś inaczej.
Polska inność wynika wyłącznie z tego, że PiS, jedyna partia opozycyjna, nie przejawia najmniejszej ochoty na budowanie masowego Ruchu Społecznego. Prawdopodobnie ani tego nie potrafi, ani tego nie chce. Dlatego mamy spory problem. Mimo to, mimo porażającej słabości PiS-u (na który głosowałem) jestem optymistą.
-
@Free Your Mind
Taki to dokument, dla każdego coś miłego.
-
@Free Your Mind
Dzisiaj podali w TVN24, że TU-154M o numerze 102, oraz dwa jaki40 stoją na lotnisku w Mińsku Mazowieckim i są do sprzedania.
Tupolewa już ktoś kupił!
O godz. 13:00 konferencja A.Macierewicza.
-
@marektomasz
cyt...nie było 10.04. żadnej katastrofy lotniczej na lotnisku Siewiernyj". Miejsce pokazywane nam na filmie Wiśniewskiego, to wyłącznie miejsce teatralnej, cynicznej inscenizacji
dziekuje, brakowalo mi slowa ...cynicznej... dokladnie - cynicznej
bo nie wystarczy powiedziec teatralnej
potrzebujemy jeszcze i licze tu na FYMa jakiegos tytulu okreslajacego ten straszny zamach i mordy po nim - zbitki max 3 slow, ktore by stanely zbrodniarzom i lemingom w gardle jak kosc
cos w rodzaju: cyniczna inscenizacja teatralna - tylko lepiej, krocej
markirowka jest dobre ale niezrozumiale dla wielu
zamach smolenski jest celowo wyswiechtany przez samych zbrodniarzy
na okreslenie typu Proces Norymberski musimy jeszcze poczekac
cos co by sie nadawalo na stadiony
i do skandowania ... ... ...
Tytul ksiazki FYMa ? ... - bedzie bardzo wazny
-
@All brothers and sisters
mało znana relacja Grodzkiego:

-
@MarekTomasz
Synteza jest potrzebna, ale nie doprowadzi do przełomu. Żadna partia opozycyjna nie doprowadzi do zmiany sytuacji, bo działa w ramach systemu. Trzeba wywołać konflikt i doprowadzić do decydującego starcia.
-
@Free Your Mind 23.01 godz.16.34: nawet, gdyby ją zasypać.., przeszłaby nad tym do porządku dziennego
Nie mogłaby!
Poza tym - inaczej nie można będzie udokumentowac przed Trybunałem Europejskim w Strasburgu złej woli i bezczynnosci polskiej jurysdykcji
poza tym pomylił pan chyba dwie rzeczy - proponuję zasypać Seremeta naszymi obywatelskimi zawiadomieniami o popełnieniu przestępstwa na podst. art.240.
Natomiast rozszerzony status pokrzywdzonego - oskarżyciela posiłkowego przysługuje tylko Rodzinom ORAZ INSTYTUCJOM. Z niego się nie korzysta.
Napisał o tym do mnie (dość impertynencko) w komentarzu pan Stanisław Zagrodzki dając tym samym świadectwo tego, czego się obawiałam - Rodziny są źle poinformowane i NIE WIEDZA o tym, ile naprawdę mogłyby zdziałać, gdyby ktoś ich nie hamował. Starałam się to w odpowiedzi jak najprzystępniej wyjaśnić.
Radzę przeczytać, może się przydać...
-
@154
A "Tuskirówka 2010" (od nazwy smolotu, albo i nie ... :) )
Oczywiście żartuję, ale np.
"Katyń / Smoleńsk - nic dwa razy się nie zdarza ?"
-
ALL
chcialem wpasc do premiera na kawke, a tu czytam:
"Serwis www.premier.gov.pl jest niestety nieodstępny. Pracujemy nad jego przywróceniem.
Do czasu ponownego uruchomienia serwisu zapraszamy na nasze profile na portalach społecznościowych Facebook, Twitter oraz Blip.
Serdecznie przepraszamy za utrudnienia."
PS: po sugestii Kozieja o stanie wyjatkowym co rusz nerwowo zerkam z kamerki ratusza Bemowo czy na skrzyzowaniu nie pojawily sie koksowniki
-
@Free Your Mind
Skąd Kownacki "wie", że generałowie nie byli przypięci pasami, jak nie z raportu komisji Burdenki 2 ?
Pan pełnomocnik Kownacki nadałby się do audycji Poczytaj mi Mamo (bajeczki).
Gdzie on widział przypiętych i nie przypiętych pasażerów ? Wystarczy przeczytać "Uwagi ..." by dowiedzieć się, że takich danych nie posiadała komisja Millera.
-
@Free Your Mind 6:53 "mówienie takich rzeczy przez pełnomocnika prawnego jest dla mnie zdumiewające"
Szanowny Kolego,
przyznam szczerze, że zdumiewa mnie Pańskie zdumienie.
Proszę nie mylić Pańskiej i naszej motywacji (oszołomów harujących za friko i kosztem własnego życia) z motywacjami profesjonalistów, którzy żyją z tego, co Pana zdumiewa.
Otóż pełnomocnicy chcąc otrzymać swoje honoraria i 30% od sumy uzgodnionego zadośćuczynienia muszą zgodzić się na udział w tej tragifarsie. Lepszy wróbel w garści, niż gołąbek na dachu....Nie sądzę, aby rząd chciał cokolwiek wypłacić za osoby zaginione, lecz wyłącznie za "zginione".
I wobec braku jakichkolwiek instrumentów nacisku rząd może dyktować wszelkie, nawet najbardziej absurdalne warunki.
-
@ALL
W drodze do Smoleńska
"Premier leci do Smoleńska, gdzie spotka się z prokuratorami badającymi katastrofę samolotu. Wraz z premierem prawdopodobnie poleci szef MON Bogdan Klich, żołnierze i funkcjonariusze BOR. Szef rządu nie zabiera ze sobą dziennikarzy. Skorzysta z rządowego JAK-a. Tusk nie wykluczył, że jeszcze w sobotę, po powrocie ze Smoleńska, zwoła kolejne posiedzenie Rady Ministrów."
-
@Malvina
Siewiernyj to jest gratka,że aż Tusek narobił w gatka.
-
@Malvina
licze na intuicje FYMa
to cos powinno byc tez miedzynarodowo - latwo zrozumiale
jako jeden z najobrzydliwszych mordow w historii bo dokonanym na bezbronnych w majestacie "prawa" i w poczuciu bezkarnosci oraz
jako przestroga dla tych, ktorzy przymykali oczy sadzac, ze ich to niedotyczylo.
np. V. NIE ZABIJAJ !
mysle, ze tego uleknie sie tez morderca
dojdzie do niego i legnie mu na sercu, jak glaz
i bedzie go nosil
a glaz bedzie coraz ciezszy
i bedzie z nim.
-
@Free Your Mind z 10:49
A propos układanki. Już kiedyś zamieszczałem:
http://smolensk2010.cba.pl/dziwna_katastrofa/goscinne_skrzydlo/
Czy potwierdzasz tę analizę? Jeżeli to prawda, to ewidentny element maskirowki.
-
@154
Czekam na książkę FYMa z nadzieją, że otworzy wiele umysłów.
Po dotychczasowej lekturze wiem, że tytuł zaskoczy i przyciągnie uwagę wielu. Oby było ich jak najwięcej.
-
@Free Your Mind 10:09
odnosnie fragmentow textu z NP:
1. ciekawe czy expert ABW ktory stwierdzil ingerencje w sprzed tele-audio jeszcze zyje...czy moze mial juz bliskie spotkanie 5go stopnia...z odkurzaczem...
2. ostatni akapit mowi o pani Zosi...ktora w piatek wieczorem sie spakowala(wg.kolezanki)i nie poleciala bo nie
- ale wg.pana Lopinskiego z Kancelarii pana Prezydenta do pozna w nocy siedzieli w kancelarii i pracowali z Prezydentem nad przemowieniem...pozniej ponoc pani Zosia pojechala tak jak i Lopinski do Gdanska...a rano byla niedysponowana...zle sie poczula i nie przyjechala na Okecie...
ps.a ta kolezanka to z Gdanska? tez nalezala do KORu? jak pani Zosia?
-
@Free Your Mind 08:53
– Dokumentację procesową wykonali jedynie funkcjonariusze odpowiednich służb Federacji Rosyjskiej – przyznał w rozmowie z „Codzienną” płk Zbigniew Rzepa, rzecznik wojskowych prokuratorów, którzy prowadzą
To ilustracja modelowej wręcz współpracy bratnich prokuratur.
Chciałbym zwrócić uwagę na sformułowanie „dokumentacja procesowa” -czyli różnego rodzaju materiały, które można w sądzie przestawić jako dowód w sprawie.
Nakłada to na owe materiały pewne rygory zarówno co do ich formy jak i drogi pozyskania. Dokładnie językiem prawniczym mógłby to opisać praktykujący (najlepiej) prawnik.
Wniosek z oświadczenia prokuratury jest porażający – gdyby śledztwo dotarło do punktu, w którym można by kogo postawić w stan oskarżenia – to okazuje się, że wszystkie dowody procesowe z miejsca zdarzenia pochodzą od Rosjan i są w ich dyspozycji !
Czy rosyjskie ss udostępnią te dowody przyszłemu Trybunałowi Międzynarodowemu ? - sądzę, że wątpię.
Innym problemem są dowody obarczone wadą prawną. Takimi są moim zdaniem (proszę prawników o ewentualna korektę) wszystkie czarne i nie czarne skrzynki Tu-154M/101, które zostały podjęte bez zastosowania procedur z konwencji ICAO.
We wpisie chciałem także zwrócić uwagę na fakt, że materiały uzyskane z prac różnych komisji, komitetów, grup eksperckich, itp., muszą przejść, w prokuraturze, ewaluację czy mogą one stanowić dowód w postępowaniu sądowym.
Tymczasem, otrzymujemy krzepiącą informację, że polska prokuratura nie dysponuje żadnymi własnymi dowodami procesowymi (przynamniej tymi pochodzącymi bezpośrednio z miejsca zdarzenia). Praca przez cały dzień, aż do nocy przyniosła rezultaty.
Chwała PW !
-
@Tytuł
Dramat Smoleński
Reżyseria - Scenografia - Aktorzy
-
@All - stan czarnych skrzynek
Przepraszam za off-topic, ale nie wiem czy temat był poruszany wcześniej, przynajmniej w starszych notkach nie zauważyłem.
Na filmie moonwalkera skrzynka wygląda na wyrwaną z mocowań, ale tworzy całość. Czy ktoś wie jak się otwiera taką skrzynkę i czy ruskie zdjęcia porozrywanych pojemników mają jakieś uzasadnienie?
Czy naprawdę bez piły tarczowej i młota nie da się ich otworzyć?
Pozdrowienia dla wszystkich!
-
@piko
ja bym powiedzial:
Cyrk Smolenski
Podmianka Smolenska
Wyglup Smolenski
Komedia Smolenska
ale nie zapominajmy, ze to o nas chodzi a Rosjanie grali tylko blaznow smolenskich, dlatego:
Hanba Polska
Mord po Polsku
Oglupienie Polskie
Latwowiernosc Polska
Naiwnosc Polska
-
@154 12:37
dokladnie ! cos takiego jak: PUT IN ;)dla Putina owego czasu
-
@Joanna Mieszko-Wiórkiewicz
w poprzednim (kwiecień-maj 2011) nr. Polis MPC ukazał się następujący komentarz:
propatrian |2011-05-06 23:32:28
sądzę, że nadszedł czas, by jakaś osoba społecznego zaufania, lub organizacja, złożyła zawiadomienie do właściwej prokuratury o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa polegającego na wprowadzeniu w błąd władz RP co do miejsca śmierci 96 polskich obywateli - i to przed opublikowaniem tzw. raportu Millera.
Dopiero oficjalne stanowisko władz w tej sprawie będzie podstawą do wytoczenia im niechybnego procesu
To, co Pani pisze o Rodzinach Ofiar, jest obiektywnie słuszne, lecz psychologicznie zupełnie nieprawdziwe: te osoby zostały zupełnie same (władze) i otoczone (co najmniej) bezradnymi doradcami, miotającymi się wewnątrz pajęczej sieci rzekomo właściwie stosowanego prawa. Tak długo, jak nie porzucą tej "perspektywy aktywności" - będą zwodzone i oszukiwane.
Jedyną drogą, jaką mogłyby pójść, byłoby oparcie się na Tutejszych Ustaleniach - byłoby to i nam bardzo potrzebne.
Jak mamy Je przekonać, by razem z nami, jedynymi prawdziwymi śledczymi tej ohydnej zbrodni, krzyczały unisono:
GDZIE-JEST-TUTKA? GDZIE-JEST-TUTKA?
-
@154
Dla nas tu bywających "Cyrk Smoleński" jest zrozumiały i nie niesie żadnych gorszących skojarzeń. Tytuł książki lub opis sytuacji powinien być jednak skierowany do nowego odbiorcy nie znającego tej hipotezy, kontekstu zdarzenia.
Tytuły z pierwszej grupy mogą takiego czytelnika od razu zrazić swoją obcesowością.
Druga grupa określa tylko jeden z wątków sprawy smoleńskiej - udział sprawczy i matactwo po stronie polskiej - jest zatem zbyt wąski.
Zaproponowany "Dramat Smoleński" można rozumieć jako tragedię ludzką jak i przedstawienie teatralne.
-
@Tytuł
Kiedyś EOS dał mocne tytuły swoich notek - może pozwoli skorzystać:
TOPOLOGIA ZBRODNI
Tajemnica CUDU SMOLEŃSKIEGO
-
@na-kursie-i-na-sciezce
to nie jest tak, ze odbieramy FYMowi prawa nazwania swojej ksiazki jak mu sie podoba
ale juz ciesze sie na to, ze wielu dotad zajetych liczeniem trajaktori lotu, ktorego nie bylo bedzie musialo chcac niechcac wymienic tytul ksiazki aby ja opluc
Typologia Zbrodni nie jest tak latwa do przelkniecia
-
@Free Your Mind re: więcej takich osób.
Myślę, że jest więcej takich osób, które nie powinny siedzieć
Jak też i sporo takich, ktore powinny.
-
@154
jestem zdania, że określenie inscenizacja jest dla ofiar doszczętnie zreformowanej oświaty równie niezrozumiałe, co i maskirowka.
-
@
Mam dwa robocze tytuły:
1. "Zbrodnia bez kary".
lub po prostu
2. "1940-2010"
-
@Stary Wiarus
to też święta prawda. Kto wie, czy więcej niż tych, co są w więzieniach w naszym kraju :)
-
@154
tytuł już jest, ale na razie jest on strzeżony jak scenariusz nowego filmu R. Scotta :)
-
@George.M
-
@meszek 13:24
podziwiać należy prokuraturę, że nie rezygnuje ze swych prac badawczo-śledczych - parę miesięcy temu przecież dokładnie zmierzono brzozę.
-
@irais
nie wiem, jak to jest z ekspertami ABW :)
-
@piko
była już kiedyś dyskusja wokół tego materiału. Tam nie wszystko się zgadzało z wyglądem skrzydła po remoncie.
-
@Malvina
Będzie podobnie jak w przypadku książki Zyzaka o Bolku, tylko 100 razy gorzej.
-
@Joanna Mieszko-Wiórkiewicz 12:18
wie Pani, ja nie chcę mitygować pełnomocników prawnych rodzin, bo znowu ktoś powie, że się blogerzy czepiają :)
-
@Joanna Mieszko-Wiórkiewicz 11:58
ale ja popieram Pani stanowisko, więc nie widzę sporu.
-
@piko
jestem zdania, ze tytuł takiej publikacji powinien być jak najbardziej neutralny, ale przy tym sugerujący to i owo.
Np. "Pieriestrojka po smoleńsku".
-
@unukalhai
FYM a wraz z nim wszyscy podpisujący się pod Jego opisami będą ośmieszani i okrzyknięci psycholami, tak jak zrobiono to z:
G.Janowskim
D.Ratajczakiem,
W.Sumlinskim
S.Cenckiewiczem
i wieloma innymi, o których celowo merdia nie wspominają.
I obawiam się, że tu się nie mylę.
Brakuje tu tylko jeszcze możliwości oskarżenia blogerów o antysemityzm......
Ale walczyć o PRAWDĘ TRZEBA.
-
international
po prawie dwoch latach pomimo brak zainteresowania, gdy rozmawiam z tubylcami i powiemm w ich jezyku "klamstwo smolenskie" kojarza natychmiast. Sama inscenizacja (maskirowka) nie byla tylko dla Polski i stad (tlumacz: google):
Smolensk lie
Smolensk liegen
mensonge Smolensk
Smolensk bugia
Смоленск лежат
斯摩棱斯克謊言
スモレンスクの嘘
دروغ اسمولنسک
Smolensk mentira
klamstwo smolenskie
a co do tytulu ksiazki, to sadze, ze juz jest temat zafiksowany
PS: byla ponoc konferencja p. Macierewicza. Jak juz bedzie w necie to prosze o link.
-
@Malvina
Nikt, kto jest zdrowy na umyśle, nie spodziewał się że będzie łatwo. lekko i przyjemnie.
Bo gdy ma się do czynienia z czekistami, to nigdy tak nie było, nie jest i nie będzie.
pozdr.
-
@marektomasz 11:18
" 10.04.2010 wszystkie urządzenia alarmowe milczały " -
- milczaly bo o katastrofie wczesniej poinformowaly zaprzyjaznione stacje telewizyjne. Bylyby dwa info-grzyby w katastrofalny barszcz :-)))
-
@unukalhai
AMEN.
Jak mówi mój Probosz: "Nie macie wyjścia, musicie dać radę."
-
@Free Your Mind
zaintrygowal mnie pan Michal Grodzki-
uno nieznana mi persona
due przytaczane powyzej jego objawienia okeckie z 10 kwietnia
chcialam sie czegos dowiedziec o w.w
natrafilam na serie zdjec-lansow
http://www.flickr.com/photos/54732876@N03/5169562028/in/photostream/
poczawszy od ciuszkow harcerza po garnitur asystenta LK
obecnie 33 letni pan...w 2008 radny Warszawy :
Radny Warszawy 29-letni Michał Grodzki (PiS) to na co dzień pracownik Kancelarii Prezydenta w Biurze Kultury Nauki i Dziedzictwa Narodowego, gdzie ściągnęła go ówczesna prezydencka minister Lena Dąbkowska-Cichocka. Od kiedy została posłanką, Grodzki prace dla Lecha Kaczyńskiego łączy z asystowaniem byłej pani minister. Grodzki mówi, że aby funkcjonować i cokolwiek zdziałać, konieczna jest przynależność do formacji politycznej. – Legitymacja asystencka jest deklaracją mojej lojalności wobec pani poseł.
Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/kraj/258165,1,legitymacji-czar.read
pozwolilam zatem pojsc krok dalej i dowiedziec sie who is the f...ing Lena Dąbkowska-Cichocka
i tu nieodzowna wiki biezy na ratunek:
Lena Dąbkowska-Cichocka (ur. 23 listopada 1973 w Moskwie) – polska polityk, poseł na Sejm RP VI kadencji, była podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i były doradca prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.W 1998 ukończyła studia na Wydziale Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie (magister sztuki). Przez kilka lat pracowała w Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana i w Instytucie Adama Mickiewicza, od 2003 do 2005 była zatrudniona w Muzeum Powstania Warszawskiego.
W wyborach parlamentarnych w 2005 bez powodzenia kandydowała do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu podwarszawskim. Od 28 grudnia 2005 do 29 października 2007 zajmowała stanowisko podsekretarza stanu ds. kultury, dziedzictwa narodowego i nauki w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Od 29 października 2007 do 8 listopada 2007 pełniła funkcję doradcy prezydenta ds. kultury, dziedzictwa narodowego i nauki.
W wyborach parlamentarnych w 2007, kandydując w okręgu opolskim z listy Prawa i Sprawiedliwości, dostała się do Sejmu z wynikiem 18 394 głosów. W listopadzie 2010 zrezygnowała z członkostwa w klubie parlamentarnym PiS i przystąpiła do nowo utworzonego klubu parlamentarnego Polska Jest Najważniejsza. W 2011 nie ubiegała się o reelekcję.
W 2011 odznaczona przez prezydenta Bronisława Komorowskiego *Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
*Order Odrodzenia Polski, Polonia Restituta – drugie najwyższe polskie państwowe odznaczenie cywilne (po Orderze Orła Białego), nadawane za wybitne osiągnięcia...
ps.czy jest Ktos mi w stanie wskazac plaszczazne zaslug tej istoty?
ps.w zasadzie pytanie retoryczne ;)
-
@Free Your Mind 14:46
Tak - dziękuję, zapomniałem. Ale nawet tam, ani w linkowanej instrukcji użytkowania nie ma nic JAK otwierać skrzynkę. Gwintu nie widać, wchodzi na wcisk? Jaki był powód niszczenia obudowy przy otwieraniu? Pytanie raczej techniczne.
Poza tym, że sponiewierane obudowy dowodzą jedynie działania 'pod publikę'.
-
@Free Your Mind & ALL
Polecam ciekawy wpis Leszka Pietrzaka na jego blogu na NE:
W kwietniu 2010 r. miał miejsce ogromny cyberatak na Polskę
ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM
W przededniu katastrofy smoleńskiej w 2010 r. i tuż po niej, miał miejsce największy cyberatak na Polskę. Zaatakowano systemy informatyczne największych banków i instytucji rządowych. Do dziś nie wyjaśniono kto stał za atakiem – ujawnia Nowy Ekran.
9 kwietnia 2010 r. doszło do poważnych awarii teleinformatycznych w dwóch największych bankach - PKO BP i Pekao SA. Tego samego dnia problemy z bankowością internetową zanotował również Alior Bank. Przez kilka godzin klienci tych banków byli pozbawieni dostępu do swoich kont internetowych. Ponowna awaria na wielką skalę nastąpiła trzy dni później, w poniedziałek 12 kwietnia. Przestały działać serwisy Pekao i Alior Banku. W oficjalnych komunikatach banki starały się raczej bagatelizować problem, nazywając zdarzenia „chwilowymi niedogodnościami”. Klientom nie wyjaśniono wówczas przyczyn awarii. Przed 10 kwietnia 2010 r. w tarapatach znalazły się również serwery polskiego MSZ. Media informowały, ze 6 kwietnia po południu poważna awaria serwerów sparaliżowała pracę MSZ. Rzecznik resortu Piotr Paszkowski uspokajał wówczas, że było to wynikiem jedynie „awarii zasilania” w jednym z budynków MSZ. Jak się później okazało awaria była znacznie poważniejsza, niż wynikało z lakonicznej wypowiedzi rzecznika. Po tym ataku poprawiono systemy zabezpieczające strony MSZ (Stąd zapewne brały się wczorajsze buńczuczne wypowiedzi ministra Radosława Sikorskiego, prowokujące hakerów do ataku na strony resortu).
O tym z jak poważną sytuacją mieliśmy do czynienia świadczy fakt, że 7 kwietnia 2010 r. na stronach internetowych Rządowego Zespołu Reagowania na Incydenty Komputerowe CERT.GOV.PL pojawił się komunikat o możliwych atakach na komputery pracowników instytucji administracji publicznej. CERT.GOV.PL apelował o zachowanie nadzwyczajnych środków ostrożności przy przeglądaniu poczty internetowej zatytułowanej „The annual Cybersecurity meeting on April 05-08”, której nadawcy podszywając się pod Ministerstwo Obrony Estonii, przesyłali zakażone pliki PDF. Po ich otwarciu wykorzystując luki w programie Adobe Acrobat Reader infekowały komputer złośliwym oprogramowaniem.
Nie znamy szczegółów związanych z tymi awariami, a zwłaszcza nie mamy odpowiedzi, czy były one wynikiem zmasowanych cybernetycznych ataków i czy odpowiadała za to Rosja. Poszlaki wskazują na to, że atak nastąpił z tego kierunku. Władza zamiast na śledztwie skupiła się na blokowaniu informacji o ataku, tak aby nie trafiła do opinii publicznej.
Od kilku lat rosyjskie tajne służby organizują bądź inspirują cyberataki na kraje, których władze prowadzą politykę sprzeczną z interesami Kremla. Dotyczy to w szczególności tych krajów, które w przeszłości należały do ZSRR lub były w sowieckiej strefie wpływów. Do tego celu wykorzystywane są wyspecjalizowane i kontrolowane przez nie grupy hakerskie. Do tego celu rosyjskie służby przejęły kontrolę bądź stworzyły od podstaw grupy hakerów.
Jedną z najbardziej aktywnych jest powstała na początku 2006 r. Russian Business Network (RBN) założona przez grupę młodych informatyków rosyjskich. Według amerykańskich ekspertów grupa ta ma na koncie wiele ataków na systemy bankowe w Europie i od początku należała do najbardziej aktywnych w światowej branży hakingu. RBN bardzo szybko została zauważona przez speców z FSB którzy zaproponowali jej współpracę w zamian za abolicje za dokonane już wcześniej przestępstwa na terenie Rosji. Agresywna działalność RBN w ciągu ostatnich kilku lat dała się szczególnie we znaki wielu krajom byłego bloku sowieckiego.
Gdy 27 kwietnia 2007 r. w Tallinie usunięto pomnik radzieckiego żołnierza, w tym samym dniu strony internetowe estońskiego parlamentu, ministerstw, banków zostały zblokowane bądź przekierowywały użytkowników na zupełnie inne strony. Podobny atak został wykonany na Litwie, gdy parlament litewski wprowadził zakaz używania symboli b. ZSRR i niemieckiej III Rzeszy. W dniu 30 lipca 2008 r. ponad 300 internetowych stron różnych instytucji państwowych odczuło skutki tzw. cache poisoning czyli zatruwania poprzez umieszczenie na nich symboli komunistycznego ZSRR bądź wulgarnych napisów. Podobna sytuacja miała miejsce kilka tygodni przed rosyjską interwencją w Gruzji. W nocy z 19 na 20 lipca 2008 r. hakerzy z grupy RBN zaatakowali oficjalne strony internetowe prezydenta Gruzji Michaiła Saakaszwilego, oraz gruzińskich ministerstw spraw zagranicznych i obrony narodowej, doprowadzając do ich zablokowania na wiele godzin. Hakerzy RBN posłużyli się formą ataku określaną przez ekspertów jako DDoS (Distributed Denial of Service). Polega ona na zalewaniu upatrzonych serwerów gigantyczną ilością danych, co w konsekwencji powoduje ich przeciążenie, a w efekcie doprowadza do blokady.
Eksperci ostrzegają, że tego typu ataki hakerów mogą poza zablokowaniem stron instytucji danego państwa doprowadzić do wycieku jego strategicznych informacji lub zniszczyć przechowywane na serwerach dokumenty niezbędne do nich funkcjonowania. W efekcie może to doprowadzić do skutecznego paraliżu całego państwa. Wszystkie wymienione przypadki to jedynie fragment cybernetycznej wojny będącej ważnym elementem rosyjskiej doktryny politycznej wymierzonej w państwa, które w przeszłości należały do strefy wpływów b. ZSRR.
Rosyjskie grupy hakerskie zainteresowały się Polską właśnie od 2008 r. Genezy zainteresowania rosyjskich hakerów należy szukać w okresie konfliktu zbrojnego z Gruzją, kiedy Polska poprzez działania Prezydenta Lecha Kaczyńskiego aktywnie wsparła prezydenta Gruzji M. Saakszwilego, mobilizując do swoich działań m.in. przywódców Łotwy, Litwy, Estonii oraz Ukrainy. Wydaje się, że zainteresowanie rosyjskich hakerów Polską miało nie tylko wywrzeć presję, aby nasz kraj wycofał się z aktywnego poparcia dla Gruzji, ale również wycofał się z projektu amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Już w lipcu 2008 r., jeszcze przed wojną z Gruzją Kreml groził "asymetryczną odpowiedzią" na budowę elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach. Rosyjskie MSZ wydało wówczas oświadczenie, że jeśli Amerykanie rzeczywiście rozpoczną budowę systemu strategicznej obrony przeciwrakietowej u rosyjskich granic, to Moskwa "będzie zmuszona zareagować nie środkami dyplomatycznymi, lecz militarno- technicznymi". Dla rosyjskich strategów srodki techniczne to również wszelkie działania w obszarze cyberprzestrzeni. Ostrzegał przed tego rodzaju działaniami rzecznik amerykańskiego Pentagonu Geoff Morrell.
Od jesieni 2008 r. rosyjscy hakerzy interesowali się w szczególności sieciami teleinformatycznymi polskich banków. Pierwsze problemy, które mogły wskazywać na zmasowany atak hakerów odnotował Bank PKO BP. 7 lutego 2009 r. miała miejsce kilkunastogodzinna przerwa w działaniu systemu elektronicznego kont Inteligo banku PKO BP. Użytkownicy nie mogli wówczas wypłacić pieniędzy ani zalogować się na konta. Sytuacja ta powtórzyła się po kilku dniach raz jeszcze.
Znacznie więcej prób ataków odnotowano w pierwszym kwartale 2010 r. Poważne problemy ze swoimi sieciami teleinformatycznymi miało wówczas wiele banków komercyjnych. Jednak nie informowano o przyczynach tych awarii opinii publicznej z uwagi na możliwość odstraszania ich klientów. Do prawdziwego skomasowania ataków doszło w pierwszej połowie kwietnia 2010 r. Eksperci bankowi bagatelizowali to zjawisko, starając się tłumaczyć sytuację technicznymi awariami tych sieci jakie mogą przecież się zawsze zdążyć. Tymczasem problemy jakie zanotowano wydawały się znacznie bardziej poważne niż mogło to wynikać z enigmatycznych doniesień prasowych.
Analiza dotychczasowych rosyjskich cyberataków na systemy teleinformatyczne Estonii, Litwy Gruzji może wskazywać, ze następują one zawsze w sytuacjach, gdy w krajach będących przedmiotem takich ataków były podejmowane polityczne decyzje odbierane na Kremlu jako sprzeczne z rosyjską racja stanu i rosyjskimi interesami. To właśnie wówczas atakowane były ważne segmenty teleinformatycznej infrastruktury tych państw. W ich efekcie następowała dezorganizacja funkcjonowania organów państwowych na co najmniej kilka dni. Niewątpliwie wywoływało to atmosferę politycznej presji i mogło być sygnałem dla rządów tych państw do wycofania się z wcześniejszych posunięć. Czas i miejsce takich ataków zawsze bowiem były zsynchronizowane z konkretnymi wydarzeniami i konkretnymi decyzjami, jakie w związku z nimi zapadały.
-
@edek972 22:30-23/1
"To nie były kontestujące zasady nastolatki, ale w większości poważni ludzie" - powiem więcej, to byli sami poważni ludzie!
Tylko jak zobaczyli (bo nie trudno było zobaczyc w tamtym tłoku) nerwowo biegajacego dyr. Kazanę lub wstajacych z foteli generałów, którzy mogli się ze sobą konsultować i połączyli to z widokiem za oknem, godziną na zegarku to nie wierzę, że przynajmniej kilka osób nie zalogowało sie chociażby z lekkiej obawy, niepokoju o dalszy przebieg lotu.
"stosują się do zaleceń personelu pokładowego o wyłączeniu komórek"
może brak tego komunikatu w kabinie pasażerów o spodziewanej porze uaktywnił u niektórych przeczucia (może z doświadczenia??? jakieś przykre zdarzenia podczas poprzednich podróży samolotem ?) i odruch nawiązania kontaktu z najbliższymi?
dlatego nie wierzę w karne i zdyscyplinowane zachowanie wszystkich pasażerów TUtki przed lądowaniem, zwłaszcza gdy, wg mnie, musiały się pojawic w kabinie pasażerskiej informacje o obsuwie w planie lotu
-
@Miałam być w tym samolocie
cd.o pani Lenie
kolejna co mogla ale ostapila z dobroci serca:
'Mogłam lecieć do Katynia razem z prezydentem. Teraz trudno mi dojść do siebie. Na liście ofiar jest tylko kilka osób, których nie znam. Wielu to moi przyjaciele.Od rana odbieram sms-y i telefony z pytaniem, czy żyję. Kilka tygodni temu wycofałam się jednak z lotu do Katynia, bo ilość chętnych była bardzo duża.
Razem ze mną zrezygnował też Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego i jego zastępca.(czyz nie w Muzeum PW pracowala kiedys ta pani...?)
Nie jest żadną tajemnicą, że prezydent jest mi wyjątkowo bliską osobą i to nie tylko dlatego, że byłam podsekretarzem stanu oraz doradcą w kancelarii Lecha Kaczyńskiego. Miałam z prezydentem bardzo przyjazne stosunki.
Wiele osób, szczególnie na początku mojej pracy w kancelarii, brało mnie za córkę Lecha Kaczyńskiego. '
-
@reverum
A propos szybkiego koncentrowania uwagi na konkretach.
Świetnie to dzisiaj zrobił, podczas konferencji Zespołu Parlamentarnego transmitowanej na żywo przez TVN24, prof Marek Czachor. Wystarczyła mu zaledwie minuta.
Natychmiast zwrócił się publicznie do prok. Szeląga o udostępnienie wyników badań oderwanej końcówki skrzydła. Zwłaszcza, że - jak twierdził niedawno publicznie Szeląg - owa końcówka skrzydła była przecież przez polskich śledczych uważnie badana. Dodatkowo poprosił też grzecznie o opublikowanie fragmentu dokumentacji polskiej Prokuratury. Wyłącznie malutkiego kawałeczka. Tego związanego z badaniami pnia przełamanej brzozy i końcówki skrzydła. Nie jest to chyba żadna tajemnica państwowa? - skromnie zapytał.
To wszystko w związku z jego pracą naukową. Właśnie prowadzi eksperymenty na Politechnice w Gdańsku. Interesuje jego studentów, jak też mogła się oderwać, następnie pofrunąć, na koniec wylądować w krzakach, w miejscu wskazanym w raporcie MAK widocznym na zdjęciach, końcówka skrzydła?
Ot, takie nieszkodliwe naukowe zainteresowania fizyków. Tyle się o tym mówi, on chciałby to teraz zbadać.
Podobnie czas wykorzystali świetnie prof Binienda oraz Poseł Antoni Macierewicz. Prof Binienda obliczył (razem z prof Braunem), że końcówka skrzydła (600 kg) musiałaby się oderwać 70 metrów przed brzozą, nie na brzozie. Na dodatek na wysokości 26 metrów. Tylko w ten sposób mogłaby wylądować w tych krzakach, w których rzekomo wylądowała. Ot, taki wynik mu wyszedł. Ale chętnie lot tej końcówki skrzydła dalej będą badać. Podobnie, jak i sam fragment oderwanego (rzekomo) skrzydła.
Poseł Macierewicz z kolei poprosił grzecznie Prokuraturę o opublikowanie zapisu polskiej skrzynki ATM. O który to zapis nikt nie może się doprosić od 20 miesięcy.
A teraz pointa.
Otóż każdy szczegół tej rzekomej "katastrofy" doprowadzi nas po uważnych badaniach, jestem o tym przekonany, do potwierdzenia tezy podstawowej - nie było żadnej katastrofy lotniczej na lotnisku Siewiernyj. To co badamy, to tylko elementy jakiejś makabrycznej mistyfikacji.
A skoro każdy (!) - choćby ułamany pień brzozy, albo końcówka skrzydła - to wszystko jedno, jaką ścieżką zmierzamy do konkluzji końcowej. Ważne, żeby była skuteczna.
pozdrawiam
-
@irais 15.55
"świadek miejski" (i patronka!) pewno pochodzą z tej Szkoły Administracji Publicznej? Bo jak nie - to IV RP będą budować następni "znajomi-znajomych-o-których-nic-nie-wiadomo-tym-którzy-im-dali-się-opluć"
-
@irais
Zapamietaj ta twarz
http://img1.1tv.ru/imgsize460x345/PR20100411165559.JPG
pierwszy po prawej
"Tylko mały chłopczyk w pelerynce stał i wybijał na werbelku."
10.04.2010 Katyn
11.04.2010 Smolensk
12.04.2010 Moskwa
-
@irais
A wlasciwe to wszystkich z powyzszego zdjecia w harcerskich mundurkach.
-
@Stary Wiarus
Panie Stary Wiarus powinieneś siedzieć za banowanie niewinnych.
-
@unukalhai 23.01.- 22:32
"Dla destrukcji urzadzeń elektroniczych samolotu wystarczyła by bomba o takich parametrach, że zmieścłaby się w małej walizce."
nie sądzę, by ruskie zastosowali tak toporny środek - to takiej akcji nie ma co zbierać z elektroniki (vide: komórki i ciągnące sie ekspertyzy ABW ), a tym bardziej odczytywać.
tu działali bardziej subtelniej i wyrafinowanie - remont samolotu pozwolił zamontować każde cudo mogące się dać sterować z zewnątrz.
Przerabiali już to z sukcesem np. na BURANIE
I świadczy o tym kompletny spokój pilotów przed rzekomymi pierwszymi uderzeniami w drzewa
-
http://pawelch.salon24.pl/384557,kiedy-usa-wyjawia-prawde-o-smolensku
cyt.
...Jak oszczędnie nas informowano przed świętami, na ulice Moskwy już wychodzą kilkudziesięciotysięczne manifestacje, a Putin musi ściągać wojsko i czołgi do walki z własnym narodem. Wybory prezydenckie zapowiedziano w Rosji na 4 marca 2012 roku. Komentatorzy są zgodni, że to może być moment zapalny i obecne protesty wybuchną przed wyborami ze zdwojoną siłą. Gdyby dodatkowo udało się skompromitować Putina na arenie międzynarodowej, to neutralizacja, a może i kompletna destabilizacja Rosji stałaby się realnym scenariuszem. A cóż byłoby lepszym sposobem na skompromitowanie Putina niż pokazanie światu prawdy o katastrofie nad Smoleńskiem?
-
@154 17:08
Zgadzam się z Pawłem Ch. co do diagnozy. Jednak nie końca, jeżeli chodzi o wnioski. Przypuszczam, że prawda o 10.04. będzie odkrywana przed Polakami stopniowo.
Taki proces już się zaczął. Ale dopiero odkrycie pełnej prawdy stanie się dla Polaków wstrząsem.
Stąd pierwszą sugerowaną wersją będzie ta łagodniejsza - rozpadu samolotu nad Siewiernym. Wersja inscenizacji zostanie (jeszcze długo) przemilczana. FYM pisze dziś swoją książkę wyłącznie dla czytelników inteligentnych, czyli dla nielicznych. O jej walorach zdecydowana większość dowie się dopiero po pewnym czasie.
-
http://kielich.salon24.pl/384601,najwazniejszy-przekaz-z-komisji-parlamentarnej
( byc moze to tylko zbieg okolicznosci ale nie tak dawno dyskutowalismy o tym, tu u FYMa )
cyt...
3. Wg zdjęć przekazanych przez Mak Millera, skrzydło nie jest uszkodzone od stronu natarcia!!! Tak zwany slot jest dłuższy niż obcięte skrzydło. Skrzydło jest nacinane od drugiej strony, od strony "lotek". To tak jakby Tupolew na wstecznym leciał w kierunku brzozy:)
ha,ha,ha - skrzydlo CAT odcina przeciez zawsze od tylu, bo jak natnie troche, to samo odpadnie w miejscu zlacza
-
http://www.przeklej.pl/plik/bhp-przy-odcinaniu-skrzydel-jpg-003cfh7la40i
zrodlo jest rosyjskie ?
-
@nikus
ja niczego nie przesądzam.
Zastosowanie broni elektromagnetycznej ( zwłaszcza w wersji detonacji ładunku E), spowodowałoby natychmiastowe przepięcie we wszelkich instalacjach, a w efekcie trwałe wyłączenie urządzeń elektronicznych.
-
@eXtrema2
1. "Pamiętajcie o nas" Smoleńska 2010
2. "Wczoraj-dziś-jutro. Katyń-Smoleńsk-Świat?"
-
@marektomasz
Matrix smolenski
-
@154 1*:33
Znaczy nas czytają!
-
@154
wklejam:

-
@irais
Grodzki miał być przesłuchany chyba przez Zespół, ale jakoś do tego nie doszło, o ile wiem.
-
@George.M 16:08
jak były tak sponiewierane, to właściwie pokrywy trzymały się "na włosku".
-
@Augustynka
dzięki za wklejkę.
-
@marektomasz 16:20
to bardzo dobra taktyka: dociskanie prokuratury.
Pozdr
-
@marektomasz 18:12
moja książka nie będzie "dla nielicznych" :)
-
@All
Sorry, może nie na temat, ale warto, aby Polacy zdali sobie sprawę, jak słabe jest państwo polskie.
Cytuję wywiad z gen. Polko w ostatnim numerze "Uważam Rze", "Wojsko tkwi w Matriksie"
Gen. Polko:"(...)Poza tym jesteśmy w NATO. Tu jednak ważna uwaga - nie jest prawdą, że artykuł 5 traktatów waszyngtońskich wszystko załatwia, gwarantuje nam bezpieczeństwo. On mówi tylko o tym, że państwu zaatakowanemu udziela się pomocy według własnych możliwości. A więc może to być zarówno dywizja wojska, jak list z gorącymi wyrazami poparcia. Wysocy dowódcy NATO, z którymi rozmawiałem o tym, jakby zareagowali, gdyby ktoś napadł na Polskę, mówią o tym wprost.
Bracia Karnowscy: Nie ma automatyzmu?
Gen. Polko: Nie. A od wieków obowiązuje jeszcze jedna zasada: słabemu nikt nie pomoże. Dziś sojusze są trwałe, jutro - papierowe.
(...)
Bracia Karnowscy: Czyli mamy z jednej strony złudne poczucie gwarancji natowskich, a z drugiej słabą własną armię. Jest tajemnicą poliszynela, że po ataku Rosji na Gruzję w roku 2008 powstały w MON raporty analizujące, co by teoretycznie było, gdyby to Polska była przedmiotem takiej agresji. I wniosek był taki, że w kilkadziesiąt godzin byliby pod Mińskiem Mazowieckim.
Warto przeczytać całość wywiadu.
s. 24 - 27
Numer poświęcony jest katastrofie smoleńskiej! "Kłamstwo smoleńskie pęka"!
-
@154 > Paweł.Ch. & MarekTomasz
(rozpoczął się)"społeczny proces, którego początki również sięgają kilku lat wstecz. Mowa o pogłębiającej się degradacji reżimu(...). Pozbawiona jakiejkolwiek kontroli ze strony wybieranych przedstawicieli narodu, sądów czy wreszcie mediów, władza popadła w iluzję, że wszystko jest dozwolone, i zaczęła popełniać błąd za błędem - nie zdając sobie nawet sprawy, że niszczy samą siebie.
O jakim kraju mowa?
Borys Akunin
"New York Times" / "International Herald Tribune"
Inteligencja nie jest powszechna. Powszechna jest niezgoda na traktowanie z pogardą.
-
@MMariola
Z dziennikarzami -
PLF031, typ Y40, znaki 045, start z EPWA do UMII, w czasie 03:29 do 03:59, wylot przez RUDKA
- na powrót z dziennikarzami -
PLF031, typ Y40, znaki 045, start z UMII do EPWA, w czasie 14:51 do 15:21, wlot przez RUDKA
Z prezydentem -
PLF101, typ T154, znaki 101, start z EPWA do UMII, w czasie 05:27 do 05:46, wylot przez RUDKA
Nie wiem kto poleciał tym samolotem, mnie przy tym nie było, a jeśli ktoś coś napisał to nie byłem ja -
PLF102, typ Y40, znaki 045, start z EPWA do UMII, w czasie 13:59 do 14:35, wylot przez RUDKA
Tym chyba leciał J.Kaczyński
IGA702, typ SF34, znaki SPMRB, start z EPWA do UMII, w czasie 14:03 do 14:32, wylot przez ABERO
tu jest wylot - 1
LOT677, typ B735, znaki SPLKE, start z EPWA do UUEE, w czasie 14:10 do 14:31, wylot przez RUDKA
LOT768, typ B735, znaki SPLKE, start z UUEE do EPWA, w czasie 18:30 do 18:49, wlot przez ABERO
tu jest wylot - 2
LOT7601, typ E170, znaki SPLIH, start z EPWA do UMII, w czasie 15:31 do 15:52, wylot przez RUDKA
LOT7602, typ E170, znaki SPLIH, start z UMII do EPWA, w czasie 22:40 do 23:03, wlot przez RUDKA
To są faktycznie wykonane loty.
Dlaczego tak jest to nie do mnie pytanie. Już kiedyś wyjaśniałem sprawę Yak40 o znakach 045 i 048 i to chyba nawet u FYM-a.
-
@seaclusion
Odsyłam do strony ULC lub Centrum ratownictwa morskiego w Gdyni/Gdańsku.
Systemy kontroli ruchu lotniczego funkcjonujące w cywilu nie posiadają odbiorników boii syagnalizacyjnych. Nie wiem jak jest w wojsku, ale nie przypuszczam. Bo to oni nas pytają czy my coś odbieramu lub wiemy. My wiemy bo dostajemy wieśći najczęściej z Francji, że coś u nas tyka.
-
@Free Your Mind
Czy coś określonego sugerujesz w związku z uwagą do str. 193 raportu.
-
@FYM vs MMariola / 24.01.2012 06:55 /
Witam!
"to były połączone jakieś dwie kombinacje alpejskie - Ruscy chcieli opóźnić przybycie polskich przedstawicieli, by przypadało ono na godziny wieczorne, kiedy o wiele mniej niż za dnia było widać, a Polacy kombinowali coś po swojemu."
Zgadza się, FYM-ie, coś podobnie jak z "turystyką alpejską" u Suworowa w "Akwarium"... Ich postępowanie zrozumiemy gdy lepiej odsłonią się nam obrazy, gdy opary mgły nieco bardziej opadną a obszar naszej wiedzy się zwiększy i uporządkuje... Nici złego staną się widoczne...
Pozdrawiam serdecznie,
-
@FYM vs Stary Wiarus / 24.01.2012 08:55 / & Kandahar / 24.01.2012 09:43 /
Witam!
""- Uważam, że ten pan nie powinien siedzieć - mówi nam Solorz-Żak."..."
Ot, i nie potrzeba nam Monteskiusza... Po co dzielić na troje..? Jeden 'ałtorytet' i kasa robią za wsiech...
..."A kaucja na pewno wroci do niego."
Naturalnie, zwróci cię... To najlepsza z inwestycji w 3rp... Inwestycja w człowieka...
Pozdrawiam serdecznie,
-
@FYM / 24.01.2012 14:41 / & 154 vs Piko / 24.01.2012 13:43 /
Witam!
Moje propozycje na tytuł...
Smoleńskie projekcje, Smoleńskie bajania, Smoleńska ściema... Jednak stawiam na Zdradzeni o świcie...
Pozdrawiam serdecznie,
-
@zezorro
"Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
w twoim przypadku wystarczyło:
miał centralkę GSM, czyli swoją stację bazową
hahaha
to się nazywa picocell, lamerze - i nie ma nic wspólnego z żadną centralką ;)
Tupolew nie miał pico.
-
@nikus
nie wierzę w karne i zdyscyplinowane zachowanie wszystkich pasażerów TUtki przed lądowaniem
właśnie, pozostaje nam na razie wiara...
Seremet dawno temu powiedział, że większość miała aktywny telefon, a większość - to mogło być 50. a może i 90.
Czyli nie mówimy o kilku niezdyscyplinowanych osobach...
-
@libra
ale przecież UMII to wschodnie witebskie lotnisko, zaś UUEE to moskiewskie Szeremietiewo.
-
@libra 22:13
tylko to, że od ASKIL zaczęły się dziać dziwne rzeczy.
-
@mailbox 23:54
wytrzymaj, będziesz mile zaskoczony :)
pozdr
-
@Free Your Mind
I to jest właśnie (być może) to. Od punktu ASKIL zaczyna się pośrednie podejście do lądowania tak w Smoleńsku południowym do którego prowadził punkt RALOT jako ostatni element planu lotu. Oraz od punktu ASKIL zaczęto wg raport MAK wektorować tupolewa do podejścia do lądowania w Smoleńsku północnym. Polskie systemy radarowe już dawno nie widzą pozycji tupolewa więc jest możliwość zrobienia wszystkiego.
-
@Free Your Mind
UMII to wschodnie witebskie lotnisko, zaś UUEE to moskiewskie Szeremietiewo - nie umiem tego wyjaśnić.
-
@libra
Jezeli w trakcie lotu nastepuja jakiekolwiek zmiany w stosunku do planu lotu zlozonego przed wylotem to dowodca musi to zglosic?
Tak?
Jesli tak to komu?
I mam jeszcze jedno pytanie.
Czy sp.Protasiuk mogl w trakcie lotu naszej tutki lotnisko docelowe na UMII zmienic?
-
@libra
dzięki za odpowiedź. Czy w takim razie możliwe jest wg Ciebie, że jak dziennikarski dokonał najpierw przyziemienia w Witebsku, a następnie (po wysadzeniu dziennikarzy) poleciał do Smoleńska?
Zauważ, że Świąder pisze (pod koniec tego fragmentu): "Start, lot i lądowanie przebiegły bez żadnych przeszkód, choć faktem jest, że z gęstej mgły wyszliśmy tuż nad pasem startowym. W każdym razie wylądowaliśmy bez przeszkód co nie udało się rosyjskiemu samolotowi transportowemu, którego obserwowaliśmy podczas wysiadania z Jaka. Pilot przeleciał po prostu nad pasem z wypuszczonym podwoziem i nie dotykając powierzchni poderwał maszynę.
Wtedy nie mieliśmy żadnego pojęcia, że warunki atmosferyczne są tak trudne, że mogą znacznie utrudnić bezpieczne lądowanie. Wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy w drogę do Katynia. Ta podróż zajęła nam prawie godzinę. Pierwszy raz byłem w Katyniu."
tu
Godzinę czasu mogli jechać do Katynia właśnie z Witebska, a na pewno nie ze smoleńskiego Siewiernego.
-
@Free Your Mind
PLF101 tez ma UMII
PLF101, typ T154, znaki 101, start z EPWA do UMII, w czasie 05:27 do 05:46, wylot przez RUDKA
-
@Free Your Mind
... nie umiem Ci pomóc w tym temacie.
-
@MMariola
PRZEPRASZAM za to co napisałem wcześniej. To zbyt duże uproszczenie i aby nie było wątpliwości to po koleii.
Analizuje ilość paliwa i sprawdza najbliższe lotniska po to aby sprawdzić czy po dolocie do tego lotniska zostanie mu w zbiornikach paliwa na minimum 30 minut (lub więcej). Prosi kontrole o sprawdzenie i podanie warunków pogodowych na tych lotniskach.
Jeśli po kalkulacji stwierdzi, że lecąc do lotniska A zostanie mu zapas na minimum 30 minut lotu to powiadamia kontrolę ruchu lotniczego, że zdecydował się na lot na lotnisko A.
Oczywiście pozostała załoga sprawdza w dokumentacji (jeśli taką ma) stan lotniska i jego wyposażenie. Jeśli jest wszystko w porządku podejmują decyzję, decyduje głoś dowódcy.
Powiadamia pasażerów, że lecą na lotnisko A bo tam jest pogoda.
Jeśli mają łączność satelitarną, a jak nie to po lądowaniu powiadamiają szefa lotniska wylotu gdzie są.
-
@MMariola 22:21
owszem, ale ja się przy okazji zastanawiałem, czy dziennikarzy (może części z nich) nie wysadzono w Witebsku i nie dowieziono stamtąd do Katynia.
-
@libra
Dziekuje
Ps. wiesz moze kiedy JAK40 powrocil z Gdanska do Warszawy?
Loty w dniu 9 kwietnia. -
PLF102 - YK40 - 044 – EPWA-EPGD - 15:23 - 16:08 - 2010.04.09
-
@ALL
FYM, pisałam o tych telefonach od pierwszych dni...
http://jan.cwiecek.salon24.pl/173591,gdzie-prezydenckie-telefony-szyfrujace#comment_2490114
http://juliamariajaskolska.salon24.pl/179620,fanklub-putina#comment_2553368
Potem cierpliwie (i naiwnie) czekałam na ustalenia śledztwa.
Może właśnie chodzi o to aby upłynęły dwa lata zanim w mediach pojawią się informacje o możliwości i konieczności zbadania tych danych ?
art. 180a Prawa Telekomunikacyjnego wymaga od operatorów niszczenia danych transmisyjnych po upływie 24 miesiecy licząc od dnia połączenia lub nieudanej próby połączenia z wyjątkiem tych, które zostały zabezpieczone odrębnymi przepisami.
O uzyskaniu danych o logowaniu na HLR możemy chyba w chwili obecnej zapomnieć.
-
@edek972
Informacje stąd http://www.autokrata.pl/artykul/tu-154-zdjcia-i-filmy-jakich-nie-zobaczysz-nigdzie-8378 wskazują, że Tupolew raczej miał picocell. Jeśli masz inne, bardziej wiarygodne dane podaj proszę źródło.
-
@zezorro
Szukali amerykańskiego samolotu, bo urządzenie zostało zarejestrowane i wyrejestrowane w USA... W Tupolewie właśnie były zainstalowane urządzenia ratunkowe produkcji amerykańskiej. Ciekawe czy ktoś z nas potrafiłby gdzieś odnaleźć datę wyrejestrowania tej radioboi... Jeżeli okazałoby się, że 10.04.2010, to...
-
@marektomasz
FYM pisze dziś swoją książkę wyłącznie dla czytelników inteligentnych, czyli dla nielicznych.
Czyli według Ciebie FYM jest jak MediaMarkt, czy jak Lupus in vestimentis ovium???
-
@MMariola z 26.01.2012 11:04
Powrócił z Gdańska do Warszawy o godz. 17:30 UTC.
-
@aqqa 14:53
to by wiele wyjaśniało, faktycznie.
Piszę w lubczasopismach
-
25.05.2012 10:53
-
19.05.2012 01:37
-
18.05.2012 12:07
-
16.05.2012 01:08
Ostatnie notki
-
Problem pamięci
Wnet znowu się zajmę posiedzeniem z udziałem „polskiego montażysty” - najciekawszym z wszystkich...
25.05.2012 09:51 118 -
Telefony (3)
Historia telefonów ofiar miała, jak wiemy, kilka takich węzłowych punktów. Po pierwsze, na pewno...
18.05.2012 10:21 271 -
Wywiad z prof. J. Trznadlem
1. FYM: Szanowny Panie Profesorze, zechce Pan przyjąć moje szczere podziękowania za znalezienie...
15.05.2012 19:58 297
Moje ostatnie komentarze
-
na tym prostym przykładzie widzimy, jak nienormalne jest oficjalne śledztwo. Jedna rzecz...
25.05.2012 16:10
-
z ludźmi cienia się walczy tak samo jak z komunizmem, bo to częstokroć ci sami ludzie.
25.05.2012 16:05
-
daj Boże, choć moim zdaniem czekanie bywa czasem stratą czasu. Czasami też pewne okazje...
25.05.2012 15:41
-
zastanawiam się nad jeszcze jednym - czy ktokolwiek z uczestników delegacji prezydenckiej...
25.05.2012 15:37
-
nie robiłem tego, lecz ktoś może spróbować, jak najbardziej. Natomiast wystarczy w...
25.05.2012 15:27
Najpopularniejsze notki
-
2. przesłuchanie Sasina (cz. 2)
komentarze: 541
-
Tajemnice Okęcia 2
komentarze: 539
-
Zagadka prezydenckiego fotografa
komentarze: 516
-
Wywiad z prof. M. Dakowskim
komentarze: 488
-
Prezydencka komórka
komentarze: 457
Aktywne dyskusje
-
Problem pamięci
komentarze: 118ostatnio: MESZEK
-
Telefony (3)
komentarze: 271ostatnio: FREE YOUR MIND
-
Wywiad z prof. J. Trznadlem
komentarze: 297ostatnio: FREE YOUR MIND
-
Posiedzenie z udziałem moonwalkera (1)
komentarze: 308ostatnio: INTHECLOUDS
-
Prezydencka komórka
komentarze: 457ostatnio: SAO PAULO
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- 1maud 1126 23262
- A elita !
- A-Tem 5 2919
- aandy 370 5467
- AlanPolish - Prawda jest najważniejsza... 28 106
- Albatros ... z lotu ptaka 88 1211
- amelka222 147 5825
- ander 189 5867
- Andrzej Dąbrówka 103 1870
- Andrzej Leja 243 5398
- Andy 51 499 3382
- aqqa 12 240
- Arnie 47 1001
- arturb 67 2327
- Bialkowski 18 2710
- biskup 0 418
- blueslover 254 1440
- Brudna Bomba 10 421
- Budyń78 613 2276
- C.v.I. 0 939
- cameel 130 2857
- chinaski 766 12199
- chips 8 262
- Chłodny Żółw 1302 8720
- dakowy 71 212
- Danae 2 1322
- danz 247 1886
- Easy Rider 8 308
- Eine 558 16943
- El Ohido Siluro 42 1378
- Gary Indiana 2 293
- giz 3miasto 387 22017
- Godziemba 332 9012
- grapik 1 34
- Grim Sfirkow 453 6680
- Grudeq 619 5191
- Grzegorz Rossa. 50 5908
- Głos oddolny
- Głos wolny 82 464
- intheclouds 53 2801
- Jan Kalemba 313 3948
- Janosik 241 2324
- Jarosław Kaczyński 23 0
- Jaszczur. 31 1265
- Joanna Mieszko-Wiórkiewicz 288 3314
- Julia M.Jaskólska 39 199
- kandahar 24 850
- Kindow 19 1078
- Kisiel 809 9760
- kokos26 1618 4215
- Kontrrewolucja Teraz
- Koteusz 1494 31287
- LogicOnly 3 548
- lonewolf4 1 438
- lordJim 0 2110
- Ludwiq 1 675
- Magda Figurska 569 6554
- mailbox 2 766
- malibu 57 3962
- marektomasz 24 3002
- maxoo 13 1734
- MGlinski 5 1656
- MMariola 210 3899
- mohairhead 173 3129
- mona 304 4544
- nietoperz 10 175
- Ob.Serwator. 38 730
- Piotr Jakucki 49 150
- Pluszaczek 240 412
- poldek 409 6497
- POLIS MPC 19 30
- Ponury Wtorek 75 338
- PPablo 136 1242
- propatrian 0 192
- Przemek Piętak 233 1220
- Publikacje Gazety Polskiej 572 56
- RadioBotswana 24 1090
- rekontra 636 7765
- roko 189 2920
- Rolex 699 17811
- seawolf 845 10102
- Siostra111 17 88
- Sir Winston 43 2691
- Smok Gorynycz 233 1332
- Smok Poznański 0 393
- Stary Wiarus 470 3154
- swallow 6 561
- Synteza 142 985
- t-rex 217 3701
- Teresa Bochwic 290 3848
- thaer 68 1095
- Tomasz Szymborski 151 385
- Tommy Lee 37 1415
- venaida 3 47
- W kapeluszu Panama 190 4318
- weronka 594 7763
- z lornetką wśród...blogerów 177 5452
- zestawienia 39 80
- Zuzanna Kurtyka 9 4
- zwyczajna kobieta 49 1490
- Łukasz Warzecha 652 4913





Działania złomiarzy spod Lęborka ujawniły, jak działa system powiadamiania o katastrofie lotniczej. A taże, jak wygląda rutynowa reakcja na taką katastrofę.
Powstało zamieszanie na skalę światową, z udziałem satelitów włącznie. Nie wywołał jednak żadnej reakcji Air Force One z Polski 10.04.2010 roku - z dwoma Prezydentami, wszystkimi Dowódcami Wojsk ... z najważniejszymi osobami w państwie na pokładzie.
10.04.2010 wszystkie urządzenia alarmowe milczały, systemy ratunkowe przestały działać, aparaty fotograficzne i kamery wysiadły, bądź zostały zabrane, wszystkie monitoringi powysiadały, radary również, także komórki ... itd.
pozdr.