Komentarz został zapisany. Będzie widoczny w ciągu kilku minut.
Wystąpił błąd, komentarz nie został zapisany. Spróbuj ponownie później.
Fajny tekst.
2009-10-30 11:42'Oczywiście, żeby było jasne, trafiają się – rzadko bo rzadko - ale trafiają, osoby naprawdę uczciwe, przyjazne, porządne, choć niekoniecznie wierzące (sam takie w życiu swym spotkałem), te osoby jednak rozpoznaje się po tym, że religijność, a szczególnie katolicyzm i Kościół wcale im nie przeszkadzają.'
FYMie to jest oddzielny problem. Rzeczywiście kryzys niemieckiego protestantyzmu i jego pakt z komunistami ma swoje korzenie gdzieś tam na początku.
Słabość pana KK do owego protestantyzmu też ma źródła w niezrozumieniu. Tyle że ja to obserwowałam z bliska b. dokładnie genezę też podejrzewam ale po co pisać o tym co cały świat widzi. Taki miłośnik protestantyzmu wymierza sobie policzek banując sprzymierzeńców - windując na piedestały zainteresowania i uwagi wrogów. Dobrze, że w Polsce nie jest to dominujące wyznanie a już tym bardziej narodowa cerkiew jak w Niemczech opłacana przez pośrednictwo państwa.
Pozdrawiam serdecznie.
no to fajnie :)
2009-10-30 11:48ale o jakiego pana KK chodzi? :)
2009-10-30 11:51przed zlowrogimi "strukturami" poprzez pokazywanie rzeczy ktore po prostu nie maja miejsca.
Szostkiwicz 100% klamliwie stara sie zrobic wrazenie ze mamy do czynienia z jakims MONOPOLEM w mediach, podczas gdy slepy widzi ze nic takiego nie wystepuje.
Ale metoda jest czasami stosowana i dosc skuteczna - wmowienie "na chama" czegos co nie istnieje
ostatnio Michnik jego nazwisko odmienil przez przypadki kiladziesiąt razy
a w temacie głównym
po prostu głupiec
pozdrawiam
właśnie - Baczko! :) Ach, ileż było tych rarytasów intelektualnych.
Pozdr
"Polityka" po prostu trzyma się twardo swojej linii ideologicznej od dziesięcioleci :)
2009-10-30 11:56tak, przy czym ten relatywizm jest swoiście pojmowany. Nie ma relatywizmu w walce z "globalnym ociepleniem" czy "mową nienawiści" :)
2009-10-30 11:57No to ja tu mam taką śliczną, piwniczną perełkę wydobytą z czystego źródła przyzwoitej świeckiej, laickiej tradycji:
"Tomizm, jego filozofia i doktryna społeczno-polityczna nie są dziś niczym innym jak narzędziem walki z ruchem robotniczym i krajami socjalizmu. Agitacja watykańska chybia celu. Nie trudno poza mgłą słodkawych frazesów dostrzec obłudne oblicze chwalców imperialistycznej polityki, apologetów ucisku, ciemnoty i uciemiężenia człowieka." (Leszek Kołakowski, Neotomizm w walce z postępem nauk i z prawami człowieka, [w:] tenże, Szkice o filozofii katolickiej, Warszawa 1955, s. 34)
Świetny tekst, a obrazek bomba.
przepiękny cytat :)
Pozdr
przy pomocy ministra kultury, który odpowiednio skoordynuje sprawę. Abo to pierwszy syn wiceministra kultury Leszka Millera w sądzie bronił :))))))).
Kiedyś np nie wiedziałam o co chodzi z tym HP i ze stacjami benzynowymi. Nie mogłam doszukać się związku :). Potem jeszcze piłka nożna i informatyka. A teraz mamy skanery i telefonię w jednym. Innymi słowy komuniści przyłączają się postępowo do globalizacji :). Tylko numerki zostały i trzódka nie chce się rozmnażać.
Baczko, Beylin, Kolakowski oraz Nina Assorodobraj - aż sięgnąłem do Rozważań wokół Hegla Kronskiego, najwiertniejsi jego uczniowie, tego od kolb sowieckich, niezłe towarzycho spod latarni na Czerskiej
:)
gdybyś to jeszcze z cytatami publikował w jakimś ciekawym miejscu, np. w POLIS MPC, to w ogóle byłoby super :P
2009-10-30 12:07ja bym chciał, by zdigitalizowali "dzieła naukowe" z okresu "Polski Ludowej", zwłaszcza z lat 40./50. :)
2009-10-30 12:08Już tak dawno uciekłem od "Polityki" a tu znowu :-), i to w jednym z moich ulubionych miejsc. Wielkie dzięki za ten wpis, czyta się świetnie, jak zawsze.
"Zamiar urządzenia przez środowiska ateistyczne pochodu pod hasłem „Moralność bez wiary” w papieskim Krakowie uznano za prowokację"- oczywiście, to była tylko hucpa ludzi e t y c z n y c h, którzy skoncentrowali się na spacerze po Franciszkańskiej w okolicach wiadomego okna. Swój protest dla radia jedna z organizatorek skomentowała jako sprzeciw wobec dyskryminacji. Wiozący mnie wtedy taksówkarz przerwał błogie dla mnie milczenie i rzucił w przestrzeń pytaniem " o co im q....a chodzi?" Skwitowałem pytanie milczeniem, bo musiałbym powiedzieć, że w tej taksówce poczułem się nagle jak w normalnym kraju. A jak to wyargumentować przy tak wysokiej taryfie za 15 km?
Pozdrawiam z szacunkiem
róbta co chceta, ale tak, by urzędnik był zadowolony :)
2009-10-30 12:09środowiska ateistyczne nie miały problemów z manifestowaniem swoich poglądów na pochodach pierwszomajowych - tęskno im za tamtymi czasami :)
2009-10-30 12:12Nie specjalnie interesuje mnie jakie poglądy na tematy religijne ma red. Szostkiewicz , ponieważ jeśli go czytam to kieruje mną własny rozum. Ten to właśnie mój mały chłopski rozumek podpowiada mi jedną rzecz , której z pewnością nie chce zauważać autor powyższego tekstu. Hipokryzja kościoła odnośnie celibatu , kompletny brak przejrzystości finansowej , stosunek do lustracji i skandali pedofilskich we własnych szeregach nie daje tej "formacji" żadnego mandatu do prawienia etyczno- moralnych kazań.
2009-10-30 12:12oczywiście, że tak. Z tego też powodu komuniści zabijali duchownych, więzili ich lub zwalczali religijność. Po prostu chcieli zwalczyć hipokryzję.
2009-10-30 12:17to tak z historii najnowszej :).
Niestety w odróżnieniu od cywilizowanego świata GW chyba się ich wstydzi bo są szalenie trudno dostępne :). To tak w ramach postępu i edukacji.
Z przyczyn znanych nam będzie jak z receptami :). Wybiórczo.
Dla ludzi w swoim, głębokim przekonaniu uczciwych.
Ale nowocześnie.
"W społeczeństwie, w którym nikt nie przeszkadza demokratycznej opozycji, ale dominuje system wartości całkowicie od propagowanych przez nią odmiennych"
Amen (wtedy już będzie można).
owi kapłani to ludzie przyzwoici. Nowi przyzwoici właśnie.
2009-10-30 12:17a mnie się wydawało że dyżurną etyczką jest zawsze Środowa, a etykiem Hołówka, nawet (a może zwłaszcza?)gdy trzeba mówić o Kościele... no, ale nie czytuje Polityki, stąd ten brak rozeznania :)
2009-10-30 12:17Red. Szostkiewiczowi prawdopodobnie chodzi o to, że moralność (wewnętrzny kompas jednostek) rózni sie od etyki (relacji miedzy jednostkami o róznych "kompasach moralnych").
W przeciwieństwie do redaktora nie sądzę aby KK monopolizował cokolwiek, jest raczej najbardziej słyszalnym w Polsce głosem w sprawie relacji społecznych z braku konkurencji.
Jeśli konkurencja kiedykolwiek stanie się słyszalna to jej głos dojdzie prawdopodobnie z uniwersytetów. Na razie istnieje w sposób niewypowiedziany.
Natomiast powiedzenie, że mozna byc przyzwoitym i nie wierzyć w Boga jest istotnie banałem podobnie jak powiedzenie, że mozna wierzyć w Boga i byc nieprzyzwoitym.
z założenia wysokie mniemanie i takąż też przyszłość sobie pan rokuje :)
2009-10-30 12:19Czy Pan nie jest odrobinę zaślepiony? Sokrates nie był katolikiem, ani nawet chrześcijaninem, a jednak kto odmówi mu znajomości etyki?
Również dzisiaj są nie-katolicy, którym nie można odmówić etyczności. Kościół katolicki ma w Polsce prawie monopol w tej dziedzine, co wynika z historii kraju a nie z tego, że miałby rację najmocniejszą etycznie. Jak sądzę z Pana tekstu, autor Polityki chciał na to zwrócić uwagę.
pozdrawiam,
Szostkiewicz jest nie tylko etykiem, ale człowiekiem przyzwoitym, dlatego może głosić kazania.
2009-10-30 12:21to prawda. Podejrzewam, że każdy spotkał człowieka przyzwoitego, który był niewierzący, jak i człowieka nieprzyzwoitego, który głosił, że jest wierzący.
2009-10-30 12:22no to niech Pan przeczyta tekst Szostkiewicza, a nie moje omówienie. Oczywiście, że jestem zaślepiony. Jak każdy katolik.
2009-10-30 12:23myślę, że trolla nie powinno się karmić :)
2009-10-30 12:24'podobnie jak powiedzenie, że mozna wierzyć w Boga i byc nieprzyzwoitym'
Pomiędzy deklaracją a wiarą jest różnica :)
Przynajmniej w wierze rzymsko-katolickiej człowiek odpowiada przed Bogiem własnym sumieniem.
"w których nikt nie przeszkadza ludziom religijnym, ale dominuje system wartości laicko-racjonalnych" - A. Szostkiewicz.
O to właśnie staro-nowym postępowcom chodzi! Niech tam sobie jakiś burak modli się w izdebce, za to DOMINOWAĆ ma laicko-racjonalny Szostkiewicz!
Szostkwieicz świdomie pomija klasyków tej domninacji (Kołakowski, Schaff), bo gdy oni dominowali, to nawet tacy przedstawiciele myśli racjonalnej, humanistycznej jak Elzenberg, Takarkiewicz, Kotarbiński nie byli wystarczająco laicko-racjnalni, skoro wyrzucono ich z katedr, by zrobić miejsce dal gigantów laicko-racjonalnych, dawnych(?) mentorów Szostkeiwicza.
nie ocenia też postępowania katolików, najwyższym sędzią jest Bóg. Ksiądz w konfesjonale tylko w pewnym stopniu reprezentuje pana Boga na miarę swoich skromnych możliwości - pomaga, wszyscy o tym wiemy :).
Czy naprawdę tak trudno to pojąć? :)
Dostojewski: ‘Jeśli Boga nie ma wszystko wolno.’
Z tego co się orientuję dotychczasowe próby stworzenia etyki autonomicznej okazały się przedsięwzięciami mało skutecznymi.
Nie istnieje jedna powszechnie przyjęta (kanoniczna) wersja etyki autonomicznej. Istnieje za to cała masa apokryfów: etyka wg. Jaruzela, Dzierżyńskiego, Pol Pota, Marksa itd. itd., każdy z nich był uważany w pewnym kręgu za człowieka PRZYZWOITEGO.
Są nawet tacy, którzy dokonując ich świeckiej beatyfikacji nazywają ich ‘ludźmi honoru’!!!
Ciekawe kto Panu Szostkiewiczowi przekazał kamienną tablicę z wyrytą na niej definicją przyzwoitości i jak ona brzmi? (chyba, że w garażu, po godzinach sam sobie coś wydłubał).
Ośmielę się zwrócić uwagę na 2 pomniejsze może apskety:
1) "A przecież istnieje w Polsce długa i bogata tradycja myśli laickiej, racjonalizmu i humanizmu, nieodwołująca się do źródeł religijnych: Tadeusz Kotarbiński, Władysław Tatarkiewicz, Maria i Stanisław Ossowscy, Henryk Elzenberg, a dziś Helena Eilstein, Jacek Hołówka, Jan Woleński, Jan Hartman, Magdalena Środa.”
Długo i z wielu punktów widzenia możnaby o tej bredni pisać; ograniczę się do kilku jedynie uwag. Porównywanie Kotarbińskiego do Środy to albo bezczelność, albo żart. Pisanie o Ossowskiej w kontekście osoby "walczącej" w taki czy inny sposób z Kościołem czy jego etyką to kłamstwo. Ossowska pod koniec życia bywała wręcz wyszydzana przez niektórych z "racjonalistów" za branie udział w dyskusjach w KIKu i na KULu. H. Elzenberger głosił zasady moralne takie, że rzeczona Środa et consortes prawdopodobnie uznaliby go za prawicowego fanatyka; jego myślenie moralne w znacznej mierze przejął, i raczej złagodził niż wyostrzył - jakże ukochany przez Politykę - B. Wolniewicz (skądinąd też ateista; rzecz jasna niewymieniony przez Szostkiewicza).
2) wyrażenie "system wartości laicko-racjonalnych" to jedno z najpowszechniej głoszonych bzdur; sugeruje, że normy moralne mają jakieś racjonalne - w znaczeniu "naukowe", uzasadnienie. Otóż nie mają, a kto twierdzi inaczej, popełnia m. in. błąd naturalistyczny (z faktu - zdań o rzeczywstości formułowanych przez naukę wyprowadza powinność). A ponieważ taka Środa dobrze o tym wie, sugerując że jest coś takiego jak "naukowa moralność", kłamie.
I tu dochodzimy do punktu pierwszego - pogląd o "naukowej" moralności był czymś, co chyba cała szkoła lwowsko-warszawska, z wymienioną Ossowską i Kotarbińskim włącznie, konsekwentnie zwalczała.
Ale to już ludzi przyzwoitych nie będzie interesować
Z pozdrowieniami
an
"Rząd amerykański powinien znieść instytucję małżeństwa – uważa jeden z najważniejszych doradców prezydenta USA Cass Sunstein. Jego zdaniem to, czy ktoś chce z kimś pozostawać w związku dłużej powinno być wyłącznie jego prywatną sprawą, tak jak członkostwo w różnych klubach. Pary, które jednak chciałyby swój związek bardziej sformalizować, mogłyby otrzymywać od urzędników zaświadczenia o zawarciu związku partnerskiego"
http://www.piotrskarga.pl/ps,4326,2,0,1,I,informacje.html
---
Taka właśnie informacja tydzień temu przewinęła się w głównych newsach na naszych portalach. To tylko jeden z sygnałów.
Lewactwo na drodze postępu otworzyło nowy front. A nasi "przyzwoici" z miejsca się przyłączyli. Tu chodzi o rozpoczęcie dyskusji o tzw. "nowej moralności" czy "moralności przyszłości". O zadekretowanie relatywizmu moralnego, jako nowoczesnej etyki.
Postulat zniesienia państwowych ślubów cywilnych jest jak najbardziej prawicowy - a przynajmniej konserwatywny. Śluby cywilne to wymysł XIX wieczny - gdy to wprowadzano Kościół katolicki był przeciwny - zaakceptował to później z musu, tak jak wiele innych lewackich reform. A sam sakrament małżeński w katolicyzmie wprowadzono dopiero w okolicach XVI wieku. Małżeństwo to kwestia prywatna, a nie państwowa i taki pogląd jest jak najbardziej prawicowy, przynajmniej w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Ale dziś być może prawicą jest to, co kiedyś było lewicą. Dziś rzeczywiście prawica głosi i realizuje większość postulatów, które jeszcze 100 lat temu były lewicowe.
Wszystkim wierzącym szczerze życzę, aby wiara uchroniła ich od potknięć:)
Różnice między moralnością a etyką lepiej widoczne sa w wielokulturowych społecznościach, nie trzeba wcale jechać daleko, spory między katolikami a protestantami pochłaniaja wiele ofiar z których każda myśli, że ma rację. Nie wspomne juz o przedmieściach Londynu czy Paryza, gdzie chrześcijanie mieszkaja obok muzułmanów, żydów, hindusów itd. Tam dopiero trzeba przekroczyc horyzonty własnej kultury i wychowania aby dogadać się z sąsiadem.
ale naprawde nie zapominajmy rowniez o ludziach honoru!
co za faux pas!
nauczycieli. Nauczyciel, edukator, nie jest wszystkowiedzącym. Dlatego zgodnie z właściwie rozumianą metodą naukową jego celem nie jest narzucanie innym WŁAŚCIWYCH ŹRÓDEŁ jego zdaniem a tylko wsparcie. By to miało miejsce nauczyciel niezależnie od poziomu musi charakteryzować się uczciwością- przede wszystkim i na początek wobec siebie samego. A to jest jak najbardziej zgodne z wiarą katolicką :).
2009-10-30 12:48i to nie tylko jako turystka. Zapewniam więc że do niczego nie musi mnie pan przekonywać. Nie brak mi własnych doświadczeń właśnie z obszaru różnorodności kulturowej. Proszę raczej przeczytać to co napisałam w kwestii edukacji.
2009-10-30 12:50Etyka bez religii jest więc możliwa i nie musi być gorsza od tych budowanych na fundamentach takiego czy innego wyznania.
Zresztą ateiści i agnostycy formują się wokół swoistych kultów i organizują, by głosić swoje "objawienia" i nawracać na nową wiarę. We współczesnej Europie wyposażeni są w potężne narzędzia indoktrynacji i doktryn. Postliberalizm, postmodernizm, materializm ewolucjonistyczna generują praktycznie wprost etykę, którą Jan Paweł II nazwał etyką cywilizacji śmierci.
Z tego zaś wniosek, że o ile jednostka, która z jakichś powodów egzystencjalnych stała się ateistą lub agnostykiem może wieść (lub prowadzić) życie całkiem poczciwe i etyczne, to w swej masie krytycznej ateizm przynosi już z sobą widmo destrukcji i rozpadu.
W skrócie tyle.
pozdrawiam
tym, którzy uważają się za spadkobierców Bizancjum. Kultury powierzchownej, na pokaz. Normalni ludzie żyją sobie znacznie lepiej bez nauczycieli etyki o których wspomina autor :)
2009-10-30 12:53Nie zapominajmy o etycznych artystach - taka np. Nieznalska.
Pozdrawiam,
wydaniu jest straszliwa. Szczególnie było to widoczne, gdy w ramach rozdziału państwa od kościoła, słuszni politycy krytykowali BXVI za zdjęcie ekskomuniki z lefebrystów. :)
Widoczne to było także w podejściu do twórcy antypolskiej i antykatolickiej ksiązki JT Grossa - facet po prostu nie miał gdzie głosic swoich "prawd", wszystkie uczelnie wyższe zamknęły przed nim swe podwoje i nie pozwoliły "nauczać" ;)), był non stop brutalnie atakowany przez media głównego nurtu :)))), a jego "dzieło" nie przewraca się po księgarniach zapełniając półki w odróżnieniu od publikacji krytyków jego tez.:)
Na szczęscie w wyznaniowej Polsce są ludzie przyzwoici, jak trafnie zauważa FYM. Człowiek przyzwoity czyta Politykę i GW, nie lubi zbytnio komunizmu - choć nie tak, jak nienawidzi ksenofobii religianctwa i nacjonalizmu - oczywiście tylko tego w moczrowskim wydaniu a.d. 1968, bo inne lata od 1944 r., czy nawet okres 1944-1956, to takie tam błędy, zuroczenie, ukąszenie heglowskie, może lekka nadgorliwość, a poza tym "nie wszystko było złe, było wiele dobrego" :))))
PS Najzupełniej serio: słyszałem gdzieś na imprezie nie od młodzieniaszka, że PO robi to co każe KK - nie pamiętam dokładnie, mogę przekłamać, ale chyba, że Graś wszystko konsultuje z Dziwiszem, czy jakoś podobnie. Nie spytałem, czego nieco załuję, czy rewelacje sa z "NIE" z "faktów i Mitów" czy może od oficera prowadzącego (byłego, a może i niebyłego) :), albo z zebrania kombatantów walki o sprawiedliwość społeczną :))
Oto prawdziwy postępowy, jewropejski "katolik".
Jak pamiętam tow. Szostkiewicz swój "otwarty" stosunek do Kościoła szlifował w Tygodniku Powszechnym, jedynym prawdziwie "katolickim" piśmie w Polsce.
Pozdrawiam
medialnych (kampanię robił w Berlinie co było bez precedensu jeśli chodzi o USA) oraz na młodzieży rekrutującej się z finansowanych państwowo instytucji.
Ergo podział na prawicę i lewicę jest jak najbardziej zachowany. To cena jaką USA płaci za sponsoring naukowy. Za utrzymywanie go na tak wysokim poziomie. Oby nie odbiło się to reperkusją na gospodarce. Moim zdaniem jednak odbije się bo w naturze nie ma próżni ja lubią mawiać sceptycy.
To tylko manewr. USA całą swą nadzieję opiera jeszcze na Konstytucji, na swoim systemie prawnym i zdrowym rozsądku zwykłych obywateli, którzy nie siedzą na garnuszku państwowym.
Biedny pan Adam , stara się jak może... sam świeci przykładem. Kiedyś deklarował sie jako wierzący
Pozdr.
to tylko tak metaforycznie oddaje drogę postępu :).
Oby nie skończyło się na protezach demokracji :))))))))
to jest cytat z Kołakowskiego lat 50-tych, co przynajmniej do jakiegoś stopnia może tłumaczyć jego wymowę, ale zaręczam, że Kołakowski nadal, jeszcze w ostatnich latach swego życia, miał taką opinię na temat tomizmu czy neotomizmu. "Tam nic nie ma" - jak to lapidarnie ujął Kołakowski. Pomimo, i niezależnie od tego, iż w ostatnich latach w rozważaniach filozofa pojawił się Bóg. No popatrz ;-)
2009-10-30 13:12wreszcie coś zespożytkiem napisaliście.
Towarzysze również zwrócili uwagę, że nowomodne sztuczki tow. red. Szostkiewicza niczemu, a zwłaszcza partii nie służą.
Tow. Lenin jasno rzegł, co religia opiunem dla ludu jest.
Towarzysze raczyli zauważyć, że two. red. Szostkiewicz sie zapędził (oj, czeka go samokrytyka), bo, posłuchajcie uważnie Frejormajnd, nic złego w monopolu, złe, że tyn monopól zajmywa kościuł.
Czójność wasza, Frejormajnd, docenionom bendzie!
tak więc racjonalizm Szostkiewicza jest dosyć wybiórczy.
2009-10-30 13:30myślę, że pomyliłeś lewaku blogi. Won. I nie wracaj.
2009-10-30 13:31już nie chciałem wchodzić w szczegóły i wskazywać na diametralne różnice między Kotarbiskim a Środą. O ile ten pierwszy jednak był - mimo że ateistą - to jakimś poważnym myślicielem, o tyle Środa to jest jakieś intelektualne nieporozumienie, propagandzistka zwyczajna.
Pozdr
otóż to - monopol jest dobry, jak jest w rękach towarzyszy.
2009-10-30 13:34a to swoją drogą, że Kołakowski trzymał się tej swojej argumentacyjnej linii do późnych lat.
Pozdr
teraz pewnie jest wierzącym inaczej po prostu :)
2009-10-30 13:35i się doszlifował, skoro trafił do komunistycznej "Polityki". Tak byle kto nie pracuje na niwie intelektualnej obróbki skrawaniem.
Pozdr
o widzisz. Nieznalska i jej horyzonty intelektualne. Ale takich jest dużo więcej, oczywiście. Kozyra np.
Pozdr
zgadzam się,
pozdr
ludzie honoru są najbardziej przyzwoici :) To są wzorce moralne.
2009-10-30 13:37przyzwoity to jest taki, co nie idzie z katolickim motłochem, podejrzewam.
Pozdr
"Kołakowski nadal, jeszcze w ostatnich latach swego życia, miał taką opinię na temat tomizmu czy neotomizmu. "Tam nic nie ma" - jak to lapidarnie ujął Kołakowski."
No lapidarnie. Nieco mniej lapidarnie i zapewne nie tak drastycznie ujmował to Tischner, np. w tekście "Schyłek chrześcijaństwa tomistycznego" i następnych, opublikowanych w tomie "Myślenie według wartości", a znowu lapidarnie i drastycznie ujął sprawę Davila, według którego trzy największe błędy Kościoła to arystotelizm, komisja biblijna i jezuityzm. W kwestii tego arystotelizmu Davila pisze: "„Słabość średniowiecznej scholastyki polega nie na byciu ancilla theologie, lecz na byciu ancilla Aristotelis”.
Moim zdaniem - i tu puszczam oko - zanim się na Kołakowskiego napadnie, trzeba sobie poradzić z Tischnerem i Davilą. A i z Szestowem zapewne :-))
Pozdro.
O to mi mniej więcej chodziło. Dorobek naukowy (czy jak kto woli filozoficzny; coraz rzadziej filozofię uważa się za naukę) Kotarbińskiego jest ogromny; Środy, która skądinąd doktorat pisała lat 9, a habilitację 13, żaden.
2009-10-30 13:45no ale Tischner chyba nie był antykatolicki jak Kołakowski, prawda?
2009-10-30 13:45fajnie ze ktos przypomnial szostkiewicza poszedl ostatnio w odstawke nie slysze go w telewizyjnych gawedziarniach prawdopodobnie jego nowa swiecka etyka nie pozwala mu na wystepowanie w telewizji co od meritum to badacze pochodzenia etyki wkladaja mase wysilku zeby udowodnic modelami matematycznym teoria gier ze zachowania altruistyczne to nic innego jak racjonalny rachunek korzysci i strat to nic nowego blizej mi tu do kanta co nie przekresla boskiego pochodzenia
2009-10-30 13:46Ja mu odmówię. I co teraz?
2009-10-30 13:50ustawy. Np takie jak państwowe dofinansowanie niemieckich prywatnych firm farmaceutycznych.
2009-10-30 13:51Czy Autor gdzieś twierdzi, że tylko chrześcijanie wierzą w Boga? Czy to tylko niezręczność z Pańskiej strony?
Co do Sokratesa - o ile pamiętam, Paton nie przypisywał mu ateizmu. Nawet jego oskarżyciele zarzucali mu tylko brak wiary lub szacunku dla konkretnych "bogów miejskich".
Ja sam uważam, że niekonsekwentny ateista może wieść życie znacznie przyzwoitsze od osoby wierzącej.
"no ale Tischner chyba nie był antykatolicki jak Kołakowski, prawda?"
Cholera, trudne pytania zadajesz publicznie :-))) No nie był, nie był :-)) Ale z gizem o tomizmie gadamy, a nie o katolicyzmie.
Pozdro.
Prawica głosi do niedawna lewicowe postulaty? Jerum, jerum!
I kto to mówi??! ;-)
no ale giz pił do Kołakowskiego i jego antykatolicyzmu, nie?
2009-10-30 14:03
‘Etyka bez religii jest więc możliwa i nie musi być gorsza od tych budowanych na fundamentach takiego czy innego wyznania.’
Szanowna Pani,
Jeżeli zna Pani jakąkolwiek spójną etykę nie odwołującą się do religii (jakiejkolwiek) to będę wdzięczny za jej wskazanie.
Zasadniczą trudnością przy próbach budowy jakiejkolwiek etyki autonomicznej, było poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: w jaki sposób przejść od opisu rzeczywistości do zdań powinnościowych?
Innymi słowy, z opisu rzeczywistości: a) istnieje Pan Szostkiewicz oraz b) istnieje nóż,
mogę wywieść co najmniej dwa zalecenia:
1. powinienem użyć noża aby ukroić Panu Szostkiewiczowi kromkę chleba
2. powinienem nóż umieścić w brzuchu Pana Szostkiewicza
Obydwa zdania są równoprawne pod względem logicznym!!!
Zatem w aspekcie moralnym: co powinienem uczynić i DLACZEGO?
‘Ateiści i agnostycy też bywają ucziwi.’
Zdanie jak najbardziej prawdziwe, ale nie wiem czego ono ma dowodzić?
Ja na ten przykład uważam kodeks drogowy za: zły, głupi, nierealny i w ogóle napisałbym lepszy. Nie zmienia to faktu, że wyjeżdżając na ulicę stosuję się do jego przepisów.
Przyśpieszam kiedy mogę, zwalniam kiedy każą: jednym słowem, jestem porządnym kierowcą chociaż mój stosunek do kodeksu drogowego opisałem powyżej.
Wniosek: NIEWIERZĄCY w kodeks może być porządnym kierowcą, ot co!
Odniosłem się TYLKO do tego tekstu giza:
"Kołakowski nadal, jeszcze w ostatnich latach swego życia, miał taką opinię na temat tomizmu czy neotomizmu. "Tam nic nie ma" - jak to lapidarnie ujął Kołakowski."
W tym tekście giz mówi o tomizmie, nie o katolicyzmie.
Pozdro.
Powiedziałbym raczej, że są nie tyle równoprawne, co "równonieuprawnione".
2009-10-30 14:17???
2009-10-30 14:38Jakoś to tak dziwacznie wychodzi, że gdy filozofowie się starzeją, to w ich rozważaniach zaczyna pojawiać się Bóg. Wszystkiemu winna ta zdradziecka fizjologia i ten łajdak Parkinson. Niesprawiedliwe, nie?
2009-10-30 14:47Podparcie się Tischnerem to "ślepy" strzał. Tischner po pierwsze nie podchodził to tomizmu w styliu, "tam nic nie ma", po drugie swoje rozważania filozoficzne (bo systemu filozofii raczej nie stworzył) opierał na odmiennych w stosunku do tomizmu założeniach i przedmiocie. Tischnera nie interesowała ontologia bytu, lecz "ontologia" wartości.
2009-10-30 15:14intelektualna obróbka skrawaniem
I love it :)
may I use it?
:)
***Tischner po pierwsze nie podchodził do tomizmu w stylu, "tam nic nie ma"...***
Dlatego stwierdziłem:
"Nieco mniej lapidarnie i zapewne nie tak drastycznie ujmował to Tischner..."
A zatem: nie stwierdziłem, że Tischner powiedział, iż "tam nic nie ma". Nie doczytałeś tego fragmentu mojego komentarza?
Pozdro.
maszynki do golenia. Lepiej nie używać ;)
2009-10-30 15:21doczytałem, ale to nie ja rzuciłem hasło "poradzenia sobie z Tischnerem". Skoro w Twoim rozumieniu Tischner jest jakąś "przeszkodą", to starałem się zasygnalizować, że to nie jest akurat dobry przykład. Nic więcej. Pozdr. ;)
2009-10-30 15:28Skoro w Twoim rozumieniu Tischner jest jakąś "przeszkodą..."
A gdzie ja napisałem, że Tischner jest przeszkodą? Ja tylko napisałem, że w kwestii tomizmu zanim napadnie się na Kołakowskiego, trzeba sobie poradzić z Tischnerem, Davilą i Szestowem. Zgadza się?
Pozdro.
zasadach pamiętać. Czyż nie tak to w sumie jest?
Widać najlepiej w stolicy na ursynowskich rondach - szczególnie w przypadku pań :) Trudno w sumie winić za to jedną płeć bo albo mamy ruch prawostronny albo lewostronny, ale mieszany? :)
Oba wyrażenia zawierające funktor "powinien" są normami, a skoro tak, to nie są zdaniami, a skoro tak, to nie "podpadają" pod rachunek zdań. Są więc nie-logiczne. Stąd może faktycznie należałoby je uznać nie tyle za "równonieuprawnione", co raczej za "równoniemającezlogikączegokolwiekwspólnego" :).
Równonieuprawnione jest natomiast wyprowadzanie tych norm z (jakichkolwiek) zdań.
"W 2006 roku otrzymał nagrodę imienia Mordechaja Anielewicza za działalność w zwalczaniu ksenofobii i antysemityzmu oraz utrwalaniu tolerancji."
Ojojoj! Faktycznie jest za co podziwiac!
"(...) trafiają się – rzadko bo rzadko - ale trafiają, osoby naprawdę uczciwe, przyjazne, porządne, choć niekoniecznie wierzące."
A skąd Pan wie, że rzadko? Czy ma Pan dostęp do jakichś wyników badań na reprezentatywnej próbie, czy też może po prostu rzadko się oni trafiają wśród ludzi, których Pan spotyka? A jeśli to drugie, to czy nigdy nie przeszło Panu przez myśl, że ludzie których Pan spotkał mogą nie być reprezentatywni dla całości populacji?
Z mojego osobistego doświadczenia wynika na przykład, że tacy ludzie "trafiają się" bardzo często. Na tyle często, że mogę całkiem odpowiedzialnie stwierdzić, że wśród ludzi, z którymi jak dotąd przyszło mi przestawać, wiara religijna lub jej brak zupełnie, ale to zupełnie nie koreluje ze zwykłą, codzienną przyzwoitością.
P.S. Jako agnostyk dziękuję Panu za wklejony rysunek. Jest on doskonałą odpowiedzią na (absurdalny) argument, że "ateizm to też jest religia".
'że mogę całkiem odpowiedzialnie stwierdzić, że wśród ludzi, z którymi jak dotąd przyszło mi przestawać, wiara religijna lub jej brak zupełnie, ale to zupełnie nie koreluje ze zwykłą, codzienną przyzwoitością' tzn obraca się pan wąskim gronie ateistów w Polsce albo szerokim gronie takowych np w Niemczech gdzie są puste kościoły, jedne z najwyższych (poza Rosją) statystyki rozwodów, gdzie obyczajowość w mediach zezwala na wprowadzania do polityki publicznej osób promujących zboczenia seksualne takie jak pedofilia i gdzie prócz tego dentyści twierdzą iż najlepsze są złote plomby :).
Nie wspominam o statystykach mordowania noworodków w kraju o całkowicie liberalnym prawie aborcyjnym.
:))))))
2009-10-30 16:00
ja o okresleniu,
nie o urzadzeniu
dzieki :)
... dostałam orgazmu!
2009-10-30 16:05zazdroszczą wręcz chorobliwie dobrobytu. O co więc chodzi? O zawiść?
2009-10-30 16:07To do tego tutaj się odnosiło o orgaźmie.
Marny ten skrypt!
Podajcie mi kołek. I wodę święconą. I niech ktoś znajdzie Jakuba Wędrowycza.
2009-10-30 16:14Nie tak dawno temu pewien mój przyjaciel oburzał się strasznie: Nasi znajomi, ateiści, posłali swego pierworodnego do szkoły Przymierza Rodzin.
Nie. Nie dlatego, że są obłudni. To też, ale jakby na drugim planie, oburzyło mojego, skądinąd zacnego i przyzwoitego przyjaciela. Szło mu jednak głównie o to, że to katolicka szkoła jest najlepsza, a to powoduje, że nawet ateiści posyłają do niej swoje dzieci, udając nawet w razie potrzeby pobożność. I ten status wysokiej jakości katolickiej szkoły uznał za nieprzyzwoity, bo jego zdaniem państwo nie powinno do tego dopuścić, by inna niż ogólna, bezideowa szkoła była najlepsza.
Jakoś kompletnie nie udało mi się dotrzeć do niego z sugestią, że katolickie szkoły właśnie dlatego są takie dobre, że są katolickie; że ta właśnie cecha szkoły i jej nauczycieli ma wpływ na jakość nauczania.
Taki związek był dla niego nie do przyjęcia.
Zresztą, to może moja wina... Nawet na pewno. Wyjątkowo rzadko udaje mi się kogoś do tego typu moich poglądów przekonać.
Polityki nie będę czytał, nawet za Pana rekomendacją ;-) Ze mnie za duży gorączka. Od takich zaprzaństw prędko diabli mnie biorą, używam słów powszechnie uznanych... itd. Zły przykład dla rodziny!
Dwa najbardziej laickie narody Europy tj. Czesi i Szwedzi dochodzili do swojego stanu bez pomocy TPD czy WUMLu. Czesi gdy byli wpasowywani w komunizm byli już społeczeństwem areligijnym, a Szwedzi z komunizmem nie mieli wogóle nic.
2009-10-30 16:24oczywiście, że komunizm nie ma nic wspólnego z laicyzacją. Wiedza godna pozazdroszczenia.
2009-10-30 16:27to prawda, szkoły katolickie cieszą się wysoką renomą. A komunistycznej "Polityki" nie zalecam czytać - on-line ją przeglądnąłem :)
Pozdr
kiwa kiwa i sie zaśmiwa.
2009-10-30 16:28proszę rozpowszechniać hasło "intelektualna obróbka skrawaniem" :)
2009-10-30 16:29panie, ktoś pan jest?
2009-10-30 16:30spadaj dziadu i nigdy nie wracaj.
2009-10-30 16:31A Polacy mimo bardzo silnej presji PRLowskiej propagandy pozostali, a nawet utrwalili się w swojej religijności.
Obecny przykład Hiszpanii, która z państwa ultrakatolickiego zmienia sie w państwo wojujące z kosciołem, a obywatele mimo deklarowanej wiary ponownie wybierają twórców tej przemiany do władzy też nie pozwala na proste wytłumaczenia.
To nie Szostkiewicz (a nawet nie Kołakowski czy Baczko) zmieniają społeczeństwo. To ono samo staje sie bardziej lub mniej podatne na pewne teorie i wpływy.
A problem religijnosci Polski, szczególnie na tle Europy Zachodniej czy naszych najbliższych sąsiadów zasługuje na analizę przy pomocy innych niz polityczne narzędzi.
Pozdrawiam.
skąd pan wie, że Hiszpania się tak zmienia? Z gazet? To że lewacki rząd tak walczy z katolicyzmem, to jeszcze nie znaczy, że Hiszpania z nim walczy. Niedawna manifestacja obrońców życia tego dowiodła. Słyszał pan coś o tym?
Podobnie ze zmianami w Polsce. W dużej mierze są one kreowane, a nie opisywane. I kreowane właśnie przez takie zakłamane czasopisma jak komunistyczna "Polityka".
Pozdr
nie byli raczej religijni. Tak o sobie twierdzą oni sami. Niemniej ich wpływ na kulturę Hiszpanii jest i był mizerny. Pan zdaje się zarówno mało czytuje jak i mało ogląda.
http://www.rp.pl/artykul/212721_Zapatero__po_stronie_zabojcow.html
Ja bardzo proszę, niech Pan nie wyrzuca 'doktura'.
:)
Urszula
pani Urszulo. Przecież nigdzie nikt nie napisał że nie ma tych jeżdżących zgodnie z przepisami :).
Jeszcze są. Tylko wciąż mamy te korki.
Pozdrawiam.
:)
Urszula
jestem
Chyba jednak z diametralnie innych względów można sobie "napadać" na Kołakowskiego a zupełnie innych, na Tischnera. Może ten ostatni (last but not least ;-) ma za złe tomistom, że jedynie zaadoptowali Arystotelesa, nie tworząc od podstaw własnego sytemu na miarę wielkości wiary chrześcijańskiej.
Szczerze przyznam, że nie wiem. W tej materii jestem typowym wykształciuchem, ale tak sobie w tej chwili pomyślałem, czy można mieć na przykład pretensje do Edisona, że wynalazł żarówkę, która tylko świeci i grzeje na podobieństwo słońca?
Bo w sumie taka żarówka mogłaby jeszcze zaśpiewać i zatańczyć?
Chętnie natomiast poczytam tekst, który muśnięte tutaj sprawy prezentuje w sposób uporządkowany. Może nawet wezmę udział w dyskusji pod nim.
pozdrawiam
"Chyba jednak z diametralnie innych względów można sobie "napadać" na Kołakowskiego a zupełnie innych, na Tischnera."
Owszem, można na tych dwóch napadać z diametralnie różnych powodów, ale można też stwierdzić, że obaj nie miłowali tomizmu :-))
"Chętnie natomiast poczytam tekst, który muśnięte tutaj sprawy prezentuje w sposób uporządkowany.'
To jak taki tekst napiszę i powieszę, dam Ci cynę :-))
Pozdro.
Usunięcie z systemu prawnego instytucji małżeństwa będzie miało skutki niewybrażalne (dziedziczenie, opieka społeczna, wychowanie dzieci, prawo własności itd.). To byłby kolejny sformalizowany krok na drodze do usunięcia roli rodziny i chrześcijanskiej moralności. O skutkach społecznych i psychicznych dla jednostek, nie będę tym razem pisał.
Może rzeczywiście wycofanie się z tego co napsuła lewica będzie miało niewyobrażalne skutki, ale moim zdaniem będą to skutki dobre. Przed XIX wiekiem, gdy nie było ślubów cywilnych, własność prywatna, w tym rodowa i rodzinna jakoś istniała, dzieci wychowywane były, dziedziczenie działało, pomoc charytatywna też. Chrześcijaństwo sobie radziło dość nieźle. Nie sądzę by wycofanie się z lewicowych rozwiązań było jakimś strasznym szokiem psychicznym - ja np. mam tylko ślub kościelny, bez cywilnego, i jakoś w szoku nie jestem, a dzieci się chowają mi się całkiem dobrze.
Przykład z małżeństwem jest bardzo adekwatny do artykułu, pod którym dyskutujemy. Podstawą naszej cywilizacji jest chrześcijańska moralność, która pozwala narzucać siłą, przy pomocy państwa, tylko te normy moralne, które dotyczą konfliktów między ludźmi, które opierają się o przemoc. W ten sposób w państwie może dominować chrześcijańska moralność, ale mogą w takim państwie żyć też ludzie wyznający inną moralność i ją stosować, byleby nie stosowali przemocy. Małżeństwa to są związki dobrowolne, nie wymagające stosowania przemocy, dlatego mogą w chrześcijańskim państwie żyć muzułmanie, ateiści czy homoseksualiści mający całkiem różne definicje małżeństwa. Państwo nie powinno się do tego wtrącać.
Prawica głosi do niedawna lewicowe postulaty? Jerum, jerum!
Partie, które dziś nazywa się prawicowymi, dajmy na to PO czy PiS, nie tylko głoszą, ale też realizują program, który sto lat temu był nazywany lewicowym, a nawet był wprost wpisany jako postulaty partii komunistycznej.
Doki-doki
i dzięx
OKi-doki ;-))
2009-10-30 21:55"panie, ktoś pan jest?"
Nie rozumiem, o co Panu chodzi w tym pytaniu. Czy mam się przedstawić z imienia i nazwiska?
Ja po prostu zadałem pewne pytanie dotyczące Pańskiego tekstu: skąd Pan wie, mianowicie, że uczciwi niewierzący trafiają się "bardzo rzadko"? Jeśli Pan nie chce na nie odpowiadać, nie ma sprawy, to Pański blog. Ale w takim razie powinien był Pan mój komentarz po prostu zignorować, zamiast odpowiadać pytaniem na pytanie.
Proszę Pani--właśnie dlatego napisałem, że wiara lub jej brak nie koreluje z przyzwoitością _wśród ludzi, których spotkałem_, nie zaś, że w ogóle. Ja nie staram się wyciągać wniosków dotyczących ogółu ludzkości na podstawie zachowań ludzi, których sam poznałem. Odnoszę wrażenie, że i Pani, i FYM, takie właśnie daleko idące wnioski wyciągają.
To raz. Dwa, statystyki, które Pani cytuje, są zupełnie nieprzekonujące. Można je łatwo skontrować-np. w zsekularyzowanych Niemczech lub Czechach liczba morderstw i gwałtów "per capita" jest dużo niższa niż w religijnej Polsce lub Stanach Zjednoczonych. Podążając więc za Pani logiką mam prawo uznać, że to właśnie ludzie wierzący są mniej przyzwoici niż niewierzący.
Poza tym, pisze Pani:
"tzn obraca się pan wąskim gronie ateistów w Polsce albo szerokim gronie takowych np w Niemczech"
Nie zna mnie Pani. Proszę więc, by z tych kilku zdań, jakie napisałem, nie wyciągała Pani pochopnych wniosków nt. "kręgów" w których się "obracam". Zapewnam Panią, iż Jej wnioski są fałszywe.
dumnie tego określenia ze statystyki :). To pan pierwszy dokonał brzydkiego nadużycia a to właśnie brak uczciwości :). FYM pisze o swoich doświadczeniach - nie podaje statystyk. Co do morderstw i gwałtów w przypadku Niemiec trzebaby policzyć liczbę policjantów 'per capita' a w Czechach liczbę tzw. ochroniarzy :).
Tu też jest brak uczciwości. Nisko zaludnione obszary to mniejsza przestępczość. Przeważnie taka jest korelacja bo ludzie wzajemnie się bardziej obserwują. Dlatego przykład Czech jest nie na miejscu a Niemców nie jest żadnym argumentem z racji właśnie na to policyjne i służbowe 'przeludnienie' :)
Resztę wyjaśniałam logicznie na przykładzie ruchu drogowego i wpływu zrozumienia zasad i akceptacji tych zasad dla częstości ich przestrzegania. A taka korelacja niewątpliwie istnieje.
Nie ma się co obrażać. Jeśli istnieje w człowieku wola zgłębienia przyczyn dla których stosujemy takie a nie inne zasady to tradycja i religia z której te zasady są czerpane nie jest mu wrogiem. O tym pisał autor. Proszę nam zdradzić gdzie pan mieszka jeśli to nie tajemnica skoro nie podobają się panu realia polskie a angażuje się pan w sprawę polską.
Trudno pana znać skoro ma pan 49 wpisów i zaczyna właśnie uogólnieniem o korelacji i atakiem :).
Ateiści czy agnostycy walczący z religią w istocie walczą właśnie z etyką i przyzwoitością. Walczą z zasadami sprawdzonymi przez tysiące lat. Ja akurat z tym spotkałam się w Niemczech. Ze strony ludzi mających problem z własną rodziną. Lagodnych ateistów też spotkałam ale podobnie jak autor niewielu. Jeden z takich naszych znajomych ateistów ma np ślub kościelny z katoliczką bo księża zgadzają się na takie śluby w Polsce jeśli spełnione są określone warunki. Dlatego postulaty głoszone przez mułłów 'przyzwoitości' to moim zdaniem zwykła bezczelność.
Większość ludzi w Polsce to chrześcijanie wyznania rzymsko - katolickiego i to taka tradycja - (chce pan kwestionować dekalog?) w Polsce jest dominująca. Kto mieszka w Polsce powinien więc tę tradycję przynajmniej uszanować.
to nie dziesięć, dwadzieścia lat historii. Dlatego pańskie 'korelacje' póki co nie mają jakichkolwiek podstaw racjonalnych a obarczone są poważnym błędem metodologicznym.
2009-10-31 02:59słyszał pan o czymś takim jak doświadczenie życiowe? Mam też nadzieję, że odróżnia pan felieton od reportażu.
2009-10-31 08:59ależ nie wyrzucam, tylko tonacja mi się nie spodobała :)
2009-10-31 08:59"słyszał pan o czymś takim jak doświadczenie życiowe? Mam też nadzieję, że odróżnia pan felieton od reportażu."
Ale przecież Pan sam w swoim tekście pisze, że ludzie niewierzący a uczciwi zdarzają się "bardzo rzadko", bez kwalifikatora "w moim doświadczeniu życiowym". Tym samym sugeruje Pan, że większość osób niewierzących to ludzie nieuczciwi, co jest w stosunku do nich (czy może raczej: w stosunku do nas) obraźliwe.
iż autor nie pisze o czyimś doświadczeniu życiowym.
Cytat z pana jest obecny tam na górze. Na tej podstawie twierdzę iż uczciwy pan nie jest. Dziękuję.
Oto pański cytat:
'że mogę całkiem odpowiedzialnie stwierdzić, że wśród ludzi, z którymi jak dotąd przyszło mi przestawać, wiara religijna lub jej brak zupełnie, ale to zupełnie nie koreluje ze zwykłą, codzienną przyzwoitością'
Otóż jeżeli twierdzi pan 'odpowiedzialnie' a propos korelacji to powinien pan zastosować metodę naukową a takiej metody pan nie zastosował bo nawet nie określił pan co uważa za 'codzienna przyzwoitość'.
Tym samym kończymy dowód. Dziękuję :)))))
Ja twierdzę jedynie, że osoby niewierzące a uczciwe zdarzają się równie często jak osoby uczciwe i wierzące *pośród osób, które ja sam w swym życiu spotkałem.* Nie staram się wyciągać z tej obserwacji wniosków ogólnych. Natomiast FYM w swoim tekście twierdzi, że ludzie niewierzący a uczciwi trafiają się, cytuję, "bardzo rzadko", bez żadnych kwalifikatorów. Są tylko dwie moźliwości. 1) Albo FYM twierdzi tak na podtstawie "próbki" ludzi, których sam w życiu spotkał; ale wówczas powinien był to zaznaczyć w swoim tekście, czego nie zrobił. 2) Albo też jego twierdzenie ma charakter ogólny, a wówczas powinien on był podać dowody w postaci badań na reprezantatywnych próbkach pokazujących, że ateiści/agnostycy są generalnie mniej uczciwi niż ludzie wierzący (wg. jakiegoś przyjętego przed takim badaniem kryterium uczciwości).
Czy ktoś wytłumaczył Pani kiedyś zasadę, że ciężar dowodu tezy spoczywa na tym, kto tę tezę stawia?
To po pierwsze. Po drugie: pisała Pani wcześniej, że sens dyskusji zależy od tego, jak ja definiuję pojęcie "uczciwości". Oczywiście, ma Pani rację. Ale wykazuje się tu Pani pewną hipokryzją. Mianowicie, ten sens zależy nie tylko od tego, jak ja definiuję "uczciwość" ale też od tego, jak to pojęcie definiuje FYM. Ja swojej definicji, przyznaję, nie podałem; ale FYM też nie. Jednak mnie Pani ten fakt wypomina, a jemu jakoś nie.
Poza tym, skoro Pani na tak wątłych podstawach jak moich kilka komentarzy wyciąga daleko idące wnioski nt. mojej uczciwości, to zapewne nie będzie Pani miała nic przeciwko temu, jeśli ja na podstawie podobnych przesłanek ocenię Szanownej Pani inteligencję. Otóż nie wydaje mi się prawdopodobne, aby Pani iloraz inteligencji znacznie przekraczał 110 punktów.
W czasach przedreferendalnych, gdy nie wolno było nawet zająknąć się przeciwko „UE”, w „Rz” ukazał się artykuł M. Króla, który prorokował, że jak nie wejdziemy do „struktur unijnych”, to „Polska będzie skazana na...
komentarze (81)Dzisiaj rano, tkwiąc w korku na Al. Jerozolimskich, włączyłem sobie dla polepszenia nastroju TOK FM, a tam dwóch dziadków analizowało prasę. Widać było, że robią to z marszu, bo nie tylko szeleścili gazetami, ale co chwilę było „yyyy” oraz...
komentarze (73)Jeśli ktoś się spodziewał, że gabinet ciemniaków będzie się starał jakoś merytorycznie odnieść do tego, co przedstawił M. Kamiński na swej konferencji, to się przeliczył. Jednoznaczny sygnał, że Kamiński to „aktywista działający na...
komentarze (143)Zgłoszenie zostało zapisane.
Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie później.
Czy na pewno chcesz zablokować tego użytkownika?
legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych
w Irlandii 2
(before you read me you gotta learn how to see me)
free your mind
and the rest will follow,
be colorblind,
don't be so shallow
"bot, który się postom nie kłania"
[Docent Stopczyk]
"FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant]
"Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik]
"Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230]
"Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski]
"Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła]
"FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych.
Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael]
"Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski]
kwestia archiwów IPN-u
Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?"
Komorowski: Co to znaczy otwarcie?"
"Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) "
[tzw. listy czytelników do "Trybuny"]
"Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia"
[Tusk]
"Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa."
[ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja]
"Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) "
[tzw. czytelniczka "Trybuny"] Apel ATK ws. CBA

ja też staram się trzeźwo patrzeć, zwłaszcza w tej kwestii, że nie wszystko jest...
trudno im się dziwić. Obłowili się przez te 21 lat. Pozdr
bo oni sami już nie wiedzą, co obalili - może obalili po prostu flaszkę z komunistami, ale...
OK :)
ja bym nie nazywał tego obiektywizmem, co krótkowzrocznością.
komentarze (123) skomentuj